"Obiekt oddany do użytku w połowie lat 70. od lat nie przechodzi przeglądów technicznych. Z trybun odłamują się kawałki betonu, woda kapie kibicom na głowy z dachów, w toaletach nie ma drzwi, a czteroletniemu chłopcu zdarzyło się kiedyś wpaść tam w dziurę i porządnie się poranić" - pisał na Sport.pl Michał Trela o Estadio de Vallecas w Madrycie.
REKLAMA
Zobacz wideo Robert Kubica odciska dłoń! Wielka chwila na Gali Mistrzów Sportu
Gdy na obiekt, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa Rayo Vallecano, przybyli piłkarze i pracownicy Lecha Poznań, te słowa gwałtownie się potwierdziły. Nagranie z szatni gości udostępnione przez poznański klub gwałtownie obiegło media społecznościowe i wywołało burzę w Hiszpanii.
"Na początku można było zobaczyć ścianę tekturowych pudełek, w których dostarczono wodę. Ponadto groteskowo wyglądały przygotowane przez gospodarzy ręczniki oraz pomieszczenie taktyczne dla trenerów. Nie dość, iż nie było w nim światła, to można było usiąść jedynie na "szkolnej ławce" bądź plastikowym krześle, podobnym do "ogrodowego" - pisaliśmy na Sport.pl.
Do materiału gwałtownie odniósł się prezydent Rayo, Raul Martin Presa, który stwierdził, iż "w tej szatni przebierali się Lionel Messi czy Cristiano Ronaldo i nie narzekali". Hiszpańskie media zmieszały z błotem pracowników "Kolejorza", ale kibice madryckiego klubu przyznały Polakom rację. Remont tak przestarzałego obiektu jest koniecznością.
Remontu nie będzie. Prezydent Rayo ma inny plan
Teraz po rozum do głowy poszedł także Presa, który od lat stroni od inwestycji w stadion. I stronić będzie dalej. Z tym, iż zaproponował wyprowadzkę z sypiącego się Estadio de Vallecas. - Mam wielki szacunek dla miasta, które jest właścicielem stadionu, ale Rayo musi odejść i opuścić stadion, który stanie się drugim "Lewis Sithar". Albo przeniesiemy się do nowoczesnej areny, która przynosi dochód, albo Rayo umrze - stwierdził i dodał, iż choćby drużyny z niższych lig posiadają stadiony o lepszych standardach.
- Widzimy to na przykładzie trzech drużyn, które w tym roku weszły do najwyższej ligi (Elche, Real Oviedo i Levante - red.), które mają stadiony z 30 000 miejsc, strefy VIP. Albo dogonimy ten poziom dochodów, który prezentują również Sporting Gijon, Hercules, Recreativo i Real Murcia, albo zginiemy - mówił Presa, porównując Vallecas do dawnego stadionu klubu RCD Mallorca.
Lewis Sithar przestał być domem Majorki w 1999 roku, a od 2007 obiekt był nieużywany. Sportowa arena zaczęła się sypać, a w jej wnętrzu osiedlili się bezdomni. Po pożarze z 2011 roku podjęto decyzję o rozbiórce Lewis Sithar, która dobiegła końca trzy lata później.
Rayo potrzebuje nowego obiektu - to jasny przekaz Presy. Zwłaszcza, iż Vallecas ma ograniczone możliwości rozbudowy ze względu na pobliskie budynki mieszkalne, z których można obserwować bez problemu to, co dzieje się na murawie. Taka decyzja prezydenta klubu może wywołać burzę wśród kibiców, którzy są sceptyczni co do wyprowadzki z ich ukochanej dzielnicy.
"Przeprowadzki klubów w obrębie miast nie są niczym dziwnym. W ostatnich dekadach doświadczyło ich wiele drużyn z różnych krajów. W Madrycie diametralnie miejsce "zamieszkania" zmieniło choćby Atletico Madryt, na którego dawnym obiekcie Estadio Vicente Calderon stoją dziś wielopiętrowe apartamentowce. W Polsce tylko w tym roku przeprowadził się choćby GKS Katowice. To jednak przypadki nieporównywalne z Rayo Vallecano, które swoją dzielnicę nosi w nazwie, reprezentuje ją i z której wyrosło. Bez Vallecas nie ma Rayo Vallecano. Bo też klub o takiej tożsamości mógł wyrosnąć tylko w tym konkretnym miejscu" - tłumaczył Michał Trela na Sport.pl.
Zobacz też: Nowe wieści ws. transferowego hitu Legii. Papszun wkroczył do akcji

2 godzin temu















![„Ósemka” najlepsza w mieście i z awansem dalej [FOTO/WYNIKI]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/DSC07255_wynik.jpg)
