Pogoń wygrywa, bo trudno nie wygrać u siebie z Arką

2 godzin temu

Kiedy Pogoń gwałtownie otworzyła wynik meczu z Arką, wydawało się, iż teraz już pójdzie i gospodarze uwolnią swój – coraz bardziej rzekomy – ofensywny potencjał. Nic bardziej mylnego – słowa Thomasberga przy okazji meczu z Bruk-Betem o strachu przed zwycięstwem chyba nie były żartem, gdyż Pogoń wygrywać najwyraźniej bardzo się boi. Dziś ostatecznie wygrała, więc można się z kolei martwić o sen piłkarzy, czy te cholerne trzy punkty nie czyhają pod łóżkiem albo w szafie, by ich straszyć.

No bo tak – masz piątą minutę spotkania z Arką i wychodzisz na prowadzenie po golu Mukairu, który wsadził z najbliższej odległości. Jednocześnie wiesz, iż gdynianie są absolutnie katastrofalni na wyjazdach i w zasadzie wszystko co robią w czasie tych wypraw, to marnują kasę na paliwo. Wydawało się więc, iż musisz ruszyć i skończyć ten mecz na poziomie 4:0.

A Pogoń… No, Pogoń nie.

Nie była już tak groźna, od gola do końca spotkania oddała ledwie dwa celne strzały (w tym jeden anemiczny) i balansowała na granicy remisu, dokładnie jak z Bruk-Betem. Ba, Szota musi przecież trafić z trzech metrów, ale jednak kopnął tak życzliwie, iż w to miejsce, w którym stał Ulvestad. Natomiast Pogoń właśnie tak regularnie chciała dbać o swoje kłopoty – gdyby przy kontrze lepiej zachował się Kocyła, też mogło być gorąco, a gdyby sędzia był mniej wyrozumiały, to z boiska powinien wylecieć Acosta.

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 1:0. Igranie z losem gospodarzy

Zatem naprawdę dużo mogło się wydarzyć, by Pogoń tego meczu jednak nie wygrała, a przecież nie tak powinno to wyglądać, tym bardziej jeżeli masz taki początek z Arką u siebie.

I teraz pytanie – czy to kwestia aż tak splątanych nóg i strachu przed czerwoną kreską? Takiego scenariusza pewnie życzyliby sobie kibice, wierząc, iż teraz już pójdzie.

No, ale może to nie jest wcale takie proste – wciąż dużo w tej drużynie nie funkcjonuje, silnik rzęzi, w ofensywie za dużo opiera się na zrywach, a nie na regularnej jeździe z przeciwnikiem. Jakiś potencjał w tej drużynie jest, oczywiście letnie okienko wygląda z dzisiejszej perspektywie wręcz kuriozalnie – hej, Juwara, przywieź pocztówkę z Berlina – ale mimo wszystko nie jest to ekipa na tak marne granie.

I okej, dziś bardzo źle nie było, ale czy więcej niż przeciętnie? Też nie. Lepszy rywal niż Arka na wyjazdach, czyli każdy, wywozi ze Szczecina punkt.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Jovićević po wygranej Widzewa: To dopiero początek
  • Poszkodowany pracownik Korony zabrał głos. „Tak tego zostawić nie można”
  • „K***a, nareszcie!”. Boniek wypalił po zwycięstwie Widzewa

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału