
Wybrzmiały już pierwsze słowa Adriana Bartosińskiego po gali KSW 116. Mistrz dywizji tłumaczy średni występ.
Gala KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim była wydarzeniem, o którym zbyt gwałtownie fani polskiego MMA nie zapomną. Nie do końca odpowiedzialna jest jednak za to walka wieczoru wieczoru, w której mistrz kategorii półśredniej Adrian Bartosiński zmierzył się z łotewskim pretendentem, Madarsem Fleminasem.
Ich pojedynek zakończył się zwycięstwem Polaka, jednak sam przebieg walki nie należał do najbardziej widowiskowych i pozostawił po sobie mieszane odczucia.Od pierwszych minut było widać, iż Fleminas jest dobrze przygotowany. Łotysz chętnie wchodził w wymiany i był aktywniejszy w stójce, regularnie wyprowadzając ciosy i starając się utrzymywać walkę w swojej płaszczyźnie. Statystycznie to właśnie on zadawał więcej uderzeń, przez co momentami sprawiał wrażenie zawodnika kontrolującego tempo pojedynku.
Bartosiński nie wyglądał tak dynamicznie jak w wielu poprzednich występach, a jego reakcje były wyraźnie spowolnione. Klucz do zwycięstwa mistrza leżał jednak tam, gdzie wielu ekspertów się go spodziewało, czyli rzecz jasna w zapasach. Polak skutecznie skracał dystans, obalał rywala i kontrolował go w parterze. Choć nie przekładało się to na spektakularne próby skończenia walki, pozwalało zdobywać cenne punkty u sędziów i neutralizować ofensywę pretendenta.
ZOBACZ TAKŻE: „Ale wałek”. Zawodnik UFC o wygranej Bartosińskiego z Fleminasem
Właśnie te momenty dominacji na macie okazały się decydujące dla ostatecznego werdyktu. Po pełnym dystansie to ręka Bartosińskiego powędrowała w górę – mistrz ponownie obronił pas kategorii półśredniej.
Pierwsze słowa Adriana Bartosińskiego
Po pojedynku zawodnik nie ukrywał jednak, iż był to dla niego wyjątkowo trudny występ. Jak sam przyznał, największym problemem okazało się samo przygotowanie do walki, a konkretnie proces zbijania wagi. Bartosiński zdradził, iż było to najcięższe ścinanie kilogramów w jego karierze i po raz pierwszy poważnie obawiał się, czy w ogóle uda mu się zmieścić w limicie kategorii półśredniej.
Konsekwencje miały być odczuwalne również w klatce. Mistrz przyznał, iż podczas walki czuł się wyraźnie wolniejszy niż zwykle. Miał on świadomość tego, co powinien zrobić w danej sytuacji, jednak jego ciało reagowało z opóźnieniem.
To było najgorsze zbijanie wagi w mojej karierze. Pierwszy raz w życiu miałem moment, iż myślałem, iż nie zrobię wagi. (…) Czułem, iż reaguję na wszystko krok za późno. Jakby kontroler się zacinał. Chciałem uderzyć w głowę, a jej już tam nie było. Wiedziałem, co robić, ale byłem bardzo wolny.
– powiedział Adrian Bartosiński w wywiadzie dla „InTheCage”.
ZOBACZ TAKŻE: Polak wraca do oktagonu UFC. Poznał nazwisko swojego kolejnego rywala
Mimo tych trudności Bartosiński dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo i utrzymał mistrzowski status. W kuluarach coraz częściej mówi się jednak o jego przyszłości poza KSW. Niewykluczone, iż był to jeden z ostatnich występów Polaka w tej organizacji, a według części spekulacji choćby przedostatni, choć na ten moment nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone.

17 godzin temu












