Wojciech Szczęsny mógł tego lata na własnej skórze poczuć, co przeżywali zimą Dani Olmo i Pau Victor. Polak został na nowy sezon w FC Barcelonie, ale technicznie rzecz ujmując, nie przedłużył starego kontraktu (który wygasł), tylko podpisał zupełnie nowy, czyli stał się na papierze nowym zawodnikiem. Klub przed wiele tygodni nie miał na liście płac miejsca, by go zarejestrować, przez co zabrakło go w kadrze meczowej na dwa pierwsze mecze.
REKLAMA
Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"
Katalońskie domino w końcu ułożyło się dla Szczęsnego
W całej sprawie nie pomogła też ani poważna kontuzja Marc'a-Andre Ter Stegena, ani odejście Inigo Martineza do Arabii Saudyjskiej. Klub priorytetowo potraktował rejestrację nowych nabytków, czyli innego golkipera Joana Garcii oraz skrzydłowego Marcusa Rashforda. Obaj wystąpili w meczach z Mallorką (3:0) i Levante (3:2). Polak musiał poczekać, aż z klubu odejdzie Inaki Pena. Hiszpan w końcu opuścił Barcelonę, udając się na wypożyczenie do Elche, a zwolnione środki dały możliwość działania ws. Polaka.
W sobotni wieczór 30 sierpnia Szczęsny wreszcie pojawił się w oficjalnym składzie FC Barcelony na stronie La Liga. Oznaczało to, iż klub w końcu zarejestrował go do gry. Polak może zatem bez przeszkód znaleźć się w kadrze meczowej na starcie z Rayo Vallecano, które Katalończycy rozegrają w niedzielę 31 sierpnia o 21:30 na wyjeździe.
Jeszcze jeden klient w poczekalni. To nie koniec kombinowania
To jednak jeszcze nie koniec proceduralnych perypetii Barcelony. Niezarejestrowany przez cały czas pozostaje młody skrzydłowy Roony Bardghji. On jednak też musi czekać. Jak podaje dziennik "Mundo Deportivo" wpierw klub musi rozwiązać umowę z Oriolem Romeu, a potem rozstać się z Hectorem Fortem (może odejść do Mallorki na wypożyczenie).