Mateusz Gamrot otrzymał ofertę walki na luty. Zaskakująca decyzja Polaka

1 godzina temu


Zaskakujące doniesienia byłego mistrza KSW. Otóż Mateusz Gamrot otrzymał ofertę kolejnej walki w UFC już na luty.

W 2025 roku Mateusz Gamrot stoczył dwa bardzo ważne pojedynki, które jasno pokazały, iż przez cały czas liczy się on w grze o najwyższe cele. Jednym z kluczowych momentów był jego powrót na zwycięską ścieżkę po wcześniejszej, kontrowersyjnej porażce z Danem Hookerem. Mianowicie na przełomie maja oraz czerwca, w starciu z Ludovitem Kleinem Polak zaprezentował się bardzo dojrzale.

W trakcie ich walki, która planowo miała być co-main eventem, a stała się ostatnim pojedynkiem wydarzenia, nasz rodak skupił się na kontroli tempa oraz mieszaniu płaszczyzn. W związku z tym Słowak nie był w stanie wstrzelić się w pojedynek i przegrywał choćby w preferowanej przez siebie płaszczyźnie stójkowej. Zwycięstwo na punkty nie było może niesamowicie widowiskowe, ale było za bardzo potrzebne – zarówno sportowo, jak i mentalnie. Nie dość, iż „Gamer” się troszkę podbudował to przede wszystkim zwyciężył, bowiem potencjalna porażka prawdopodobnie zdegradowała o wiele pozycji w rankingu dywizji do 155 funtów.

ZOBACZ TAKŻE: Dawid Załęcki ma żal do Szachty. Chodzi o poważny błąd

Najgłośniejszym wydarzeniem ostatniego roku z jego udziałem była jednak walka z Charlesem Oliveirą. Gamrot przyjął ten pojedynek w trudnych okolicznościach, wchodząc do pojedynku na krótko przed galą w miejsce Rafaela Fizieva i dodatkowo walcząc na terenie rywala, a mianowicie Rio de Janeiro. Była to jednak ogromna szansa, o którą sam walczył, na przebicie się do ścisłej czołówki dywizji.

Ich starcie podkreśliło ambicję Polaka, który nie cofnął się przed konfrontacją z byłym mistrzem UFC. Niestety, doświadczenie, lepsze przygotowanie i parterowe umiejętności Oliveiry przeważyły, a Gamrot musiał uznać wyższość Brazylijczyka. Co ciekawe, Polak pierwszy raz został skończony przed czasem w swojej karierze MMA – „Do Bronx” poddał go podczas rundy numer 2.

Mimo porażki, postawa Gamrota po walce została dobrze odebrana. Zamiast szukać wymówek, skupił się na analizie błędów i zapowiedział dalszą pracę nad swoją grą. Taki profesjonalizm od lat buduje jego wizerunek jako zawodnika twardego, który wiecznie jest głodny rozwoju oraz kolejnych wyzwań. Ostatnio próbował choćby dogadać się na pojedynek z Seanem Bradym, który również był zainteresowany taką rywalizacją. Niestety wizja ta legła jednak w gruzach po tym, jak Amerykanin dowiedział się, iż na tę chwilę zdrowie uniemożliwia mu zejście do niższej kategorii wagowej, w której na co dzień konkuruje właśnie nasz rodak.

Gamrot otrzymał ofertę kolejnej walki

Po porażce z Oliveirą pewnym było, iż reprezentant „American Top Team” oraz „Czerwonego Smoka” nie będzie się teraz mierzył z zawodnikiem ze ścisłego TOP-u. W mediach spekulowano odnośnie tego, czy jego rywalem nie będzie przypadkiem Fares Ziam, który ostatnio wyraził chęć na bój z byłym podwójnym mistrzem KSW. Warto odnotować, iż Francuz ostatnio pokonał Nazima Sadykhova, z którym Gamrot zmierzyłby się w listopadzie, gdyby nie wkroczenie na zastępstwo do walki z brazylijską legendą.

ZOBACZ TAKŻE: Koniec UFC Apex. Szef amerykańskiej organizacji ogłasza zmiany

Dziś za to sam „Gamer” podzielił się informacją, iż otrzymał ofertę walki, która zadowalała go jedynie częściowo:

Będąc z wami w zupełności szczerym, dostałem już propozycję walki, ale na luty. Powiedziałem, iż to troszkę za szybko. Rywal jak najbardziej okej, ale nie chcę postępować na wariata, tak jak to było w ostatniej walce. Więc jestem w stanie gotowości, w stanie dobrego treningu. Lecę zaraz do Stanów, trochę aklimatyzacji i będę naparzał i będę czekał na kolejne wieści. Także coś się dzieje, będzie super. Pozdrowienia dla wszystkich i miłego dnia życzę.

– powiedział Mateusz Gamrot za pośrednictwem swojego konta w serwisie „Instagram”.

Niewątpliwie może to wzbudzić pewne wątpliwości. Przypomnijmy, iż pod koniec 2024 roku Mateusz otrzymał ofertę walki na luty 2025 roku, którą odrzucił ze względu na zbyt krótki czas na przygotowania. Następstwem tej decyzji było to, iż na swój pojedynek czekać musiał kolejne miesiące, a jak już go dostał, to walczył ze wspomnianym już będącym poza rankingiem Ludovitem Kleinem.

Obyśmy nie mieli powtórki z rozrywki. Na co natomiast liczy samo UFC? prawdopodobnie chciałoby, aby nasz rodak po raz kolejny dostarczył olbrzymich emocji, tak jak przy okazji swojej rywalizacji z Danem Hookerem, do której doszło w Perth, w trakcie gali UFC 305: Du Plessis vs. Adesanya.

Niezależnie od tego, kto będzie przyszłym przeciwnikiem Mateusza, pewni możemy być tego, iż Gamrot nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w UFC.

Idź do oryginalnego materiału