Rywal Gamrota przeżył koszmar. Trzy operacje w 14 miesięcy

1 godzina temu


Bardzo ciężki okres. Tak trzeba nazwać to co przeżywa były rywal Mateusza Gamrota. Mowa o weteranie i byłym mistrzu wagi lekkiej w UFC – Rafaelu Dos Anjosie, który przeszedł trzy poważne operacje w przeciągu czternastu miesięcy. Brazylijczyk zabrał głos także w sprawie powrotu.

41-latek jest znany przede wszystkim jako były mistrz wagi lekkiej. Tytuł zdobył w 2015 roku, kiedy pokonał Anthony’ego Pettisa. Brazylijczyk mierzył się w swojej długiej karierze z takimi zawodnikami jak Khabib Nurmagomedov, Donald Cerrone, Benson Henderson, Nate Diaz, Eddie Alvarez, Kamaru Usman czy Robbie Lawler.

Dos Anjos próbował swoich sił w wadze półśredniej, ale po latach postawił na powrót. Rafael jest uznawany za jednego z czołowych zawodników w historii lekkiej dywizji od wielu lat.

W marcu 2024 roku podczas numerowanej gali UFC 299 doszło do jego walki z naszym reprezentantem Mateuszem Gamrotem. Polak po całym dystansie wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Ostatni start zawodowy weterana miał miejsce na gali UFC 308. Wtedy walka zakończyła się bardzo nieszczęśliwie, ponieważ po minucie i 30 sekundach Brazylijczyk doznał kontuzji. Tym samym gwałtownie przerwano jego starcie z Geoffem Nealem.

ZOBACZ TAKŻE: Ostatni rywal Jakuba Wikłacza odszedł z UFC. Związał się z nową organizacją

Trudny czas

Taki właśnie przeżywa weteran UFC i były mistrz – Rafael Dos Anjos. Brazylijczyk w ciągu ostatnich 14 miesięcy musiał poddać się trzem operacjom. W środę odbyła się operacja kolana. Dos Anjos podczas ostatniej walki zerwał więzadło krzyżowe przednie i łąkotkę.

Dziś przeszedłem trzecią operację kolana w ciągu 14 miesięcy. Chciałbym podzielić się z wami moją historią. W listopadzie 2024 roku zerwałem więzadło krzyżowe przednie i łąkotkę. Poleciałem do Brazylii i tam przeszedłem operację. Lekarz zdecydował się zszyć łąkotkę, próbując ją uratować. Niestety, na krótką metę – nie była to najlepsza decyzja. Sześć do siedmiu miesięcy później, kiedy wróciłem do treningów, moje kolano zaczęło się blokować i musiałem przejść kolejny zabieg – oczyszczenie łąkotki w Austin w Teksasie, u innego lekarza. Miała to być prosta operacja, ale pięć miesięcy później przez cały czas nie odzyskiwałem masy mięśniowej i nie byłem w stanie zbliżyć się do 100%. Po powrocie do Brazylii i zrobieniu nowych zdjęć dowiedzieliśmy się, iż lekarz w Teksasie zostawił wszystkie szwy w moim stawie, co najprawdopodobniej powodowało ciągły stan zapalny i ograniczało moje możliwości. Dziś rano przeszedłem trzecią operację w ciągu 14 miesięcy.

Wojownik z Brazylii nie zamierza się podać. Dos Anjos zapewnia, iż wróci jeszcze do klatki, aby stoczyć swój 50 zawodowy pojedynek. Brazylijczyk ponadto podkreśla, iż jego motywacją nie są pieniądze.

41-latek pokłada ufność w Bogu i jak napisał – jest przekonany, iż Bóg ma większe plany niż może sobie wyobrazić.

Robię to, ponieważ naprawdę wierzę, iż wciąż mam przed sobą kilka walk. Walczę o dziedzictwo, a nie o pieniądze. Na tym etapie mojej kariery zwycięstwo znaczy więcej niż wypłata. Nie chcę wchodzić do Oktagonu tylko po to, żeby odebrać czek, chcę wygrać. Moja następna walka będzie moją 50. zawodową walką i chcę mieć pewność, iż kiedy tam wkroczę, będę w 100% gotowy. Uwielbiam wygrywać, ufam procesowi i wiem, iż Bóg ma większe plany, niż mogę sobie wyobrazić.

Dos Anjos zdradził także czym się aktualnie zajmuje i kiedy zamierza wrócić do klatki UFC.

W tej chwili skupiam się na regeneracji i otwarciu siłowni w Austin wiosną. Mam nadzieję, iż latem wrócę do Oktagonu i będę znów walczyć dla UFC. Dziękuję wszystkim moim fanom za miłość i wsparcie, to naprawdę znaczy dla mnie wszystko.

Rafael jest mocno zmotywowany, bowiem następny pojedynek będzie 50 w jego barwnej i długiej karierze.

Idź do oryginalnego materiału