Do tej pory na igrzyska olimpijskie jeździliśmy pewni, iż polscy skoczkowie dostarczą nam wielkich emocji. Przez lata nie tylko z nadziejami, ale wręcz przekonaniem, iż to będzie "medalodajna" dyscyplina. Cztery lata temu już tylko łudząc się, iż jeden z Polaków stanie na podium. kilka na to wskazywało, a jednak okazało się to prawdą - brąz w Pekinie wywalczył Dawid Kubacki.
REKLAMA
Zobacz wideo Tajna broń polskich skoczków na igrzyska? "Zobaczycie"
Teraz też nic nie mówi nam o tym, żeby Polacy mieli spore szanse na kolejny, jedenasty krążek któregoś z naszych skoczków w historii. Jednak trener Maciej Maciusiak jest przekonany, iż jego zawodnicy są przygotowani do najważniejszych zawodów tej zimy i ostatniego czterolecia. Zaraz rzeczywistość zacznie weryfikować jego zapewnienia.
Tak sztab kadry polskich skoczków ruszył na igrzyska. Specjalna misja dzień wcześniej
Na razie Polacy zdążyli się zakwaterować w wiosce olimpijskiej w Predazzo. Tam mieszkają oczywiście skoczkowie i główna część sztabu, ale kilka osób znalazło się w jednym z hoteli. To jednak sytuacja powszechna w niemal każdej kadrze. Zresztą hotel ma dobry standard i jest bardzo blisko - 400-500 metrów - od wioski.
Przygotowania na miejscu polski zespół zdążył rozpocząć nieco wcześniej między innymi dzięki temu, iż zorganizował coś, co moglibyśmy nazwać specjalną misją: wysłał do Włoch trenera Maciusiaka i kierownika kadry Wojciecha Jurowicza dzień przed przyjazdem zawodników.
- Na razie nie mamy większych kłopotów. Przyjechaliśmy dzień wcześniej z kierownikiem, żeby parę rzeczy poogarniać. Jesteśmy zorganizowani i gotowi do walki - zapewnia Maciusiak. - Szatnię mamy, choćby nie jest wspólna z dziewczynami. Skoczkowie, skoczkinie, kombinatorzy i serwis. To wszystko jest osobno. Luksus, choć jest trochę problemów z parkingami i rzeczami organizacyjnymi, ale poradzimy sobie - przekazuje szkoleniowiec.
Zamknięte treningi przed igrzyskami. "Zawodnicy chyba też czuli, iż to wychodziło"
Cały skład polskiej kadry - Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek - nie uczestniczył w ostatnich zawodach Pucharu Świata przed igrzyskami, które odbyły się w weekend w Willingen. Tych dwóch ostatnich nie skakało także podczas mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie. Wszyscy spokojnie trenowali na skoczniach w kraju i przygotowywali formę do startu na igrzyskach. Zupełnie inaczej niż większość najlepszych kadr - wśród nich pojedyncze zawody odpuszczało tylko po kilku skoczków.
- Jak wypadły treningi? Zobaczymy. Skończyliśmy przygotowania w dobrych humorach i z dobrym nastawieniem. Zawodnicy chyba też czuli, iż to wychodziło. To, co chcieliśmy zrobić, to zrobiliśmy. Pozostaje dać z siebie wszystko i walczyć - przekonuje Maciusiak. Wcześniej mówił o "optymalnej formie" zawodników w rozmowie z Eurosportem.
Przed polską kadrą dni treningowe prowadzące ich do startu w konkursie na normalnej skoczni, który zaplanowano na poniedziałek 9 lutego. Skoczkowie zaliczą trening w czwartek, mają też do dyspozycji ten niedzielny. W oba dni zaplanowano po trzy serie. - Zobaczymy, czy będziemy coś odpuszczać. Na ten moment mamy zaplanowane trzy skoki w czwartek. Musimy brać pod uwagę, iż pora będzie późna, sprawdzimy warunki. Na razie nie chcemy niczego odpuszczać, może niektórzy poszliby po prostu na dwa, a nie trzy skoki - zapewnia trener Maciusiak.
Co z tajną bronią Polaków na igrzyska? Trener mówi "zobaczycie", ale też, iż "to nie temat na teraz"
Pierwsze skoki na olimpijskich obiektach na pewno wywołają trochę dyskusji i emocji, ale nie mniej będzie ich podczas piątkowego czipowania kombinezonów. FIS zatwierdza po dwa stroje dla wszystkich zawodnika i jest tylko jedna próba podejścia do takiego zatwierdzenia - jeżeli się nie uda, to wszystkie kadry mają tylko po jednej powtórce podejścia na cały zespół. A nikt nie chce zaprzepaścić pracy nad sprzętem wykonanej w ostatnim czasie pod kątem igrzysk.
Czy Polacy przygotowali na zawody we Włoszech coś specjalnego? - Tajna broń? My jesteśmy tajną bronią, cała ekipa. I tyle - śmieje się Maciusiak.
Dopytałem go oczywiście o projekt "Black 2.0", który został obwołany właśnie wspomnianą "tajną bronią" w mediach społecznościowych po tym, jak dość przypadkowo w jednym z dokumentów opublikowanych na swojej oficjalnie stronie ujawniła go Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS). To jednak raczej coś długofalowego, a nie szykowanego już na igrzyska. Choć Maciusiak jeszcze w Oberstdorfie, kilkanaście dni temu, próbował sprawić wrażenie, iż polski sztab jeszcze walczy, żeby je tu przywieźć. - To chyba nie jest temat na teraz. Zresztą to tylko nazwa, kolor też może... - i tu trener zawiesza głos, nie do końca wiedząc, ile chce zdradzać. - Zobaczymy coś na skoczni? - pytam. - Zobaczycie. Polskich zawodników i resztę - odpowiada tajemniczo.
Trudno jednak oczekiwać, iż udało się skończyć własny, polski materiał na kombinezony do tego stopnia, by uszyć z niego stroje na igrzyska. Choć to, co Polacy wyjmą na zawody w Predazzo, będzie oczywiście bardzo ciekawe. Być może będzie można o tym dyskutować już po czwartkowych treningach, choć w nich skoczkowie mogą wystąpić w innych strojach niż te przygotowane na igrzyska.
Początek treningów skoczków o godzinie 20. Trzy godziny wcześniej rozpoczną się serie skoczkiń. Relacje na żywo z igrzysk na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

2 godzin temu










