Polka ruszyła, jakby jutra miało nie być! Awans o 28 miejsc

2 godzin temu
Kamila Żuk była najlepszą polską biathlonistką w biegu pościgowym kobiet, który ukończyła na 12. miejscu. Jednak spośród Biało-Czerwonych największą furorę zrobiła Natalia Sidorowicz. Chociaż zaczynała bieg dopiero na 41. pozycji, to ostatecznie ukończyła go tuż za koleżanką z kadry! Ku uciesze miejscowych fanów rywalizację wygrała Lisa Vittozzi.
Przypomnijmy, iż zgodnie z zasadami biegu pościgowego jako pierwsza ze startu rusza ta zawodniczka, która wygrała w sprincie. To dawało handicap Maren Kirkeeide, która miała 3,8 sekundy przewagi nad Oceane Michelon. A jeszcze więcej nad kolejnymi Lou Jeanmonnot-Laurent (23.7 s), Mileną Todorową (40 s) i Lisą Vittozzi (40.6 s). Żuk w sprincie zajęła znakomite ósme miejsce i ruszała ze stratą 1:09.3 do Norweżki. W rywalizacji brały udział też Joanna Jakieła (+1:40.2), Natalia Sidorowicz (+2:10.0) i Anna Mąka (+2:14.4).


REKLAMA


Zobacz wideo Kacper Tomasiak – cała prawda o wicemistrzu olimpijskim


Co za wyczyn Polki! Awans aż o 28 pozycji
Podobnie jak w sprincie, Żuk znowu okazała się najlepszą z polskich zawodniczek. Ale w porównaniu do sytuacji ze startu, 28-latka straciła cztery pozycje i musiała zadowolić się ukończeniem biegu pościgowego na dwunastym miejscu. W niedzielę Kamila mogła mieć do siebie spore pretensje podczas strzelania, gdyż tam pomyliła się aż trzy razy.


Podobnych zarzutów nie można mieć pod adresem Sidorowicz. Zawodniczka z Zakopanego była bezbłędna przy każdym z czterech strzelań, dzięki czemu dokonała wielkiej rzeczy. Chociaż zaczynała bieg dopiero na 41. pozycji, to ukończyła go tuż za Żuk. Oznaczało to awans aż o 28 miejsc!
Bardzo dobrze, ale na trasie biegowej spisała się Joanna Jakieła, która zaliczyła awans z 28. na 16. miejsce. Anna Mąka, 45. na starcie, ukończyła rywalizację na 40. miejscu.


Sukces Włoszki! Odrobiła 40 sekund straty!
Walka o medale rozstrzygnęła się pomiędzy Kirkeeide a Vittozzi. Norweżka jest znakomitą biegaczką, ale strzelanie potrafi u niej zawodzić. Tak było i tym razem, a najbardziej żałować będzie ostatniego podejścia na strzelnicy. Wjechała na nią bowiem jako pierwsza, a wcześniej zaliczyła tylko jedno pudło. To sprawiło, iż miała 13.4 sekundy przewagi nad Włoszką, która z kolei była bezbłędna przy swoich strzałach.


Okazało się, iż Vittozzi nie pomyliła się także przy ostatnim strzelaniu, za to Kirkeeide zaliczyła aż dwa niecelne strzały. To sprawiło, iż reprezentantka gospodarzy objęła prowadzenie, którego nie oddała już do końca. Ku uciesze włoskich fanów, zawodniczka przekroczyła linię mety z czasem 30:11.8, a mistrzyni olimpijska z rywalizacji sprinterskiej musiała zadowolić się srebrnym medalem, wywalczonym w czasie 30:40.6. Podium uzupełniła reprezentantka Finlandii, Suvi Minkkinen (30:46.1).
Idź do oryginalnego materiału