W miniony weekend Błonia Łódzkie stały się areną Runmageddonu, ekstremalnego biegu z przeszkodami, który przyciągnął tysiące uczestników, od dzieci po 88-letnią Panią Aleksandrę. Wśród zawodników znalazła się także Alicja Salska, reporterka biegowe.pl
W dniach 13–14 czerwca Błonia Łódzkie zamieniły się w przestrzeń pełną sportowych emocji, adrenaliny i ekstremalnej rywalizacji. Uczestnicy mogli wybierać spośród kilku wariantów rywalizacji: Intro, Rekrut (obejmował 6 km i 30 przeszkód), także w wersji nocnej oraz Runmageddon (2 km i ponad 50 przeszkód).
Wydarzenie na Błoniach Łódzkich miało również wymiar rodzinny i międzypokoleniowy. Dzieci mogły wystartować w formule Kids z kilometrową trasą i minimum 15 przeszkodami, młodzież w Intro U-16 na dystansie 3 km, a rodziny w formule Family, gdzie wspólnie pokonywały ponad 2 km i 15 przeszkód.
Wiek to tylko cyfra
Skala wyzwań była widoczna na każdym etapie rywalizacji. Po raz pierwszy w tym sezonie uczestnicy zmierzyli się z przeszkodą Indiana XXL, która dostarczyła dużej dawki adrenaliny. Łącznie do przygotowania tras wykorzystano aż 250 000 litrów wody.
– Błonia Łódzkie doskonale współgrają z klimatem Runmageddonu. Na uczestników czekała masa błota, zaskakujące przeszkody oraz solidna dawka wysiłku i uśmiechu. Zawodnicy pokazali na trasie prawdziwą siłę i charakter, zostawiając serce na biegu. W tym sezonie przed nami jeszcze kilka wydarzeń. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą przełamać rutynę – mówi Łukasz Szczepańczyk, dyrektor eventu Runmageddon Łódź.

Jednym z najbardziej poruszających momentów wydarzenia był start 88-letniej Pani Aleksandry, która w specjalnie przygotowanej serii ukończyła formułę Intro. Pokonała 3 kilometrową trasę z 15 przeszkodami.
– Róbcie coś dobrego dla siebie, coś miłego, szalonego. Jak nie przekonam się, jak nie spróbuję czy dam radę, no to się nigdy nie dowiem. A więc ja próbuję! Jak to się mówi, wiek to tylko cyfry – powiedziała Pani Aleksandra.
W Łodzi seniorka skompletowała swój piąty start w Runmageddonie. Tydzień temu startowała w Katowicach, a wcześniej w Gliwicach i dwa razy w Krakowie.
– Mój piąty Runmageddon. Nie do wiary. Nie wierzę, iż już jest piąty. Być może będzie następny. Nie mówię nie, spodobało mi się to. Będę chyba to kontynuowała – mówiła po biegu.
Runmageddon Łódź okiem naszej reporterki
Alicja Salska, reporterka Biegowe.pl, ścigała się w sobotę w biegu Rekrut Elite. Był to jej trzeci start w tej formule na najpopularniejszym w Polsce cyklu biegów przeszkodowych.
– Pogoda nie rozpieszczała, było chłodno, a poranny deszcz solidnie zmoczył trasę i przeszkody – relacjonuje.
Jak dodaje, pierwsze odcinki nie stanowiły większego problemu. – Mokre i lekko ubłocone drabinki, poręcze oraz lina były do pokonania spokojnie i bez większych problemów. Podobnie gliniaste, głębokie doły nie sprawiały większych trudności – mówi.
Pierwszy wyraźny punkt zwrotny pojawił się na czwartym kilometrze, przy przeszkodzie Jumanji + Wariat. – W tych warunkach gwałtownie utworzyła się spora kolejka zawodników Elity, a sama przeszkoda okazała się wyjątkowo wymagająca. Wiele opasek zostało tam u sędziny. Po ośmiu próbach, za każdym razem dochodziłam do „wariata”, jednak dłonie nie chciały współpracować. W efekcie również musiałam oddać opaskę i ruszyć dalej – relacjonuje.

Dalsza część trasy była już przede wszystkim walką z terenem i narastającym zmęczeniem. – Po bardzo długiej pętli w błotnisto-gliniastym terenie, z workiem piachu na plecach, przyszedł czas na skok do wody na linie, jedyną w tym sezonie przeszkodę Indiana XXL. Na koniec czekało jeszcze długie i wymagające kombo „high to low to high”, które mocno obciążało już zmęczone ręce i zbierało swoje żniwo wśród zawodników Elity – podkreśla.
Na finiszu pojawił się jeszcze nowy element trasy. – Ostatnia prosta przyniosła Błotnego Mario, gdzie przez chwilę można było poczuć się jak na trasie Kids. Na sam koniec Porodówka, którą już bez opaski Elity, musiałam pokonać dołem – relacjonuje.
Na zakończenie Salska ocenia trasę jako dobrze wyważoną i wymagającą. – Trasa była interesująca i urozmaicona, z dobrze wyważoną liczbą przeszkód terenowych, siłowych i technicznych. Końcowe kombo tuż przed metą znacząco podniosło poziom trudności i stanowiło mocny finał tego biegu – zaznacza.
red

1 godzina temu












