Cellfast Wilki Krosno poległy na torze w Bydgoszczy. Starcie dwóch faworytów do awansu zakończyło się komfortową wygraną miejscowych. Po spotkaniu Robert Chmiel przedstawił, co jego zdaniem było największym problemem w meczu przeciwko Abramczyk Polonii Bydgoszcz.
Wilki Krosno zaskoczone torem w pierwszej fazie meczu
Goście rozpoczęli mecz najgorzej, jak się tylko da. Przegrali wszystkie biegi pierwszej serii startów podwójnie. Jak zdradził senior gości, brak próby toru mocno utrudnił im rywalizację, szczególnie w pierwszej fazie spotkania.
Myślę, iż mecze na tym torze przeważnie się tak zaczynają. Goście mają problemy od startu. Jest to tor, do którego ciężko dopasować motocykle. Gdyby zawody zaczęłyby się od biegu ósmego, to może byśmy wygrali. Natomiast mieliśmy ciężki początek. Kilka ciężkich strzałów od gospodarzy. Troszeczkę zaczęło się ciepło robić. Jakoś tam szybkie zmiany poszły w ruch i już było coraz lepiej z biegu na bieg.
Na przyszłość wiemy już może więcej. Każdy z nas na początku przywoził punkty tylko na swoim koledze z pary. Nie ma się co oszukiwać. Byliśmy bardzo źle spasowani. To był nasz błąd po prostu, iż nie trafiliśmy z ustawieniami.
Planedka miała wpływ na wynik?
Chwilę przed spotkaniem w Bydgoszczy zaczęło mocno padać. W celu odjechania spotkania tor w Bydgoszczy został przykryty plandeką. Zdaniem Robert Chmiela fakt, iż tor był przykryty, nie miał jednak żadnego wpływu na wynik spotkania.
Myślę, iż tor bez plandeki czy z plandeką byłby taki sam. Zarówno dla gości, jak i dla gospodarzy były równe szanse. Ten atut, który mieli w pierwszych seriach, się utrzymał, bo byliśmy po prostu pogubieni.
Szybkie tempo zawodów sporym problemem
Robert Chmiel podkreślił, jak wymgające było dla zawodników tempo zawodów. Sami zawodnicy mieli mało czasu w przygotowanie się do wyścigu. Jeszcze mniej czasu mieli na prawidłowe przygotowanie sprzętu oraz dokonanie potencjalnych korekt. Tych goście potrzebowali desperacko po pierwszej serii. Jak przyznaje jednak, w jego wypadku paradoksalnie zagrało to na jego korzyść.
Pierwsze trzy serie praktycznie nie zdążyłem dobrze poprawić sprzętu i już jechałem następny bieg. Było mało czasu w myślenie, szybkie zmiany. W moim przypadku to zadziałało, bo nie było dużo czasu, na myślenie więc wprowadzaliśmy konkretnie zmiany. Sam byłem bardzo nagrzany. Sprzęt zresztą również. Troszeczkę to utrudniło zadanie. Tylko w moim przypadku to zadziałało na plus, bo bez czasu w przemyślenia z marszu wyjeżdżałem do biegu i wygrywałem go.
Robert Chmiel







