Polacy mieli ostatnią szansę na awans. Oto kogo zostawili w tyle

2 godzin temu
Zakończyła się rywalizacja drużynowa w kombinacji norweskiej na igrzyskach olimpijskich. W bardzo trudnych warunkach najlepsi okazali się Norwegowie. Polacy ukończyli zmagania na trzynastym miejscu, wyprzedzając jedną reprezentację.
Po raz pierwszy w historii na igrzyskach olimpijskich drugą częścią kombinacji norweskiej w rywalizacji drużynowej był sprint. Najpierw jednak zawodnicy pojawili się na skoczni, a wśród nich reprezentanci Polski - Kacper Jarząbek i Miłosz Krzempek. Warunki od samego rana w Predazzo nie rozpieszczały. Dominowały mocny wiatr i obfite opady śniegu, ale organizatorzy nie zdecydowali się na przełożenie zmagań.

REKLAMA







Zobacz wideo Interesują się sportem raz na 4 lata. "Nie mogę na to patrzeć"



Polacy liczyli na poprawienie pozycji
Po skokach narciarskich reprezentacja Polski zajmowała trzynaste miejsce w gronie czternastu ekip. Wyprzedziliśmy tylko Ukrainę. Jarząbek skoczył 98.5 metra, a Krzempek wylądował na 107. metrze. Prowadzili Niemcy, a kolejne miejsca zajęli Norwegowie i Japończycy. Podczas biegu wszyscy zawodnicy mieli do pokonania 7,5 km. Po 1,5 km dochodziło do zmiany i tak do samego końca rywalizacji.


Spośród Biało-Czerwonych jako pierwszy na trasę ruszył Krzempek półtora minuty po reprezentancie Niemiec. Śnieg cały czas padał obficie. W takich warunkach dużą rolę odgrywały odpowiednio posmarowane narty. My natomiast po cichu liczyliśmy na to, iż nasi zawodnicy zanotują awans przynajmniej o jedno miejsce. Było nas na to stać. Należało również pamiętać o tym, iż organizatorzy wypuścili nasz zespół adekwatnie na równi z Chińczykami, a po pierwszej części kombinacji mieliśmy do nich 29 sekund straty, więc choćby jeżeli na mecie bylibyśmy przed nimi, to potrzeba było zweryfikować czasy.
Sporo działo się na czele stawki. Norwegowie dopadli Niemców, a później zbliżyli się do nich kolejni zawodnicy. Wtedy wiedzieliśmy, iż aż pięć ekip stoczy bój o medale. Poza tymi dwoma wymienionymi byli to jeszcze Japończycy, Austriacy i Finowie. Wydawało się, iż najmniejszą szansę na podium ma Japonia, która nie ma aż tak mocnych zawodników w biegu narciarskim.
Niemcy bez medalu!
Po sześciu kilometrach Biało-Czerwoni znajdowali się na trzynastej pozycji. Wyprzedzali Chiny, ale minimalnie przegrywali z Ukrainą. Później doszło do upadku reprezentanta Niemiec, który zabrał za sobą jeszcze Japończyka. Warunki mocno dały o sobie znać.



Na trzy kilometry przed końcem wiedzieliśmy, iż medaliści są już najprawdopodobniej znani. Norwegia prowadziła wówczas minimalnie przed Finlandią i Austriakami.
Ostatecznie po emocjonującym finiszu Norwegia zgarnęła złoto, srebro Finlandia. Austria na mecie straciła do zwycięzców już ponad 20 sekund. Wściekli byli Niemcy, którzy w kombinacji norweskiej nie zdobyli na tych igrzyskach ani jednego medalu. Polacy ostatecznie utrzymali trzynaste miejsce, które zajmowali po skokach narciarskich. Kończący naszą sztafetę Jarząbek przybiegł na metę osiem minut i czternaście sekund po zwycięzcy. Wyprzedziliśmy tylko Chiny.
Wielkie powody do zadowolenia ma Jens Luras Oftebro, który na igrzyskach wywalczył trzy złote medale. Nic więcej nie mógł zrobić.
Klasyfikacja rywalizacji drużynowej w kombinacji norweskiej:

1. Norwegia - czas 41:18.0
2. Finlandia (strata +0.5)
3. Austria (+22.5)
4. Włochy (+1:03.6)
5. Niemcy (+1:06.1)
...
13. Polska (+8:14.4)
14. Chiny (+9:29.8)
Idź do oryginalnego materiału