Connor Coles to nazwisko dobrze znane pasjonatom brytyjskiego żużla, o ile chodzi o poziomy Cab Direct Championship oraz National Development League. Mnóstwo czasu spędził jako zawodnik szkockich bądź przygranicznych zespołów, dzięki czemu zyskał sporą popularność w tych rejonach. Tegoroczne zmagania miał zacząć przede wszystkim jako członek Edinburgh Academy, czyli zespołu Monarchs w National Development League. Ambitne plany na sezon zostały pokrzyżowane przez wypadek podczas towarzyskiego turnieju w Buxton.
Pechowy wypadek
Connor Coles brał udział w nieprzyjemnym wypadku, po którym został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Stoke. Zawodnik został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, Rodzina zawodnika nie chciała bieżąco informować o stanie zdrowia 31-latka, więc poproszono o dyskrecje. Laurence Rogers, prezes Buxton Bulls, przekazał jedynie następujące słowa: Coles doznał poważnego urazu głowy, przez co medycy wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej. Stan zdrowia zawodnika uległ poprawie, ale nieznany jest stan obrażeń jego mózgu. Rodzina pragnie podziękować za każde słowa wsparcia.
Wraca do domu
Od tego czasu czekaliśmy na jakiekolwiek większe informacje o stanie zdrowia zawodnika Edinburgh Academy. Przede wszystkim liczono na to, iż sam żużlowiec wrócili do normalnego funkcjonowania. Jak ostatnio poinformowała żona Coles’a, został on ostatecznie wypuszczony do domu, ale przeżyli prawdziwą próbę.
– Po sześciu tygodniach opieki i rehabilitacji, Connor wychodzi do domu – napisała żona zawodnika. – Powiedzieć, iż jesteśmy wdzięczni to niedopowiedzenie. Były momenty gdzie nie mieliśmy pojęcia, co przyniesie ze sobą przyszłość. Dlatego cieszymy się, iż wreszcie możemy go powitać z naszymi dziećmi.
Coles zmagał się z poważnym urazem głowy, o którym nie mamy większego pojęcia. Uderzenie podczas zawodów było na tyle mocne, iż sam zawodnik musiał przejść szereg ważnych zabiegów. Szerzej opowiada o tym żona zawodnika.
– Connor zrobił niesamowity progres. Jeszcze dwa tygodnie temu leżał przypięty do łózka, a do tego jadł jedynie papkę. Teraz chodzi, rozmawia, a przede wszystkim spożywa normalne posiłki. Przed nami jeszcze długa droga z ćwiczeniami oraz rehabilitacją. Dzisiaj jednak pokonujemy najważniejszy odcinek w naszym życiu i cieszymy się, iż najgorsze za nami – dodała od siebie małżonka zawodnika.
Brytyjczyk z pewnością nie odejdzie od żużla choćby na chwilę. Coles poświęcił wiele serca dyscyplinie, niezależnie od ogólnego poziomu rywalizacji. Z pewnością koledzy z toru nie mogą się doczekać, aż ponownie zobaczą swojego dobrego znajomego. James Shanes zastąpił Coles’a jako zawodnik w Edinburgh Academy.














