Robert Bryczek skomentował drugą przegraną w UFC: Ryzyko, które się nie opłaciło

1 tydzień temu
Zdjęcie: Bryczek-blysnal-w-oktagonie-dwukrotnie-Wypowiedz-Polaka-poszla-viralem-po-sieci


Robert Bryczek odniósł się do swojej ostatniej walki w UFC. Polak nie będzie dobrze wspominał występu na gali w australijskim Perth, gdzie musiał uznać wyższość Cama Rowstona.

Po efektownym zwycięstwie nad Bradem Tavaresem oczekiwania wobec Bryczka wyraźnie wzrosły. Kibice liczyli, iż pójdzie za ciosem i dopisze kolejną wygraną w oktagonie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – tym razem to rywal dyktował warunki od pierwszych sekund pojedynku.

Rowston zaprezentował się bardzo solidnie i praktycznie w każdym elemencie walki był o krok przed Polakiem. Australijczyk skutecznie punktował w stójce, a gdy przenosił starcie do parteru, również nie pozostawiał wątpliwości, kto ma przewagę. Bryczek próbował znaleźć sposób na odwrócenie losów pojedynku, ale brakowało mu konkretnych odpowiedzi na dobrze dysponowanego przeciwnika.

Z rundy na rundę przewaga Rowstona stawała się coraz bardziej widoczna. Polak nie był w stanie narzucić swojego stylu ani przejąć inicjatywy, co ostatecznie znalazło odzwierciedlenie na kartach punktowych sędziów. Po trzech rundach nie było większych wątpliwości – decyzja była jednogłośna i to Australijczyk mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

Dla Bryczka była to druga porażka w UFC, co naturalnie rodzi pytania o jego dalszą przyszłość w organizacji. Tym bardziej iż jego przygoda z amerykańskim gigantem od początku nie należy do najłatwiejszych – od trudnego debiutu, przez mocne odbicie, aż po kolejne potknięcie.

„To nie była nasza noc”. Bryczek zabrał głos po walce

Niedługo po zakończeniu gali Polak postanowił zwrócić się do kibiców za pośrednictwem mediów społecznościowych. W krótkim wpisie nie szukał wymówek i wziął odpowiedzialność za swój występ.

– To nie była nasza noc. Przed nami długa podróż do domu. Domyślacie się w jakich humorach. Po powrocie napiszę kilka słów od siebie. Dziękuję za wsparcie i wybaczcie, iż zawiodłem. Walka w Australii to było ryzyko, które ostatecznie się nie opłaciło. Biorę to na klatę i idziemy dalej – napisał Robert Bryczek.

Słowa te jasno pokazują, iż zawodnik zdaje sobie sprawę z wagi porażki, ale jednocześnie nie zamierza się poddawać. Mimo trudnego momentu Bryczek podkreśla, iż zamierza wyciągnąć wnioski i wrócić silniejszy.

Teraz przed Polakiem najważniejszy okres. Odpowiednia reakcja na porażkę, poprawa elementów, które zawiodły, oraz adekwatny dobór kolejnego rywala mogą zadecydować o jego dalszej pozycji w UFC. Jedno jest pewne – aby utrzymać się w organizacji, kolejne występy będą musiały przynieść zdecydowanie lepszy obraz niż ten z Perth.

Idź do oryginalnego materiału