
Wieloletni już trener naszego rodaka nie ma wątpliwości po ostatniej walce – Mateusz Gamrot jest na drodze po tytuł mistrzowski UFC. Wymowne słowa doświadczonego mentora.
Nieobecność Mike’a Browna w narożniku Mateusza Gamrota podczas gali UFC 327 nie była jednym z najczęściej poruszanych tematów wokół tej walki. Podyktowane to było tym, iż przyczyna takiego stanu rzeczy nie była kontrowersyjna, a jak najbardziej uzasadniona. Powód był w pełni jasny i znany od samego początku, choć my wszyscy dowiedzieliśmy się o tym trochę później. Otóż trener American Top Team miał inne zobowiązania – w tym samym czasie udał się do Japonii, gdzie jego podopieczny Danny Sabatello szykował się do obrony pasa organizacji Rizin FF.
Jak wyjaśnił sam Gamrot, zostało to ustalone już wcześniej – zanim wskoczył do rozpiski gali UFC z numerem 327. Mimo fizycznej nieobecności, wkład Browna w przygotowania był ogromny, bowiem cały obóz treningowy w American Top Team Polak spędził pod jego okiem. To właśnie tam dopracowano detale, których później byliśmy świadkami w oktagonie. Sam trener po walce nie krył dumy, podkreślając, iż choć nie było go przy klatce, to duchem był razem ze swoim zawodnikiem:
Kolejna noc, kolejna walka i Mateusz Gamrot pokonuje kolejnego przeciwnika klasy światowej. Kontynuuje swoją drogę do stania się niekwestionowanym mistrzem świata UFC. Mateusz to jest naprawdę człowiek, który przyjmie walkę z każdym, gdziekolwiek. Wielu tak mówi, ale Gamrot tym żyje. Jest nieustraszony i nie boi się podejmować dużego ryzyka. Śmiałym szczęście sprzyja, a wspinaczka Gamrota pozostało daleka od końca. Nie było mnie dziś przy nim fizycznie, ale byłem z nim duchem. Wielkie gratulacje dla Gamrota!
– napisał Mike Brown na Instagramie.
Amerykański szkoleniowiec od lat stanowi kluczową postać w przygotowaniach Polaka, odpowiadając między innymi za strategię, analizę rywali czy ogólny kierunek rozwoju „Gamera”. Tym razem jednak zabrakło go przy samym starciu, co na szczęście nie przyniosło żadnych konsekwencji. Co ciekawe, wspomniany Danny Sabatello obronił swój pas mistrzowski, wygrywając z Jojim Goto jednogłośną decyzją sędziów.
ZOBACZ TAKŻE: Tyson Fury totalnie zdominował rywala. Potem rzucił wyczekiwane wyzwanie! [WIDEO]
Wielki triumf Mateusza Gamrota
To, co wydarzyło się w klatce w Miami, tylko potwierdziło, jak dobrze przepracowany był ten okres. Mateusz Gamrot zaprezentował się w starciu z Estebanem Ribovicsem wręcz kapitalnie. Od pierwszych sekund było widać pełną kontrolę, spokój i pewność siebie. Polak świetnie czuł dystans, nie dając się zaskoczyć w stójce, a momentami samemu zaskakując rywala celnymi trafieniami.
Fakt, iż Ribovics uchodzi za zawodnika preferującego wymiany w stójce, nie miał większego znaczenia. Gamrot nie tylko neutralizował jego atuty, ale chwilami wręcz wyglądał lepiej także w tej płaszczyźnie. Gdy jednak przechodził do swojego największego atutu, czyli zapasów, różnica klas była już niezwykle wyraźna. Obalenia wychodziły niemal bezbłędnie, a kontrola w parterze była wzorowa.
Każda minuta walki wyglądały tak, jak zaplanował to sztab byłego mistrza KSW. W drugiej rundzie nasz rodak zdołał skończyć walkę, poddając Argentyńczyka duszeniem trójkątnym rękoma. Był to fantastyczny triumf, za sprawą którego Mateusz naturalnie powrócił na zwycięskie tory.
ZOBACZ TAKŻE: Wspaniała noc Polaków w Słowenii. Trzy efektowne zwycięstwa na gali FNC 29
Warto też podkreślić, iż była to walka, w której Gamrot miał stosunkowo kilka do zyskania. Mierzył się on bowiem z rywalem spoza ścisłej czołówki, a ewentualne potknięcie mogłoby sporo kosztować. Zamiast kalkulować, Polak dał występ, który można określić jako bajeczny. Nie dał sobie wyrządzić praktycznie żadnej krzywdy, kontrolował przebieg pojedynku od początku do końca i pokazał pełnię swoich możliwości. To był najprawdziwszy koncert naszego rodaka.
Co po UFC 327?
Teraz przed Gamrotem chwila oddechu. Po intensywnym okresie przygotowawczym i samej walce Polak wróci do kraju, aby spędzić czas z najbliższymi. To dla niego szczególnie istotny moment, gdyż jego syn niedawno obchodził urodziny, a walka w tym terminie sprawiła, iż nie mogli w pełni celebrować tego czasu razem. Teraz będzie okazja, by nadrobić zaległości i na chwilę oderwać się od sportowej codzienności.
Nie potrwa to jednak długo. Gamrot doskonale wie, iż znajduje się w kluczowym momencie swojej kariery i nie może zwalniać tempa. prawdopodobnie po krótkim odpoczynku ponownie zamelduje się na Florydzie, w American Top Team, gdzie znów rozpocznie ciężką pracę. Tam, pod okiem swoich trenerów, w tym oczywiście Mike’a Browna – będzie przelewał litry potu, przygotowując się do kolejnych wyzwań.
ZOBACZ TAKŻE: Szalony pojedynek Polaka w Bangkoku. Kibice byli pod wrażeniem
Wszystko wskazuje na to, iż jego droga na szczyt wciąż nabiera rozpędu, a ostatni występ tylko potwierdził, iż „Gamer” jest gotowy na największe nazwiska w kategorii lekkiej. Warto zresztą odnotować, iż Mateusz podzielił się zawodnikami, których ma aktualnie na celowniku, więcej na ten temat —> tutaj.

15 godzin temu









