W środę wieczorem (17 czerwca) Andrzej Witek zamieścił w mediach społecznościowych szczegółowe oświadczenie w sprawie nagrody w wysokości 10 000 zł przyznanej przez organizatorów imprezy Tatra Fest rozegranej w ramach Mistrzostw Polski Ultra w biegach górskich. Zdecydowaliśmy się opublikować jego treść w całości, bez skrótów i komentarza, który w tej sytuacji jest po prostu zbędny.
To oświadczenie nie jest o pieniądzach, to oświadczenie jest o szacunku. To będzie jeden z najważniejszych i najsmutniejszych postów, jakie muszę napisać jako sportowiec. Jest w nim wiele emocji, bo czuję, iż organizator Mistrzostw Polski, które wygrałem, napluł mi w twarz.
Zamiast świętować wielki sukces, czuję się upokorzony i pominięty. Przeżyłem w sporcie wielkie chwile euforii z Orłem na piersi i pokazywałem Wam łzy po porażkach. Zawsze byłem i będę transparentny. Na zawodach kibice nie mówią mi „ale jesteś dobry!”, podchodzicie i mówicie: „Takich sportowców potrzebujemy – pracowitych, sumiennych, oddanych swojej pasji”. Takie słowa nieraz sprawiły, iż do oka napłynęła mi łezka wdzięczności za Wasze wsparcie. Dziś w oku zbiera się łza smutku po sytuacji, jaka miała miejsce na Tatra Fest.
Oświadczenie:
W sobotę zostałem Mistrzem Polski w biegu Ultra, po raz kolejny. Wielka euforia mieszała się z trudnym prywatnie czasem, jaki przechodzimy rodzinnie. Odbyłem kontrolę antydopingową, udzieliłem kilku wywiadów i o 17.00 wziąłem udział w ceremonii wręczenia nagród.
Otrzymałem 5000 zł za wygraną oraz 2500 zł za najlepszy czas na premii górskiej. O wysokości nagród dowiedziałem się podczas dekoracji, ponieważ nigdy tego nie sprawdzam. Przyjechałbym na Mistrzostwa Polski nawet, jak do wygrania byłaby tabliczka czekolady. Po odebraniu medalu opuściłem okolice sceny w celu udzielenia kolejnego wywiadu. Wywiad przerwała jednak osoba z organizacji, która powiedziała, iż pilnie muszę udać się na scenę, ponieważ zostanie mi wręczona dodatkowa nagroda.
Docierając na scenę, usłyszałem moje nazwisko i bardzo dużo pochlebnych słów. Pojawiła się Pani reprezentująca starostwo powiatowe, która z wielkim uśmiechem wręczyła mi voucher na 10 000 zł, mówiąc przy tym, iż to „nagroda specjalna”. Myślę, iż widziała to ponad setka osób, a ponadto Tatra Fest wciąż chwali się materiałem wideo z tego momentu na swoim profilu.
Byłem zaskoczony do tego stopnia, iż poprosiłem o mikrofon. Przed całą publicznością powiedziałem, iż jestem zaskoczony, ale i ogromnie szczęśliwy. Zawsze daję z siebie wszystko jako zawodnik, a wynik, jaki uzyskałem, będzie jednym z najlepszych w historii polskiego trailu. Promuję sport i biegi górskie od wielu lat. Takie docenienie moich osiągnięć podczas obrony tytułu i z rekordem trasy pobitym o 44 minuty to coś unikatowego dla wszystkich sportowca. Na tym voucherze mogłoby być napisane: „Dobrze robisz, ciśnij dalej, jesteśmy z Tobą!” i byłbym tak samo szczęśliwy, iż zostałem doceniony „nagrodą specjalną”.
Po 24 h od ceremonii otrzymuję telefon od organizatorki, iż zaszła „pomyłka” i iż te 10 000 zł organizator na scenie miał przekazać… organizatorowi. Te pieniądze „zostały już wydane”, cały czas „te pieniądze”, „te pieniądze”. Nie do końca potrafiłem to wszystko zrozumieć. Wysłuchałem do końca i po zakończonej rozmowie wciąż nie widziałem, o co chodzi, bo nie padł żaden konkret, żadna propozycja – nic.
W poniedziałek (48 h po dekoracji) przeczytałem artykuł Kuby Pawlaka o tym, iż organizator nie zachował parytetów w podziale nagrody na mężczyzn i kobiety (i zgadzam się, iż to jest fatalne zachowanie organizatora). To, co jednak mnie uderzyło, to oświadczenie Tatra Fest, w którym napisano, iż wręczenie „nagrody specjalnej” mojej osobie to błąd. W tamtej chwili poczułem się, jakby ktoś napluł mi w twarz. Nikt nie zadzwonił do mnie z propozycją spotkania i wyjaśnienia sytuacji twarzą w twarz, a przebywałem cały czas w Zakopanem, o czym wiedział organizator. Nikt nie napisał do mnie choćby maila z wyjaśnieniem całej sytuacji. Jeszcze przed chwilą były uściski dłoni, wspólne zdjęcia, wspominanie, jakim jestem super sportowcem, a w poniedziałek oświadczenie: „To wszystko pomyłka – nie jesteś taki fajny, jak mówiliśmy”. choćby nie wymieniając mojego imienia i nazwiska jako mistrza kraju i osoby, której dotyczy ta sprawa.
Od 4 dni czekam na zwyczajne ludzkie „przepraszamy” wypowiedziane prosto w twarz. Zamiast tego otrzymałem kolejny telefon (wtorek), tym razem ze Starostwo Powiatowe w Zakopanem od pani, która zadzwoniła z propozycją, żeby „podzielić pieniądze, bo mają problem wizerunkowy”. Dla pewności nagrałem tę rozmowę i pada tam wiele dziwnych propozycji tego, jak naprawić złą sytuację wizerunkową starostwa zakopiańskiego i Tatra Fest. Mowa jest m.in. o tym, żebym wziął 5000 zł, podał sobie rękę z Agnieszką i wspólnie ze starostwem zaczął komunikować w moich mediach społecznościowych zasadę „fair play” i równego podziału na płcie.
Odparłem, iż nie wezmę udziału w czymś takim i taka propozycja jest niegodna instytucji publicznej, i absolutnie nie będę uczestniczył w działaniach wizerunkowych starostwa w zaproponowany sposób. To jest w ogóle chore, iż muszę to Wam pisać.
Dzisiaj, tj. 17.06, przeczytałem kolejne oświadczenie publiczne, tym razem, iż nie otrzymam nagrody, bo wszystko było „pomyłką”. Ponownie, oświadczenie nie zawierało moich danych personalnych. Czemu Tatra Fest nie chce napisać wprost, iż dali na scenie Andrzejowi Witkowi 10 000 zł, a teraz po 4 dniach postanawiają mi te pieniądze odebrać?
Czemu nikt nie chce spojrzeć mi prosto w oczy i powiedzieć „przepraszamy”? Uważam, iż dlatego, iż Tatra Fest i Starostwo Zakopiańskie cały czas myślą, iż problemem w tej sytuacji są pieniądze. Wszyscy ze strony organizatora mówią tylko o pieniądzach. W tej sytuacji nie chodzi o pieniądze – chodzi o szacunek i godność sportowca:
– szacunek do Agnieszki, która została pominięta dodatkową nagrodą,
– szacunek do mnie, gdy nikt nie miał odwagi się ze mną spotkać, przeprosić i wyjaśnić sytuacji,
– szacunek do kibiców i odbiorców, którzy nic nie rozumieli z tłumaczeń i zmian narracji organizatora, ale również szacunek do osób, które były wtedy na miejscu, pod sceną i słyszały słowa wypowiadane w moim kierunku.
Tak po ludzku chce mi się płakać, gdy opisuję tę sytuację. Mam świetnych sponsorów, nigdy nie prosiłem ich o więcej pieniędzy. Często to oni pytają, czy mogą sfinansować coś, co pomoże mi jako sportowcowi, a ja odmawiam, iż zapewniają mi wszystko w drodze do Mistrzostw Świata, czego potrzebuję na najwyższym poziomie – bo taka jest prawda. Moja prawda o Tatra Fest jest taka, iż dałem im jako sportowiec wszystko, co mogłem: wynik, sportowy spektakl, uwagę kibiców, koloryt wydarzenia. Otrzymałem splunięcie w twarz.
To po prostu smutne. Jestem najsmutniejszym Mistrzem Polski w historii i, co najgorsze, żałuję, iż przyczyniłem się do promocji imprezy, która nie szanuje zawodników.
Andrzej Witek

2 godzin temu











![Pogoda dla Torunia [18.06.2026]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2022/06/pogoda-dla-torunia_banner.jpg)
