Konkurs duetów zamykał rywalizację w skokach narciarskich podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Cortinie d'Ampezzo i w Mediolanie. Na półmetku rywalizacji Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zajmowali drugie miejsce. W serii finałowej pierwszy z nich skoczył nieco słabiej i biało-czerwoni spadli na 4. miejsce, za Japonię i Norwegię. I gdy wydawało się, iż przed ostatnią grupą medal odjeżdża, we wszystko włączyła się pogoda.
REKLAMA
Zobacz wideo Kaja Ziomek-Nogal: Jechałam tu po medal, ale za jakiś czas docenię szóstą lokatę, bo zrobiłam wszystko, co mogłam
Konkurs duetów przerwany po skoku Tomasiaka. Srebro Polaków
Nie dość, iż wiatr się odwrócił i zaczął zacinać pod narty, co w Predazzo - jak śmiali się Włosi, cytowani przez komentujących te zawody Marka Rudzińskiego i Mateusza Lelenia - nie zdarzyło się od wieków, to przed próbą Domena Prevca rozpętała się jeszcze istnia śnieżyca. Słoweniec skoczył w tych warunkach przeciętnie, ale z obniżonego przez trenera Robert Hrgotę najazdu. Świetnie sobie za to poradził Philipp Raimund, który wyprowadził Niemców na prowadzenie.
ZOBACZ TAKŻE: Bez tego Tomasiak nie miałby trzeciego medalu. Chcieli pomóc outsiderom
Po nim na belce usiadł Kacper Tomasiak. Polak musiał długo czekać, a gdy już oddał swój skok, nasza ekipa spadła na trzecią lokatę. Na górze pozostawało trzech zawodników, a zatem o medal byłoby piekielnie trudno. Tym bardziej, iż Austriacy mieli ogromną przewagę po pięciu próbach. Wszyscy zwrócili jednak uwagę na jeden szczegół - 19-latek jechał wolniej na rozbiegu o 3 km/h względem Raimunda! Chwilę po skoku dwukrotnego medalisty ZIO dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile ogłosił decyzję o odwołaniu trzeciej serii i zaliczeniu wyników z półmetka rywalizacji. Wygrali Austriacy przed Polską i Norwegią, a Niemcy obeszli się smakiem. Podium przegrali o 0.3 pkt! Słoweńcy stracili tylko 1.9 pkt!
Hrgota gratuluje Polakom. Słoweńcy mają żal do siebie
Większość trenerów ze zrozumieniem podeszła do tej decyzji. Warunki w dwóch seriach były wyrównane, ale potem nie było szans na sprawiedliwość. W torach zalegał mokry śnieg, prędkości najazdowe spadały, a byłoby jeszcze gorzej. Z dużą klasą te wydarzenia skomentował opiekun Słowenii Robert Hrgota.
- Dawno czegoś takiego nie widziałem, a może nigdy - powiedział w rozmowie ze słoweńskimi mediami. - Ten wynik pozostanie ze mną na długo, ale wierzę, iż to minie, bo jako jedyni w męskiej części rywalizacji wyjeżdżamy z Predazzo z dwoma złotymi medalami [Prevc wygrał konkurs na dużej skoczni, Słowenia była najlepsza w konkursie drużyn mieszanych - red.] - podkreślił.
Zwrócił się też bezpośrednio do Polaków, którzy skorzystali na odwołaniu trzeciej serii. - Przede wszystkim gratulacje dla Polski - zasłużyliście na medal, to była adekwatna decyzja - powiedział szkoleniowiec, cytowany przez skijumping.pl. - Ale z naszej strony trochę boli. Przegraliśmy medal przez telemarki. Szczególnie w pierwszej serii Anze Lanisek oddał bardzo dobry skok. I tak... trochę to boli - dodał, nawiązując przede wszystkim do niskich not otrzymanych za styl po drugich próbach Laniska oraz Domena Prevca.
Prevc i Lanisek rozczarowani: "Obaj popełniliśmy błędy"
Wydarzenia na skoczni skomentowali też zawodnicy. - Pierwszy skok był dobry, ale w drugim trochę się spóźniłem, co kosztowało mnie te kilka metrów, których teraz brakuje. Na igrzyskach liczą się medale. Dziś nam się nie udało - ocenił Anze Lanisek.
ZOBACZ TAKŻE: Maciusiak nie zostawił suchej nitki na jury. "Kacper nie miał szans"
Pretensje do siebie miał też Prevc. - Anze i ja mieliśmy wielkie chęci, ale nie wszystkie czynniki zostały dziś spełnione, zabrakło kilku punktów. Musimy to zaakceptować, obaj popełniliśmy dziś błędy - powiedział mistrz olimpijski z dużej skoczni w Predazzo. - Narty nie spisywały się w moim ostatnim skoku dobrze, więc tak, decyzja o odwołaniu rywalizacji była dobra - zakończył.
Najwięcej pretensji do organizatorów miał szef skoków w Słoweńskim Związku Narciarskim Gorazd Pogorelcnik. - Myślę, iż to była przedwczesna decyzja. Chwilę po odwołaniu trzeciej serii opady śniegu ustąpiły, trzeba było jeszcze trochę poczekać - ocenił. Konkurs duetów, który zastąpił klasyczne zmagania drużynowe, nie przypadł mu do gustu. - Trzeba się chyba do tego jednak przyzwyczaić, bo to nasza przyszłość - zaznaczył.
Kacper Tomasiak jako pierwszy polski skoczek narciarski zdobył trzy medale na jednych igrzyskach olimpijskich. Dwukrotnie z dubletem z najważniejszej imprezy czterolecia wracali Kamil Stoch i Adam Małysz.

3 godzin temu














