
To miała być łatwa przeprawa dla niepokonanego Niemca, ale niespodziewanie pięściarz z Polski zafundował mu pierwszą porażkę w karierze.
Piękną historię napisał w sobotni wieczór Paweł Augustynik. Podczas gali Fury vs. Makhmudov w Londynie nasz reprezentant sprawił ogromną niespodziankę, pokonując na punkty Niemca Simona Zachenhubera. Co najlepsze, Polak o walce dowiedział się raptem kilka dni wcześniej.
Pierwotnie na stadionie, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa piłkarska drużyna Tottenham Hotspur, Zachenhuber miał zmierzyć się z Troyem Williamsonem. Ostatecznie jednak Brytyjczyk był zmuszony wycofać się z tego wydarzenia ze względu na kontuzję. Tym samym organizatorzy na kilka dni przed galą musieli szukać zastępstwa dla Simona Zachenhubera.
Paweł Augustynik sprawcą sensacji
Wybór padł na Pawła Augustynika, który bez większego zastanowienia zgodził się na starcie z niepokonanym Niemcem. Po starciu wyznał, iż trenował tylko przez dwa tygodnie i w tym czasie odbył jeden sparing.
Nic więc dziwnego, iż przed pojedynkiem nikt nie dawał mu większych szans. Każdy przewidywał bowiem, iż Zachenhuber bez większych problemów poradzi sobie z „Augustem”, który nie miał za sobą pełnego obozu przygotowawczego. Polak jednak nie zamierzał służyć za worek do bicia.
Starcie było niezwykle wyrównane, ale to mieszkający w Wielkiej Brytanii Paweł Augustynik był aktywniejszy. Gdy tylko rozległ się gong rozpoczynający pierwszą rundę, skazywany na pożarcie 30-latek przystąpił do ataku. Taktyka Augustynika wyraźnie zaskoczyła zawodnika z Niemiec, który zamiast napierać, boksował na wycofaniu.
These combinations from Pawel August on Simon Zachenhuber
TYSON FURY vs. ARSLANBEK MAKHMUDOV
LIVE today only on Netflix
2 PM ET | 11 AM PT | 7 PM UK#FuryMakhmudov
pic.twitter.com/AJGMgcjOO9
Choć kilka razy udało mu się złapać Polaka na kontrę, nie zrobiło to większego wrażenia na 30-latku. Po sześciu wyrównanych rundach werdykt pojedynku leżał w rękach sędziego ringowego Reece’a Cartera. Ten wskazał na Pawła Augustynika, przyznając mu zwycięstwo w stosunku 58-56.
W przypadku boksera urodzonego w Wałbrzychu ryzyko się opłaciło. Z pewnością Polak będzie teraz mógł liczyć na kolejne interesujące propozycje od promotorów z całego świata.
ZOBACZ TAKŻE: „Nikt mnie nie powstrzyma”. Pierwsze słowa Mateusza Gamrota po wygranej na UFC 327
Na koniec przypominamy, iż w starciu wieńczącym galę w Londynie Tyson Fury zdeklasował Arslanbeka Makhmudova. Co prawda Rosjanin postawił większy opór, niż można było się tego spodziewać, jednak w żadnym momencie nie stanowił większego zagrożenia dla popularnego „Króla Cyganów”. Pełną relację z tego pojedynku możecie przeczytać, klikając w ten link. Wszystko wskazuje na to, iż w kolejnym starciu Fury stanie w szranki z Anthonym Joshuą.

13 godzin temu









