
Nie każda walka o pas spełnia oczekiwania fanów. Ta jednak z pewnością „dowiozła”. To był niesamowity pojedynek, który z pewnością zapamiętamy na długo.
Doceniamy rewelacyjne nokauty, poddania i ogólnie występy świetnych zawodników. Najlepsze widowisko w klatce powstaje jednak wtedy, gdy obaj jego bohaterowie staną na wysokości. Bezpardonowe wymiany, „powroty z zaświatów”, zwroty akcji i dramaturgia. To właśnie dzięki temu zapamiętujemy walki na długo. Postanowiliśmy wybrać kilka pojedynków, które z pewnością warto zapamiętać z ubiegłego roku.
Miejsce 3. Iwo Baraniewski vs. Ibo Aslan
Często bywa, iż przy przyznawaniu takich nagród bierze się pod uwagę głównie walki skończone decyzją. No a już przynajmniej takie, które potrwały przynajmniej kilkanaście minut zanim któryś z zawodników nie zakończył to przed czasem.
Czasem wystarczy jednak półtorej minuty (będąc precyzyjnym – 89 sekund) by zachwycić fanów na całym świecie. Takie właśnie show na gali w Las Vegas dali Iwo Baraniewski i Ibo Aslan.
Widać było wyraźnie, iż zawodnicy nie zamierzają tu myśleć o obronie. Od razu ruszyli na siebie niczym wygłodniałe lwy. Zapamiętany w ataku „Rudy” został jednak potężnie naruszony i przyjął na głowę mnóstwo ciosów. Fani nad Wislą z pewnością zamarli. Czyżby brutalna weryfikacja w debiucie? Nie tym razem! Baraniewski przetrwał i sam odpowiedział potężnym ciosem. „Ostatni Osman” również pokazał serce do walki i ponownie przejął inicjatywę. Turek po chwili ruszył z kolejnym atakiem i wtedy… otrzymał kapitalną kontrę. Polak posłał go na deski świetnym prawym a po chwila walka została przerwana.
Doceniliśmy już co prawda Iwo przyznając mu drugie miejsce w kategorii Nokaut Roku, ale warto to docenić też w szerszym kontekście. Zresztą zobaczcie sami!
Miejsce 2. Mateusz Rębecki vs. Chris Duncan
Rębecki w UFC nigdy nie zawodzi. Jego walki to zawsze gwarancja fajerwerków w oktagonie okupionych mnóstwem krwi. Zresztą, w ubiegłym roku doceniliśmy byłego mistrza FEN uznając jego pojedynek z Myktybekiem Orolbaiem za najlepszą walkę 2024 roku. Fani zaczynają się choćby już martwić o zdrowie „Rebeastiego”. Oglądanie takich oktagnonowych wojen to oczywiście przyjemność. Pytanie jednak jak odbije się to w dłuższej perspektywie na zdrowiu Mateusza. Oby dopisywało mu ono jak najdłużej!
Od początku starcie Rębeckiego z Chrisem Duncanem weszło na wysokie obroty. Oglądaliśmy mocne wymiany. „Rebasti” atakował, ale przy okazji też sporo przyjmował. Na dodatek na twarzy Polaka zaczęło pojawiać się sporo krwi. Były mistrz FEN obalił rywala, ale niestety nie utrzymał go długo na macie. W kolejnej rundzie mordercze wymiany były kontynuowane. Rębecki znowu obalił, ale niestety i tym razem kontrola nie trwała długo. Duncan trafił zaś na tyle mocno, iż nasz reprezentant wyraźnie się zachwiał. Mimo zmęczenia brutalne wymiany nie ustawały też w ostatniej rundzie. Polak próbował przenosić walkę do parteru, ale przypłacał to przyjmowaniem potężnych kolan. Sędziowie niestety uznali jednogłośnie, iż lepszy tego wieczoru był Szkot.
Trudy tej oktagonowej wojny dobrze oddaje zdjęcie twarzy Rębeckiego.

Panowie otrzymali oczywiście bonus za walkę wieczoru. Zachwyceni amerykańscy komentatorzy wskazywali choćby pojedynek jako kandydat do walki roku. Ostatecznie Polak i Szkot nie dostąpili aż tak wielkego zaszczytu, ale i tak wybrano ich pojedynek najlepszą walką sierpnia ubiegłego roku w UFC. No trzeba przyznać, dali radę!
Miejsce 1. Adrian Bartosiński vs. Andrzej Grzebyk
Walka o pas wagi półśrdnieja zarazem rewanż za świetny pojedynek ze zwrotami akcji. Spodziewaliśmy się, iż rewanżowa walka Adriana Bartosińskiego z Andrzejem Grzebykiem na XTB KSW 105 może być świetna. Chyba jednak nie aż tak jaką okazała się w ostateczności.
To była fenomenalna wojna w okrągłej klatce KSW. Aż dziwne, iż obaj stali na nogach w pierwszej rundzie. Ciosy były naprawdę mocne i dochodziły czysto. Łyżką dziegciu w beczce miodu okazała się.. kontuzja bicepsa Bartosińskiego co mistrz potwierdził w rozmowie ze swoim narożnikiem. Mimo urazu w kolejnej rundzie „Bartos” sprowadził rywala do parteru gdzie przeważał. W końcówce rundy Grzebyk odwrócił jednak sytuację. Potem „Double Champ” kontynuował dobrą passę. Potężnie trafił przeciwnika. Czempion jednak zdołał przetrwać. Mimo wszystko walka weszła w tzw. rundy mistrzowskie. „Bartos” choćby z urazem nie poddawał się. Po raz kolejny przewrócił Grzebyka i punktował z góry. Bezpardonowe wymiany nie ustawały choćby w ostatniej rundzie. Ostatecznie obaj zawodnicy dotrwali do ostatniego gongu. Po nim przyszła pora na werdykt. Usłyszeliśmy… AND STILL! Adrian Bartosiński wciąż mistrzem KSW.
To z pewnością walka, którą warto obejrzeć raz jeszcze. Na szczęście przy okazji grudniowej gali XTB KSW 113 największa polska organizacja udostępniła ją za darmo na swoim YouTube. Zachęcamy do odświeżenia sobie tego rewelacyjnego widowiska.

2 godzin temu
















