
W Częstochowie nie zamykają dziś żadnych drzwi i właśnie to może najmocniej podgrzać temat wokół Jonatana Brauta Brunesa. Norweg od dawna jest jednym z tych piłkarzy Rakowa, przy których regularnie pojawiają się pytania o przyszłość, ale do tej pory kończyło się głównie na spekulacjach. Teraz sytuacja wygląda nieco inaczej, bo z klubu poszedł jasny sygnał: jeżeli latem pojawi się oferta na odpowiednim poziomie, nikt nie zamierza na siłę zatrzymywać napastnika. To nie pozostało zapowiedź transferu, ale bez dwóch zdań jest to otwarcie furtki.
Sam piłkarz zapracował na takie zainteresowanie bardzo solidnie. Brunes rozegrał udany sezon i dał Rakowowi konkretne liczby, których od środkowego napastnika po prostu się wymaga. W 38 meczach zdobył 21 bramek i dorzucił do tego jedną asystę, a jego łączny dorobek po pobycie pod Jasną Górą urósł już do 35 trafień. To nie są statystyki, obok których rynek przechodzi obojętnie. Zwłaszcza gdy mowa o zawodniku, który przez cały czas jest w wieku dającym pole do dalszego rozwoju, a jednocześnie już pokazał, iż potrafi regularnie dowozić liczby.
Wypowiedź Artura Płatka dla Kanału Sportowego adekwatnie potwierdziła to, co od miesięcy unosiło się w powietrzu. Doradca zarządu Rakowa przyznał wprost, iż na ten moment żadna oferta nie leży na stole, ale jeżeli trafi się propozycja satysfakcjonująca dla klubu, zostanie ona rozważona. To istotny sygnał, bo pokazuje, iż Raków nie chce stawiać sprawy zero-jedynkowo. Nie ma tu publicznego pompowania ceny za wszelką cenę ani deklaracji, iż zawodnik jest absolutnie nie do ruszenia. Jest za to chłodna kalkulacja: jeżeli ktoś zapłaci odpowiednio dużo, temat może nabrać tempa.
Nie jest też tajemnicą, iż w Rakowie od dawna mają świadomość wartości swojego snajpera. Jeszcze w grudniu 2025 roku Michał Świerczewski mówił, iż klub wycenia Brunesa na 15 milionów euro, choć jednocześnie dopuszcza analizę niższych ofert. I tu właśnie zaczyna się najciekawsza część całej układanki. Jedno to wycena, a drugie realia rynku i konkretne pieniądze, które ktoś faktycznie wyłoży na stół. Raków ma z Brunesem kontrakt istotny aż do 30 czerwca 2028 roku, więc nie działa pod ścianą i nie musi sprzedawać go za wszelką cenę. To daje częstochowianom mocną pozycję negocjacyjną.
Z perspektywy sportowej ewentualna sprzedaż byłaby jednak ruchem, który trzeba byłoby bardzo dobrze przemyśleć. Raków znajduje się w tej chwili na szóstym miejscu w tabeli Ekstraklasy i traci tylko dwa punkty do czwartej Wisły Płock, więc margines błędu nie jest duży. Odejście zawodnika o takim profilu i z takim dorobkiem mogłoby oznaczać konieczność szybkiego znalezienia równie skutecznego następcy, a z tym – jak wiadomo – bywa różnie. Dlatego temat Jonatan Braut Brunes może w najbliższych tygodniach być jednym z ważniejszych w Rakowie. Klub nie mówi dziś „sprzedajemy”, ale równie wyraźnie nie mówi też „nie oddamy”. A to zwykle oznacza, iż lato może być w tej sprawie naprawdę gorące.

2 godzin temu







![Była 24 minuta. Tak Barcelona wyszła na prowadzenie [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69bff4b46f7502_82301509.jpg)






