Polacy jeszcze nie wyszli na skocznię, kiedy okazało się, iż mamy medal

2 godzin temu
- Kibicowaliśmy bardzo mocno i wielkie gratulacje dla Władka - mówi o kolejnym medalu dla Polski na tegorocznych igrzyskach (Władimira Semirunnija w łyżwiarstwie szybkim na 10 tys. m) trener polskich skoczków Maciej Maciusiak. Tym razem jego zawodnicy mogli kibicować innym i cieszą się, iż nie pozostaną jako jedyni ze zdobytym krążkiem we Włoszech. Nasi skoczowie są gotowi na konkurs na dużej skoczni - w piątek, w ramach odpoczynku, nie rozmawiali z mediami.
Srebrny medal Władimira Semirunnija to pierwszy taki olimpijski sukces polskiego łyżwiarstwa od 12 lat i złota Zbigniewa Bródki na 1500 metrów w Soczi. Jest drugim na tych igrzyskach dla Polski - wcześniej srebro na normalnej skoczni zdobył Kacper Tomasiak. Nasz pierwszy medalista w czasie, gdy łyżwiarz startował w Mediolanie, przygotowywał się do ostatnich treningów przed konkursem na dużym obiekcie w Predazzo.

REKLAMA







Zobacz wideo Pola Bełtowska ujawnia, co wypisywali do niej ludzie...



Doleżal przewidział, kto wygra z Władkiem. Skoczkowie oglądali wyścig z pokojów, potem pojechali na skocznię
- Jak Władek jechał, jeszcze byliśmy w hotelowych pokojach. Pod koniec zawodów byliśmy na rozgrzewce. Kibicowaliśmy bardzo mocno i wielkie gratulacje dla Władka - mówi Maciej Maciusiak.
Trener naszych skoczków wskazuje, iż kadra nie zna się za dobrze z łyżwiarzami szybkimi, ale ich występy bardzo przeżywa. - Nie mamy za często okazji oglądać łyżwiarstwa szybkiego, szczególnie na 10 tysięcy metrów, gdzie rywalizacja trwa długo. Ale wiedzieliśmy, kto jest w Mediolanie faworytem, bo Dodo [Michal Doleżal, trener Kamila Stocha, wspierający Maciusiaka w sztabie polskich skoczków) powiedział, iż Czech będzie mocny, no i niestety miał rację [Metodej Jilek został mistrzem olimpijskim]. Mamy srebro, zdobywamy medal jako Team Polska. I z tego wszyscy się cieszymy. Wielkie gratulacje dla łyżwiarzy - przekazuje szkoleniowiec.


Kolejny sukces Polski na igrzyskach. Tomasiak nie pozostanie jedynym medalistą
Skoki nie będą zatem jedyną "medalodajną" dyscypliną dla Polski na tych igrzyskach. - Tego też chcieliśmy. Rodzice Kacpra też chcieli, żeby sukces ich syna rozwiązał worek z medalami. I tak się stało. Mam nadzieję, iż krążków jeszcze przybędzie - mówi Maciusiak.
Pierwsza szansa już w sobotę. I chcielibyśmy, żeby była podwójna: najpierw Damian Żurek wystartuje na 500 metrów w hali w Mediolanie - i będzie miał większe szanse niż na 1000 metrów, kiedy był czwarty. Potem, o 18:45, skoczkowie drugi raz powalczą o indywidualne medale, tym razem na dużym obiekcie. Tu będzie jednak trudniej o niespodziankę niż na normalnej skoczni.



- Na pewno faworytami tutaj nie jesteśmy. Są nimi Słoweniec Domen Prevc, Niemiec Philipp Raimund, Japończycy Ryoyu Kobayashi i Ren Nikaido. I przede wszystkim Austriak Jan Hoerl. Ale i tu może się wszystko zdarzyć. A my zrobimy wszystko, żeby sprawić kolejną niespodziankę - zapowiada trener.


W piątek z dziennikarzami rozmawiał tylko on. Skoczkowie dostali chwilę spokoju przed kluczowym startem. Na treningach nie zawsze byli w ścisłej czołówce, choć prezentowali się nieźle: Kamil Stoch zajął 11., 5. i 25. miejsce, Paweł Wąsek był 28., 11. i 8., a Kacpra Tomasiaka sklasyfikowano na 28., 10. i 16. pozycji. Początek zawodów w sobotę o godzinie 18:45, a o 17:30 zostanie przeprowadzona seria próbna. Relacje na żywo z igrzysk na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału