Polka była pierwsza, pędziła po medal! Zabrakło 0,12 s

2 godzin temu
Kaja Ziomek-Nogal wystartowała po swoje marzenie w sposób imponujący. Już wyobrażaliśmy sobie Polkę z olimpijskim medalem - po 100 metrach miała najlepszy czas! Niestety, rywalizację panczenistek na 500 metrów nasza najlepsza zawodniczka skończyła na szóstym miejscu. Do medalu zabrakło 0,12 s.
Kaja Ziomek-Nogal niedawno skończyła sezon Pucharu Świata na drugim miejscu na tym dystansie. Latem, po kontuzji, okroiła swoje plany, postanowiła, iż rzuci wszystkie siły na 500 metrów. I rzuciła. Walczyła o olimpijski medal pięknie. Ale, niestety, do podium nie dojechała.

REKLAMA







Zobacz wideo Największy pechowiec igrzysk. Wszystko zaczęło się 20 lat temu w markecie [Reportaż]



- W wieku 25 lat nastąpiło u mnie wypalenie zawodowe. Zmuszałam się do chodzenia na treningi. Było coraz trudniej – mówiła nam Kaja Ziomek-Nogal, gdy wracała do łyżwiarstwa szybkiego po najważniejszej w swoim życiu przerwie. Trochę ponad dwa lata temu Kaja urodziła córkę. Gdy odchodziła na macierzyńską przerwę, była jedną z najlepszych sprinterek świata, ale dopiero jako mama uzyskała życiowe wyniki.
Kaja Ziomek-Nogal mogła być jak Lollobrigida
- Francesca Lollobrigida urodziła niemal w tym samym czasie, co ja. I fajnie, bo choćby niedawno byłyśmy w tym samym miejscu na obozie i nasze dzieci się poznały. Ona ma synka – opowiadała nam Kaja nieco ponad rok temu, gdy wracała. A teraz 0,12 s zabrakło, żeby Włoszka i Polka miały olimpijskie medale (Lollobrigida wygrała dwa złota). Zdobyte na oczach swoich dzieci.
Kaja jechała w dopiero 13. z 15 par. Mała Antosia miała być ze swoim tatą, a z mężem Kai (Arturem Nogalem, byłym panczenistą i olimpijczykiem) na trybunach. jeżeli była, to pewnie nie mogła się doczekać występu mamy. My też odliczaliśmy czas do startu. Nerwowo i z wielkimi nadziejami. Dzień wcześniej Damian Żurek był na tym torze czwarty, na tym samym dystansie. Cztery dni temu był czwarty również na 1000 metrów. Marzył nam się medal w sprincie po srebrze, do jakiego na 10 000 m dojechał Władimir Semirunnij.
Kaja ruszyła po medal na całego. Gdy po stu metrach wyświetlono nam, iż ma najlepszy międzyczas, wstrzymaliśmy oddech. Niestety, na metę wpadła z czwartym wynikiem. A na koniec jest szósta. O 0,12 sekundy za podium. Strasznie szkoda!



Kaja Ziomek-Nogal jest super jako mama i super jako sportsmenka. Jaka szkoda, iż to się tak skończyło
Medal byłby dla Kai ogromną nagroda. Za powrót. Za bycie jednocześnie mamą i sportsmenką. Powiedzmy więcej: za bycie i supermamą, i supersportsmenką. W czterech z ośmiu startów w tym sezonie Pucharu Świata Ziomek-Nogal była na podium. Ostatni wygrała. Klasyfikację generalną skończyła 500 metrów skończyła na drugim miejscu. Ale zamiast wynikowych wyliczanek dajmy tu lepiej dwa cytaty z naszej niedawnej rozmowy z Kają.
O byciu mamą:
„Córka ma dwa i pół roku, już mówi wszystko i kiedy się dowiaduje, iż wyjeżdżam, to opowiada mi, jak się z tym czuje. Staram się jej nie mówić za wcześnie, iż znowu wyjadę, bo widzę, jak to na nią działa. Zawsze albo prosi "Mama, nie jedź", albo postanawia: "Mama, jadę z tobą" i się pakuje. Jakiś czas temu wypracowałyśmy sobie taką już mogę powiedzieć, iż tradycję: kiedy pakuję się na wyjazd i ona już rozumie, iż jadę sama, to daje mi jakiegoś swojego pluszaka (…). Kiedy rozmawiamy na kamerce, a ona sprawdza czy ten jej pluszak jest ze mną, to łamie mi się serce, gdy słyszę to słodkie "Mama, a pokaż koniczka". Mam łzy w oczach w trakcie naszych rozmów przez komunikatory, mam je też, gdy odprowadzam córkę do żłobka i wiem, iż tego dnia już jej nie odbiorę"
A teraz o byciu sportsmenką po tym, jak już się zostało mamą:



„Wcześniej ja się naprawdę bardzo starałam, walczyłam, trenowałam, ale z motywacją było bardzo ciężko, gdy byłam w domu. Na zgrupowaniach zawsze dawałam 100 procent, bo w grupie o motywację było łatwiej. W domu nie. Wtedy nie byłam sportowcem do naśladowania. A teraz zdecydowanie jestem! Teraz mam dużo więcej obowiązków, a daję radę. Moim celem jest medal olimpijski. Gdybym w niego nie wierzyła, to nie wracałabym do sportu".
Nie poddała się, choćby gdy groził jej przeszczep skóry
Tej wiary u Kai nie zachwiała choćby paskudna kontuzja sprzed kilku miesięcy. - Wywaliłam się na rolkach na wyjątkowo szorstkim asfalcie. Przez to pękła mi skóra od kolana przez niemal cały piszczel aż do miejsca, gdzie zaczyna się góra buta. Miałam głęboką ranę przy kolanie, mam teraz obrzydliwą bliznę, grubą, wielką, ale cieszę się, iż chociaż uniknęłam przeszczepu skóry – opowiadała nam w listopadzie. - Dobrze, iż to było w czerwcu, a nie gdzieś we wrześniu, bo byłoby o wiele bardziej nerwowo. I tak to wpłynęło na nasze decyzje odnośnie trenowania: wykluczyliśmy z moich przygotowań tysiąc metrów. Postawiliśmy wszystko na 500 metrów – dodawała.
Kaja Ziomek-Nogal postawiła na tę swoją szansę wszystko. I wielka szkoda, iż nie wygrała. A jednocześnie wielkie brawa i szacunek za walkę. Za pokonanie trudnej, wyboistej, drogi niemal na szczyt.


Mistrzynią olimpijską na 500 m została Femke Kok z Holandii. Srebro dla Jutty Leerdam, też z Holandii, a brąz dla Japonki Miho Takagi. Na 11. miejscu zawody skończyła Andżelika Wójcik, a 17. była Martyna Baran.
Idź do oryginalnego materiału