Polka tuż po biegu odpaliła bombę. Ujawniła całą prawdę. "Jest to przykre"

2 godzin temu
Andżelika Wójcik zajęła 11. miejsce w rywalizacji panczenistek na 500 metrów na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Po zawodach udzieliła wywiadu, a jej wypowiedzi brzmiały wstrząsająco. Nasza łyżwiarka wyznała, iż przygotowywała się do igrzysk bez trenera. Na tym poziomie to jest coś nieprawdopodobnego. - Jestem tak zmieszana tą całą sytuacją - wyznała w rozmowie z TVP Sport.
Andżelika Wójcik ma na koncie medale mistrzostw świata i Europy, a także małą Kryształową Kulę Pucharu Świata na dystansie 500 metrów za drugie miejsce w klasyfikacji generalnej w zeszłym sezonie. Na igrzyskach olimpijskich nie była zaliczana do grona głównych pretendentek do medalu. Raczej mówiło się o Polce, iż może namieszać i zaskoczyć. Ostatecznie skończyła tuż za pierwszą dziesiątką. Powtórzyła 11. miejsce z Pekinu sprzed czterech lat.


REKLAMA


Zobacz wideo Brawa dla Maryny. "Trasa nie wybacza"


Polska olimpijka przygotowywała się bez trenera. "Jest to przykre"
Po zawodach panczenistek Wójcik udzieliła gorzkiego wywiadu stacji TVP Sport. Nie kryła rozczarowania dzisiejszym wynikiem, liczyła na przebicie rezultatu z Chin. Do zeszłego sezonu można było zaliczać ją do grona faworytek do medalu. Ale ten sezon był zaburzony przez kontuzje.
- Totalnie się nie spodziewałam, iż tak będzie wyglądało moje czterolecie po tak fantastycznym sezonie startowym. Podczas ubiegłych igrzysk tam po prostu moje top of the top kariery i aż do tej pory nie dogoniłam tego. Szkoda, iż ta końcówka tego czterolecia tak wyglądała - powiedziała Wójcik.


Z jednej strony Wójcik uważa, iż przygotowała się najlepiej, jak tylko mogła, ale z drugiej problemy zdrowotne odbiły się na jej dyspozycji.
- Myślę, iż pod względem przygotowań wszystko wyglądało bardzo dobrze. Ale to ciało gdzieś się przypomniało w nieodpowiednim momencie. Coś odbiegało od optymalnej formy i optimum przygotowań. Ciało się dopomina, nie ma żadnego zegara, iż jeszcze do igrzysk wytrwam. Niestety, to tak nie wygląda - dodała.


Najbardziej poraża fakt, iż od początku tego sezonu Wójcik przygotowywała się bez współpracy z trenerem, indywidualnie, całkowicie na uboczu kadry narodowej. Do dziś nie zna powodów takiej decyzji.
- Prawdą jest, iż przygotowywałam się bez trenera. Totalnie nie wiem, dlaczego. Jestem tak zmieszana tą całą sytuacją. Nie wierzę w takie hasło jak "We are one team" (tłum. Jesteśmy jednym zespołem). To może się wydawać, iż to mocne słowa, ale to jest wszystko prowizoryczne i to wszystko wygląda dobrze tylko z zewnątrz. Ale gdyby ktoś mógł się wgryźć w środek tego... Coś się dzieje w państwie duńskim. Nie chcę za dużo ujawniać na ten moment - wyznała nasza panczenistka.
Zobacz też: Tak Justyna Kowalczyk-Tekieli potraktowała płaczącą Polkę
Wójcik przekonuje, iż nie tylko ona była pokrzywdzona w kadrze w ostatnim czasie.


- Jest to przykre po prostu, iż góra daje na to przyzwolenie. Podlegałam pod szkolenie centralne trenera Rolanda Cieślaka, a od pierwszego Pucharu Świata w Salt Lake City zostałam sama sobie. Nasze drogi się rozeszły, zostałam odsunięta od pracy z trenerem. Siłą rzeczy zastanawiałam się, czy ja mam to ujawniać. Ale mam już historie kilku sportowców, którzy czuli się nie do końca zaopiekowani przez górę. To jest niemalże nagminne. To jest przykre - opisała.
Rywalizacja w łyżwiarstwie szybkim na igrzyskach olimpijskich potrwa do soboty 21 lutego. Do rozdania zostały jeszcze medale w trzech konkurencjach: jeździe drużynowej, biegu na 1500 metrów i biegu masowym.
Idź do oryginalnego materiału