
W sieci pojawił się nowy, obszerny wywiad z byłą gwiazdą organizacji UFC. Zawodnikiem tym jest Nick Diaz i przyznał on, iż walczy z uzależnieniem, choć w sportach walki może i nie powiedział ostatniego słowa.
Ostatnie lata były dla Nicka Diaza niezwykle trudne. Były pretendent do mistrzowskiego pasa UFC nie walczył od 2021 roku, a informacje na temat życia i sportowej formy 42-latka pojawiały się bardzo rzadko. Niedawno Diaz udzielił jednak wywiadu w ośrodku Baja Rehab w Baja California w Meksyku, gdzie opowiedział o swojej walce z uzależnieniami oraz o drodze do utrzymania trzeźwości.
Był gwiazdą
W najlepszym okresie swojej kariery Nick Diaz należał do ścisłej czołówki wagi półśredniej. W 2010 roku zdobył pas mistrzowski Strikeforce, a po przejściu do UFC walczył zarówno o niekwestionowany tytuł mistrzowski z Georges’em St-Pierre’em, jak i o pas tymczasowy z Carlosem Conditem.
Przez lata jednak jego kariera mocno zwolniła, aż finalnie stanęła w miejscu. Pojawiły się choćby informacje o końcu kariery Amerykanina.
Ostatni raz Diaz był blisko powrotu w 2024 roku, kiedy zaplanowano jego walkę z Vicente Luque na gali UFC Abu Dhabi w lipcu. Pojedynek przełożono z powodu problemów logistycznych i wyznaczono nowy termin na UFC 310 w Las Vegas, jednak Diaz wycofał się z walki z nieujawnionych powodów. Zastąpił go Themba Gorimbo.
- ZOBACZ TAKŻE: „Jest nikim w sportach walki”. Pudzianowski reaguje na obelgi promotora
Nick Diaz walczy z uzależnieniem
Teraz Nick Diaz opowiedział o swoich problemach z używkami i uzależnieniem od nich. We wspomnianym wywiadzie Diaz przyznał, iż nadużywał marihuany oraz alkoholu. Podkreślił jednak, iż nigdy nie miał problemów z innymi narkotykami, choć obracał się w towarzystwie osób sięgających po cięższe substancje:
„Zdecydowanie polecam leczenie. Zginęło tak wielu moich przyjaciół. Straciłem naprawdę bliskie osoby i nie potrafiłem zrozumieć jak… To mogło uratować im życie. Chciałbym chociaż móc z nimi porozmawiać. Nigdy nie dostałem takiej szansy, bo oni umarli. To było dla mnie wystarczające ostrzeżenie. Śmierć moich przyjaciół i takie rzeczy. Nie chciałem mieć nic wspólnego z tym, co im się przydarzyło, więc choćby bycie blisko było już zbyt blisko. Dlatego polecam leczenie niektórym ludziom.
Nick Diaz twierdzi, iż był trzeźwy przez trzy lata, zanim doszło do nawrotu i ponownego poświęcenia się walce o trzeźwość poprzez terapię. Nie chodziło jednak wyłącznie o zdrowie i złe nawyki. Z perspektywy czasu Diaz widzi, iż jego decyzje tworzyły niebezpieczne środowisko zarówno dla niego, jak i dla ludzi wokół:
„Ludzie przejeżdżali obok mojego domu z naładowanymi pistoletami i to mnie cholernie przeraziło. Pomyślałem: „Kurwa, oni są gotowi mnie zabić”. I tak właśnie było. To fakty. Oni mieli zamiar mnie zabić. Wpadali i mówili: „Moja była jest u ciebie w domu, sk*ysynu”, a ja odpowiadałem: „Nie, nie ma jej tutaj. Była, ale już jej nie ma. Przepraszam”. I mówię to, podczas gdy mój kolega celuje mu bronią w głowę. Pomyślałem wtedy: „Ja zaraz, ku*a, zginę”.
Cała rozmowa z Nickiem Diazem do sprawdzenia poniżej:
Amerykaninowi życzymy wytrwałości i powodzenia w walce o powrót do trzeźwości i utrzymania tego stanu jak najdłużej.

3 godzin temu















