Iga Świątek od 2019 roku współpracuje z Darią Abramowicz. Znana psycholożka z pewnością dołożyła cegiełkę do sukcesów najlepszej polskiej tenisistki, ale wielu ekspertów i kibiców uważa, iż ich relacja dawno przekroczyła zawodowe ramy.
REKLAMA
Zobacz wideo Daria Abramowicz wciąż pomaga Idze Świątek? Ferszter: Powinna się wytłumaczyć przed dziennikarzami
Komentator odpowiedział na wulgarny komentarz ojca Świątek
- W Australian Open i w Dausze nie było widać, żeby cokolwiek pomagało ze strony Darii Abramowicz. Iga jest kłębkiem nerwów, nie ma mechanizmów, które mogłaby wprowadzić w życie, np. na zasadzie języka migowego. Świat zaczyna patrzeć na ten układ inaczej, innymi oczyma - mówił Lech Sidor, znany komentator Eurosportu i prowadzący program "Trzeci serwis". Dość nieoczekiwanie na słowa eksperta zareagował... ojciec Świątek - Tomasz.
- G**no wiesz, jeden z drugim, w nogach śpisz - napisał pod adresem tenisowych ekspertów. O jego słowach głośno jest już w tenisowym świecie. Nic więc dziwnego, iż Sidor postanowił odpowiedzieć.
- Z dużym zdumieniem przyjąłem sposób, w jaki zostałem potraktowany przez Tomasza Świątka pod jedną z naszych rolek - powiedział komentator tenisa i prowadzący program "Trzeci serwis".
- W przestrzeni publicznej można się nie zgadzać, można polemizować, można choćby ostro się spierać, ale jest zasadnicza różnica między stanowczą rozmową a niepotrzebną agresją - dodał Sidor.
- Chcę powiedzieć jedną rzecz bardzo jasno. Przez lata jako trener, jako dziennikarz zawsze wspierałem Igę, doceniałem jej rozwój, profesjonalizm i jej mentalność. I przez cały czas będę to robił. Zawsze będę wspierał polskich tenisistów. Każdy, kto uważnie ogląda "Trzeci serwis" wie, iż daleko nam do personalnej krytyki. Jesteśmy za to blisko rzeczowej analizy gry, decyzji, trendu w światowym tenisie i to jest istota dziennikarstwa sportowego - wyjaśnił.
O słowach ojca Świątek mówi cały świat. "Rodzina nie pozwoli"
- Moim obowiązkiem, jako dziennikarza, jest zachowanie niezależności. Mam prawo zadawać pytania, mam prawo analizować i mam prawo nie zgadzać się z pewnymi decyzjami. Tak samo jak inni mają prawo nie zgadzać się ze mną. To nie są ataki, to jest praca. Nie będę tej sytuacji eskalował. Emocje nie są dobrym doradcą. W sporcie, podobnie w życiu najważniejsze jest trzymanie wysokiego poziomu. Z mojej strony temat uważam za zamknięty. Robimy dalej swoje: spokojnie, merytorycznie i z klasą - stwierdził.

2 godzin temu














