W siedmiu ostatnich spotkaniach duńsko-niemieckich od 2016 roku wygrywali wyłącznie Duńczycy. W 2024 roku w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu zwyciężyli aż 39:26. Podczas tegorocznych mistrzostw Starego Kontynentu obie ekipy miały okazje zagrać przeciwko sobie. Dania wygrała w fazie zasadniczej 31:26.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki: Wracałem do Ekstraklasy i zanim zawiązałem sznurówkę, już naderwałem ścięgno
Dania mistrzami Europy w piłce manualnej
Gospodarze turnieju byli więc faworytami potyczki finałowej. Mistrzowie świata i olimpijscy, wsparci głośną 15-tysięczną publicznością, od początku próbowali narzucić rywalom swój styl gry. Niemcy jednak to także klasowa drużyna, która gwałtownie nie składa broni.
Początkowo żadna z ekip nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi. Niemcy byli bardzo skuteczni w grze z 2. linii, ale Duńczycy gwałtownie znajdowali odpowiedzi. Mecz, prowadzony w wielkim tempie, był jednocześnie niezwykle wyrównany, choć w pewnym momencie Duńczycy mieli przewagę 3 goli (10:7). Świetnie grał jednak Julian Koster - po jego bramce nr 4 zrobiło się już tylko 11:10. Pod koniec pierwszej części Niemcy mieli problemy w akcjach ofensywnych, co skrzętnie wykorzystali Duńczycy. Ostatecznie do przerwy było 18:16 dla mistrzów świata. "Wszystko jeszcze jest do odwrócenia" - powiedział komentator TVP Sport Maciej Iwański.
Po przerwie świetnie w bramce Niemców radził sobie, nie po raz pierwszy w tym turnieju, Andreas Wolff. Golkiper, fantastycznymi interwencjami, początkowo trzymał swoją drużynę w grze o złoto. Przez dłuższą chwile obie drużyny nie potrafiły skutecznie zakończyć swoich akcji, bo w bramce Danii równie świetnie prezentował się Kevin Moeller. Jako pierwsi przełamali się Duńczycy, a konkretnie Thomas Arnoldsen (22:19).
Niemcy zaczęli popełniać błędy, o czym świadczyła liczba sześciu strat. Od razu wynik podskoczył na korzyść gospodarzy (26:22) i los finału znowu musiał ratować, fenomenalnymi interwencjami, Wolff. W 48. minucie o czas poprosił niemiecki trener Alfred Gislason. Po nim nasi zachodni sąsiedzi "obudzili się", zdobywając dwa gole z rzędu (26:22).
W kolejnych minutach dała o sobie znać twarda obrona Duńczyków oraz świetna dyspozycja strzelecka Mathiasa Gidsela (28:25). Chwilę później 2 minuty kary dostał Johannes Golla, co miało bardzo duży wpływ na finał. Po golu Simona Pytlicka było 30:27, a gdy karnego nie wykorzystał Nils Lichtlein, złoto coraz bardziej przybliżało się do Danii. Zniechęcenie Niemców pogłębiła jeszcze czerwona kartka dla Jannika Kohlbachera. Ostatecznie Dania zdobyła potrójną koronę po wygranej 34:27.

2 godzin temu







