11 października 2024 roku - to data, którą Filip Marchwiński na pewno ma w pamięci. To tego dnia po raz ostatni wybiegł na boisko. Wystąpił wówczas w meczu reprezentacji Polski U-21 z Kosowem. Już wcześniej jego sytuacja w klubie była słaba, a później z kolei zaczął mieć problemy zdrowotne. Prawdziwy koszmar rozegrał się w styczniu 2025, kiedy były zawodnik Lecha Poznań zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie. Do tego doszło uszkodzenie łąkotki bocznej.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki znalazł winnego swojego wstydliwego wypadku: Coś czuję, iż to ty mi te spodenki poluźniłeś
Marchwiński wraca. 449 dni przerwy
Stało się jasne, iż Marchwiński długo odpocznie od piłki nożnej. Po rehabilitacji Polak jest już gotowy do gry. Lecce ogłosiło kadrę meczową na starcie z Juventusem i znalazło się w niej miejsce dla 23-latka. jeżeli wybiegnie na boisko, to zagra po raz pierwszy od 449 dni.
Samo wejście do kadry meczowej jest na pewno czymś ważnym dla Marchwińskiego po tak długim rozbracie z piłką, ale prawdopodobnie zdaje też sobie sprawę z faktu, iż jego dni w Lecce są policzone.
"Corriere dello Sport" jeszcze pod koniec grudnia informował, iż odejście polskiego zawodnika z Lecce jest możliwe już zimą. Przed zerwaniem więzadła rozegrał w tym klubie zaledwie trzy spotkania. Po odejściu z Lecha latem 2024 roku nie zdołał się przebić we włoskim zespole.
istotny okres dla Marchwińskiego
Ewentualne minuty, które otrzyma w Lecce, mogą posłużyć jako przypomnienie dla potencjalnych pracodawców. A w przeszłości piłkarz urodzony w Poznaniu pokazywał, iż drzemią w nim duże możliwości.
W przeszłości Marchwiński zanotował dwa występy w reprezentacji Polski. Ma też stosunkowo sporo spotkań w kadrze do lat 21. Mowa dokładnie o 23 meczach.

2 dni temu

















