W siatkarskiej PlusLidze doszło do meczu na szczycie. W niedzielę czwarta w tabeli Asseco Resovia Rzeszów podejmowała mistrza Polski Bogdankę LUK Lublin, która w tej chwili zajmuje pozycję wicelidera. Hit nie zawiódł nadziei kibiców, bo ci obejrzeli trzymające w napięciu pięć setów.
REKLAMA
Zobacz wideo Małysz o konflikcie z Piesiewiczem: Zachowaliśmy się jak małe dzieci
Hit PlusLigi nie zawiódł. Pięć setów w meczu Resovii z Bogdanką
Mecz rozpoczął się lepiej dla gospodarzy z Rzeszowa. gwałtownie odskoczyli na trzy punkty przewagi i prowadzili już 16:13. Wtedy jednak nastąpił zwrot. Przy zagrywce Wachnika Bogdanka zdobyła trzy punkty z rzędu i wyrównała. Końcówka partii należała już jednak do Wilfredo Leona. Przyjmujący reprezentacji Polski była zabójczo skuteczny w ataku, a do tego dołożył kapitaną zagrywkę. Dzięki niej Lublinianie doprowadzili do pierwszej piłki setowej przy stanie 24:19 i ostatecznie wygrali 25:20.
W drugiej odsłonie było już mniej dramaturgii. Resovia praktycznie od początku zbudowała sobie bezpieczną przewagę (8:4), a Bogdanka nie była w stanie ruszyć do odrabiania strat. Zamiast tego, różnica tylko rosła. Znakomicie w ataku prezentowali się zwłaszcza Artur Szalpuk i Karol Butryn. Do końcowego fragmentu seta siatkarze Massimo Bottiego przystępowali przy stanie 21:16 i tylko dopełnili formalności. Wygrali różnicą siedmiu punktów 25:18 i doprowadzili do remisu w całym meczu.
Kolejna partia długo pozostawała wyrównana. Najpierw minimalną przewagę miała Resovia, ale od stanu 11:12 prowadzili Lublinianie. W końcu przy serwisie Sapińskiego ekipa z Rzeszowa zdobyła trzy punkt z rzędu i znów wyszła na 17:14. Rywale potrafili jeszcze zbliżyć się na jeden punkt, ale niedługo ponownie przegrywali trzema punktami. W decydującym momencie nie pomógł im choćby Wilfredo Leon. Najpierw pomylił się w ataku, a później popełnił błąd w przyjęciu, po którym piłka wróciła na drugą stronę siatki. Z okazji skorzystał Yacine Louati. Mocnym atakiem zakończył trzeciego seta wynikiem 25:21 dla gospodarzy.
Koszmar Leona w hicie PlusLigi. To musiało się tak skończyć
Gorsza postawa Leona mocno dawała się Bogdance we znaki. Jej lider długo pozostawał z zaledwie 30-procentową skutecznością w ataku. W czwartym secie wrócił jednak na wysoki poziom, a jego zespół od razu to odczuł. Po wyrównanym początku zbudował czteropunktową przewagę 11:15 i przez dłuższy czas bezpiecznie prowadził. Niebezpiecznie zrobiło się dopiero w końcówce - znów pod błędach Leona. Najpierw pomylił się on w polu serwisowym, a potem dał się zablokować Demanyence. Wtedy też Rzeszowianie zbliżyli się na zaledwie jeden punkt (21:22) i o czas poprosił trener Stephane Antiga. Decyzja trenera zrobiła swoje, bo Bogdanka po powrocie na parkiet straciła tylko jeden punkt, wygrała 22:25 i doprowadziła do tie-breaka.
A ten zdecydowanie lepiej rozpoczęli gracze Resovii. Prowadzili już 5:2, w czym pomógł fatalny odbiór Leona po zagrywce Marcina Janusza. niedługo jednak Bogdanka wyrównała, dzięki dobrej postawie w polu zagrywki oraz w ataku Hilira Henno. Na kilka się to jednak zdało, bo przy serwisie Sapińskiego Rzeszowianie znów odskoczyli na trzy punkty (9:6). Za to po fantastycznym bloku Demenyenki na Wachniku i popsutym ataku Henno zrobiło się już 12:7. Asseco Resovia nie zmarnowała zatem okazji. Do końca tie-breaka oddała już tylko jeden punkt. Mecz zakończyło koszmarne przyjęcie Leona, który nie poradził sobie z zagrywką Artura Szalpuka. Ostatecznie Rzeszowianie wygrali 3:2 (20:25, 25:18, 25:21, 22:25, 15:8).

2 godzin temu















