Rybniccy fani zgotowali mu owację! Rohan Tungate szczerze o powrocie

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Rohan Tungate doskonale zna rybnicki owal, na którym w latach 2024–2025 był jednym z ulubieńców miejscowych trybun i filarem drużyny. Choć przed sezonem 2026 przeniósł się do Włókniarza Częstochowa, by przez cały czas ścigać się na ekstraligowych torach, fani przy Gliwickiej powitali go jak swojego. Australijczyk zaprezentował solidną postawę w test-meczu przeciwko reprezentacji Polski, zdobywając 6 punktów w pięciu startach i walnie przyczyniając się do zwycięstwa „Kangurów” 49:41. Cały weekend był zresztą dla niego wyjątkowo intensywny, bowiem dzień wcześniej wywalczył awans do kolejnego etapu eliminacji Grand Prix 2027 w włoskim Terenzano.

Dla reprezentanta Australii niedzielne spotkanie było idealną okazją do przypomnienia się rybnickim kibicom. Tungate nie ukrywał sentymentu do obiektu, na którym spędził dwa ważne sezony. Po zawodach odniósł się zarówno do przyjęcia na trybunach, jak i do wymagających warunków torowych.

Bardzo dobrze znam to miejsce. Kibice zawsze przyjmują mnie tutaj niezwykle ciepło, więc powrót do Rybnika to dla mnie czysta przyjemność. Zawsze świetnie spędzam tu czas – przyznał po meczu Rohan Tungate. – Tor był dość podobny do tego, do czego jestem przyzwyczajony z przeszłości, ale mogło być odrobinę głębiej. Nawierzchnia zmieniała się praktycznie z biegu na bieg. Do samego końca szukaliśmy optymalnego ustawienia sprzętu i wcale nie było o to łatwo. Zresztą widać to było po wynikach. Mecz był wyrównany, zawodnicy gubili punkty na dystansie i trzeba było stale zachować czujność – analizował Australijczyk w rozmowie z naszym portalem.

Sukces we Włoszech wciąż dociera do zawodnika

Sobota w Terenzano była dla Tungate’a przepustką do marzeń o cyklu Grand Prix na sezon 2027. Zdobycz 13 punktów dała mu drugie miejsce i pewny awans do Indywidualnych Mistrzostw Świata. Zapytany o to, czy zdążył już w pełni przetrawić ten sukces po wyczerpującej podróży do Polski, odpowiedział szczerze.

Mówiąc szczerze, jeszcze nie. Przede mną długa droga powrotna do domu, więc myślę, iż dopiero w trakcie tygodnia przyjdzie czas, żeby to wszystko na spokojnie przemyśleć i przetrawić – podsumował reprezentant Australii.

Samo starcie w Rybniku miało być dla reprezentacji Polski kluczowym sprawdzianem przed nadchodzącym Drużynowym Pucharem Świata w Warszawie. Drużyna Stanisława Chomskiego zderzyła się jednak z niezwykle skonsolidowaną i szybką kadrą Australii. Goście, mimo braku kontuzjowanego Jacka Holdera, zaprezentowali doskonałe umiejętności, mijając Polaków na dystansie bez większych problemów.

Biało-Czerwoni musieli radzić sobie z poważnymi dziurami w składzie – kompletnie nieudany wieczór zaliczyli bracia Pawliccy, z których Piotr nie wywalczył żadnego punktu, a Przemysław dorzucił zaledwie dwa oczka. Postawa Bartosza Zmarzlika (13 pkt) oraz Dominika Kubery (13 pkt) pozwalały utrzymać dystans, ale ostatnie słowo należało do Australijczyków. W piętnastej gonitwie duet Ben Cook – Brady Kurtz przypieczętował wygraną gości 49:41, dając polskiemu sztabowi sporo materiału do analizy przed walką o złoto DPŚ.

Rohan Tungate
Idź do oryginalnego materiału