Poznaliśmy nazwisko kolejnego uczestnika Grand Prix 2027! Wielki powrót stał się faktem

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Organizatorzy cyklu SGP odkrywają kolejne karty przed sezonem 2027. Do obsady indywidualnych mistrzostw świata dołączyła właśnie trzecia stała „dzika karta”. Do ogłoszonych wcześniej Macieja Janowskiego oraz Jacka Holdera dołączył Daniel Bewley. Dla Brytyjczyka to ogromne wyróżnienie, ale przede wszystkim spokój przed zimową przerwą po niezwykle skomplikowanym i pełnym cierpienia roku.

Sezon 2026 zaczął się dla reprezentanta Betard Sparty Wrocław wybornie, bo od drugiego miejsca podczas inauguracji cyklu w niemieckim Landshut. Niestety, dynamicznie rozwijającą się karierę dwukrotnego mistrza świata z reprezentacją Wielkiej Brytanii zatrzymał fatalny wypadek. 20 maja podczas meczu duńskiej SpeedwayLigaen w Outrup, Bewley doznał złamania kości udowej oraz kompresyjnego złamania kręgu. Kontuzja wykluczyła go ze ścigania na niemal cały sezon, stawiając pod wielkim znakiem zapytania jego przyszłość w cyklu.

Zaparcie i determinacja zawodnika sprawiły jednak, iż zdołał wrzucić wyższy bieg jeszcze przed zakończeniem tegorocznych zmagań. Brytyjczyk wrócił pod taśmę na finałowe rundy, pomagając wrocławskiej Sparcie w wywalczeniu srebra PGE Ekstraligi, a także meldując się na piątej pozycji podczas wieńczącego zmagania Grand Prix w Toruniu. Władze światowego żużla nie miały wątpliwości, iż brązowy medalista IMŚ z 2025 roku zasługuje na drugą szansę.

– Jestem bardzo wdzięczny za otrzymanie dzikiej karty. Teraz nie mogę się już doczekać zimy i powrotu do rywalizacji na sto procent w przyszłym roku. Miło było wrócić w Toruniu i odjechać ostatni turniej GP, który wyszedł całkiem w porządku. Fajnie wchodzi się w przerwę zimową ze świadomością, iż choć nie jestem jeszcze w pełni sprawny, to potrafię wykręcić niezły wynik. To napędza mnie do przepracowania tego okresu i powrotu w kolejnym sezonie – mówi Dan Bewley.

Najbliższe miesiące będą dla ulubieńca brytyjskich i polskich kibiców czasem mozolnej rehabilitacji. Choć zawodnik wracał już na tor i punktował na wysokim poziomie, to za kulisami nieustannie zmagał się z potężnym bólem i brakiem pełnej siły w uszkodzonej nodze.

– Potrzebuję po prostu czasu. Będę ciężko pracował, ale chcę też trochę odpocząć przez zimę. Trudno czerpać pełną euforia z jazdy, kiedy człowiek cały czas walczy z bólem i próbuje go maskować. Mimo to potrafiłem zrobić swoją robotę na torze i jestem z tego dumny. Czekam jednak na moment, w którym wrócę i będę mógł czerpać ze ścigania jeszcze więcej frajdy. Z zawodów na zawody jest coraz lepiej, choć w pewnych obszarach wciąż brakuje mi siły. To właśnie brak odpowiedniego umięśnienia generuje ból, ale wszystko idzie w dobrym kierunku – przyznaje 27-latek.

SGP uszczupliła listę niewiadomych do absolutnego minimum. Po nominacjach dla Janowskiego, Holdera i Bewleya w stawce pozostała już tylko jedna wolna „dzika karta”. Jej właściciela poznamy w ciągu najbliższych dni, a faworytem do jej przyznania jest zdecydowanie Fredrik Lindgren, który także podobnie jak Holder i Bewley opuścił znaczną część rund z powodu urazów.

Idź do oryginalnego materiału