Pięć dni temu przeszedł operację. Nie żyje legenda sportów walki

1 godzina temu
Henry Miller poświęcił sportom walki niemal całe życie. Jako nastolatek trenował zapasy. Jako sportowiec w sile wieku wyjechał do Japonii, gdzie uczył się sumo i gdzie został wielką gwiazdą. A potem jeszcze walczył w formule MMA w legendarnej organizacji Pride FC. Amerykanin zmarł 29 stycznia, w wieku 56 lat.
Miller to dowód, iż można odnaleźć swoje miejsce na ziemi wszędzie i w każdym zawodzie. Urodził się w 1969 roku, jako członek rodziny wojskowej stacjonującej w Tokio. Dorastał jednak już w St. Louis, w stanie Missouri, gdzie gwałtownie złapał bakcyla do sportów walki. Najlepiej szło mu w zapasach. W szkole średniej zyskał przydomek "Sentoryu Henri", który towarzyszył mu potem przez kilkadziesiąt lat.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Nie żyje Henry Miller
Po zakończeniu edukacji szkolnej Amerykanin wyjechał tam, gdzie na dobrą sprawę przyszedł na świat. W Japonii rozpoczął treningi sumo. Początkowo przy wzroście 175 cm wzrostu ważył 93 kilogramy, ale z czasem jego waga rosła, tak jak i pozycja w środowisku. W pewnym momencie wnosił na arenę pojedynków aż 136 kilogramów. Był też częścią prestiżowego rankingu maegashira.
ZOBACZ TEŻ: Oburzenie w Ukrainie. Świętował wraz z Rosjaninem. Oto co go spotkało
Na przestrzeni lat Miller miał liczne kontuzje, ale to nie przeszkodziło mu w staniu się jednym z najlepszych zagranicznych zawodników japońskiego sumo. Karierę zakończył w 2003 roku, jednak nie zamierzał kompletnie rozstawać się ze sportem. Dołączył do organizacji mieszanych sztuk walki, Pride FC, która miała wówczas swój szczyt popularności. Tam stoczył pięć walk.



W ostatnich latach Miller miał poważne problemy zdrowotne. Zmagał się z sarkoidozą, chorobą wymagającą przeszczepu płuc. Swoje postępy w walce o powrót do pełnej sprawności relacjonował za pośrednictwem mediów społecznościowych. Zmarł pięć dni po przeprowadzonej operacji, w wieku 56 lat. Środowisko sportów walki i sumo pogrążyło się w żałobie, a Miller jest pozytywnie wspominany nie tylko przez fanów, ale rywali z aren sportowych.
Idź do oryginalnego materiału