Niesamowity rollercoaster emocji zapewnił kibicom olimpijski konkurs duetów w skokach narciarskich. Po dwóch seriach Polacy - Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek od początku bili się o medale. Wtedy nadeszła trzecia seria, a nasz medalista olimpijski został wypuszczony w niezwykle trudnych warunkach i... nie dał rady. Pofrunął 124,5 metra i w zasadzie nie dało się nic więcej zrobić. Warunki na skoczni robiły się coraz gorsze i nie dało się skakać. Ostatecznie dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich Sandro Pertile zdecydował, by anulować trzecią serię, co po dwóch poprzednich dało nam srebrny medal.
REKLAMA
Zobacz wideo Skoki narciarskie w Polsce umierają? Wojciech Fortuna: Coś tam nie gra
Decyzja Pertile o odwołaniu trzeciej serii nie wszystkim się spodobała
To ucieszyło polskich kibiców, ale np. niemieckich zirytowało. Jakub Balcerski ze Sport.pl relacjonował, iż "kibice zgromadzeni na trybunach wokół skoczni w Predazzo zaczęli gwizdać i buczeć. Takie reakcje z trybun na konkursie skoków narciarskich? To bardzo rzadka, wręcz unikalna sytuacja. Słychać było też okrzyki po włosku 'Stupido!' - prawdopodobnie o podjętej przez organizatorów decyzji" - opisywał.
Dawid Kubacki, który był ekspertem Eurosportu stwierdził, iż jego koledzy z kadry "jak najbardziej zasłużenie stanęli na podium". - To był poziom na medal. Ta ostatnia seria, która została na szczęście odwołana, przy takich warunkach bardzo wypaczała rywalizację. Trzeba pogratulować jury, iż podjęli taką decyzję, iż nie próbowali tego na siłę ciągnąć - dodał na antenie stacji.
Sandro Pertile wściekł się. Oto co zrobił
Sandro Pertile później się z tej decyzji tłumaczył w mediach. - Wolę odwołać serię, niż mieć niesprawiedliwe wyniki. Oczywiście mogę zrozumieć, iż niektórzy czują się pokrzywdzeni, ale przy exit gacie zawodnicy mówili, iż warunki na rozbiegu nie byłyby sprawiedliwe dla wszystkich z innym rozwiązaniem - wyznał, cytowany przez Jakuba Balcerskiego.
Wysłannik Eurosportu na ZIO Kacper Merk zauważył, iż dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich w pewnym momencie wziął śnieżkę i... ze wściekłością rzucił ją w bandę.
- Śnieg gromadził się w rynnach najazdowych, także na zeskoku było go coraz więcej. Próbowaliśmy sobie z tym poradzić, wysłaliśmy przedskoczka, ale jasno było widać, iż utrata prędkości była zbyt duża. Kolejnym problemem był zmienny wiatr. Sędziowie mieli duży problem z ustaleniem, z której belki można kontynuować zawody. Zorientowaliśmy się, iż nie dało się zagwarantować równej prędkości dla wszystkich i musieliśmy podjąć decyzję o odwołaniu rundy - podkreślał później Pertile w Eurosporcie.
Zobacz też: Polacy nie zapomną, co powiedział o nich Raimund po konkursie
Dzięki temu 19-letni Kacper Tomasiak zdobył swój trzeci medal na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie. Wcześniej zajął drugie miejsce na skoczni normalnej oraz wywalczył brąz na dużym obiekcie.

2 godzin temu














