Ojciec służył w Afganistanie, matka pracowała w budownictwie. "Tato, słyszysz mnie?"

1 godzina temu
O klasie sportowej i wybitności Ołeksandra Usyka nie trzeba nikogo przekonywać. Za licznymi sukcesami ukraińskiego boksera stoją jego rodzice, którzy wspierali go od początku kariery. Jego ojciec nie doczekał powrotu syna z medalem olimpijskim, ale był kluczową postacią dla rozwoju młodego sportowca. Ukraiński "Kanał 24" przybliżył historię rodziny Usyków.
Dorobek Ołeksandra Usyka mówi jasno - to nie tylko jeden z najlepszych bokserów w historii, ale również jeden z najlepszych sportowców reprezentujących Ukrainę.

REKLAMA







Zobacz wideo Krzysztof Głowacki tworzy idealnego boksera



Matka Usyka prosiła go, by rzucił boks
Za tymi sukcesami stoi nie tylko ciężka praca, którą 39-latek wykonywał na przestrzeni lat, ale również rodzice, którzy wspierali go od samego początku sportowej kariery. Ukraiński "Kanał 24" przybliżył historię Nadieżdy Pietrownej oraz Ołeksandra Anatoliewycza Usyka oraz wskazał, jak wpłynęli na życie syna.
Matka boksera, Nadieżda, Przez długi czas pracowała w budownictwie. w tej chwili ma już 78 lat. Zanim wyszła za Ołeksandra seniora, zdążyła już przejść przez jedno małżeństwo. Urodziła wówczas córkę, Wiktorię. Z ojcem złotego medalisty olimpijskiego z Londynu poznała się w 1984 roku na Krymie. Trzy lata później w Symferopolu na świat przyszła późniejsza gwiazda sportu.
"Jak przyznaje Usyk, matka wspierała go przez całą karierę, choć bardzo się martwiła. Nie ogląda walk syna. Po starciu z Tysonem Furym poprosiła choćby go, by rzucił boks" - czytamy na łamach "Kanału 24".


Ojciec sprawił, iż Usyk został legendą. Oto co powiedział synowi
Dużo bardziej widoczny wpływ na rozwój sportowy boksera miał jego tata, który służył w armii ZSRR. Dwukrotnie walczył w Afganistanie, gdzie został ranny. To sprawiło, iż Ołeksander senior cierpiał na zespół stresu pourazowego, bóle głowy, a podczas snu miewał koszmary. Dodatkowo zmagał się z nadciśnieniem i napięciem nerwowym.



Mimo to, cały czas był oparciem i inspiracją dla syna. Bokser wielokrotnie wspominał, iż to właśnie ojciec nauczył go surowej dyscypliny, a prace domowe wzmocniły jego siłę fizyczną. "Zachęcał syna do uprawiania sportu, ale po jednym z treningów, Ołeksander senior postanowił wysłać go na boks" - czytamy. Dlaczego tak się stało?
- Podczas któregoś meczu nie powstrzymałem się i zaatakowałem przeciwnika od boku. Znokautowałem go i zostałem wyrzucony z drużyny. Trener nalegał, żebym przeprosił, ale tego nie zrobiłem. Dlatego nie wyszło z piłką nożną. Ojciec stwierdził, iż mogę odnieść sukces w boksie. Nie chciałem, bo tam cię biją. Tata powiedział mi wtedy: "żeby nie być bitym, ty musisz bić ich" - mówił utytułowany bokser cytowany przez "Kanał 24".


Nie dotrwał powrotu Usyka z medalem. "Tato, słyszysz mnie?"
Choć Ołeksander senior był największym mentorem dla syna, nie udało mu się dotrwać powrotu syna do domu z medalem igrzysk olimpijskich na szyi. W 2012 roku w wieku 50 lat ojciec Usyka nie przeżył ataku serca.
Po śmierci ojca Usyk odłożył w czasie przejście na poziom profesjonalny. To, co wydarzyło się później, to już historia - został legendą boksu w wadze ciężkiej, wywalczając mistrzostwo świata organizacji WBC, WBA, WBO, IBF i IBO. W trakcie swojej kariery stoczył 24 walki, wygrywając każdą z nich - w tym 15 przez nokaut.



Wszystkie zwycięstwa Usyk dedykuje zmarłemu tacie. "Po pokonaniu Tysona Fury'ego, spojrzał w niebo ze łzami w oczach i powiedział: Tato, słyszysz mnie? Zrobiliśmy to!" - wspomina "Kanał 24".
Zobacz też: Fury nie ma złudzeń. Z tym rywalem Usyk jest bez szans. "Pokona wszystkich"
Idź do oryginalnego materiału