Sheffield Tigers powoli zamykają sezon fazy zasadniczej, walcząc przy okazji o odpowiednie rozstawienie przed fazą play-off. W czwartek mieli oni podjąć na swoim torze Ipswich Witches, czyli liderów Rowe Motor Oil Premiership. Mecz przez opady został opóźniony o półgodziny, a potem odwołany przez Willie Dishingtona. Spotkało się to z oburzeniem kibiców. Wszyscy znamy panujące przeświadczenie, iż na brytyjskich torach pojadą w byle warunkach. Wszak to gospodarz pokrywa koszty przyjazdu zespołu rywali, więc nikt nie chce nadziewać się na dodatkowe obciążenie klubowego budżetu.
Pickering odpowiada kibicom
Kapitan Sheffield Tigers – Josh Pickering argumentował decyzję odnośnie odwołania czwartkowego spotkania. Żużlowiec podkreśla zaangażowanie osób funkcyjnych, którzy próbowali przygotować nawierzchnię pod rywalizacje.
– Osoby funkcyjne stanęły na głowie i naprawdę mi przykro, iż nie udało się odjechać meczu – mówi kapitan Tigers na łamach klubowych mediów. – Cały sezon ścigaliśmy się po to, aby każda z drużyna awansowała do fazy play-off. Tor w Sheffield jest duży i tak, wyglądał zdecydowanie lepiej za drugim razem, kiedy na niego wchodziliśmy. Tor miał przez cały czas problem przy wejściach na łuki, a kiedy jedziesz bez hamulców to tworzy spore niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia – podkreślił.
Brak jedności
Faza zasadnicza dobiega końca, a przed Tigers jeszcze mecze play-off. Nie znamy jeszcze ostatecznego układu tabeli, ale drużyna Simona Steada jest znowu faworytem do tytułu. „Picko” podkreślił ten fakt oraz przyznał, iż może przy dłuższych pracach torowych, udałoby się odjechać zawody.
– Dało się zauważyć, iż pracę torowe dają efekt. Decyzję podjął jednak sędzia, który usłyszał głosy niepewności od zawodników obu zespołów. Jeździliśmy na gorszych torach w swojej karierze, ale przy braku jednogłośności ciężko o próbę podjęcia jazdy – kończy.