
Dobrze znany polskim kibicom zawodnik UFC apeluje o zmiany przy okazji najbliższego wydarzenia. Leżałoby to w interesie organizacji.
Zbliżająca się wielkimi krokami gala UFC 324 zapowiadała się jako jedno z najmocniejszych otwarć roku dla największej organizacji MMA na świecie. Aktualnie inauguracyjne wydarzenie w 2026 roku w dalszym ciągu budzi ogromne zainteresowanie kibiców, ponieważ karta walk UFC 324 łączy głośne nazwiska, a zarazem zestawienia, które mogą mieć realny wpływ na układ sił w kilku dywizjach wagowych.
W walce wieczoru pierwotnie mieliśmy ujrzeć Ilię Topurię. Niepokonany „El Matador” aktualnie jednak toczy sądowe batalie w związku z czym w „T-Mobile Arenie”, w Las Vegas zobaczymy pojedynek, który średnio elektryzuje fanów. Starcie doświadczonego, agresywnego weterana z medialną gwiazdą nowej fali byłoby arcyciekawym zestawieniem, gdyby nie to, iż obaj niezbyt zasługują na to, co się znajdować będzie na szali ich rywalizacji.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot otrzymał ofertę walki na luty. Zaskakująca decyzja Polaka
Mowa oczywiście o tytule tymczasowego mistrza dywizji lekkiej, o który walczyć będą – Justin Gaethje oraz Paddy Pimblett. Pierwszy z nich ma na koncie jedno zwycięstwo od czasu druzgocącej porażki z Maxem Hollowayem i to z 9. w rankingu Rafaelem Fizievem, który wskoczył na zastępstwo za Dana Hookera. Drugi zaś nie ma na koncie wygranej z nikim z TOP 10 i niemalże od początku swojej kariery w UFC jest prowadzony za rączkę, co spowodowane jest jego medialnością.
Planowo miało dojść do jeszcze jednej mistrzowskiej rywalizacji w trakcie tego wydarzenia. Mowa o starciu pań, które finalnie zostało zdjęte z rozpiski, z czym zapoznać można się —> tutaj.
Przyznać należy, iż naprawdę interesująco prezentuje się reszta karty, bowiem w rozpisce znalazły się zarówno nazwiska znane, jak i te, o których z pewnością będzie niedługo jeszcze głośniej. Niewątpliwie jednak nie jest ona oszałamiająca, tak jak początkowo mogła być. Przypomnijmy, iż będzie to pierwsza gala od połowy grudnia, która w dodatku z przytupem ma rozpocząć współpracę z „Paramount”.
Zawodnik apeluje o zmiany w karcie UFC
Aktualny stan rozpiski nie podoba się koledze Mateusza Gamrota, numerowi 10 kategorii lekkiej UFC. Chodzi naturalnie o Renato Moicano, który podważył ostatnio jakość gali z numerem 324:
Nie chodzi choćby o samo odwołanie walki Kayli z Amandą, ten gość, Pimblett nie powinien się choćby bić o pas. Głównie chodzi jednak o to, iż Paramount+ zapłaciło UFC, aż 7,7 miliardów dolarów, a te zestawienia na UFC 324 nie są w stanie przyciągnąć nowych fanów.
– doszedł do wniosku „Money”.
Jaka jest na to w takim razie recepta? Rozwiązanie problemu również postanowił sprzedać Brazylijczyk, który zaproponował sięgnięcie po asa w rękawice w postaci „Poatana”:
Wiele osób krytykowało Paramount+ za zakup praw do transmisji gal UFC za tak ogromną kwotę. Dana jest pod wielką presją, a teraz jeszcze wypadła walka mistrzowska. Co spektakularnego jest tak serio w tej karcie? Justin Gaethje… ale nie wiem, czy jego walka sama w sobie wystarczy? Po kogo zadzwonią, żeby ratował tą rozpiskę? Na myśl przychodzi mi tylko jeden gość. Ten facet, dla którego ratowanie gal to nie pierwszyzna, a teraz zrobiłby to ponownie tylko, iż w dywizji ciężkiej.
– oznajmił Renato Moicano na swoim kanale w serwisie „YouTube”.
Alex Pereira swój ostatni pojedynek stoczył na gali UFC 320. Brazylijczyk stanął wówczas przed ogromnym wyzwaniem, ale uporał się z nim w sposób, który tylko umocnił jego legendę. Mianowicie w main evencie ponownie skrzyżował rękawice z Magomedem Ankalaevem, który pół roku wcześniej odebrał mu pas mistrzowski kategorii półciężkiej.
Pereira nie potrzebował wielu minut, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Od razu agresywanie ruszył na Dagestańczyka, a gdy tylko znalazł odpowiedni moment, zakończył pojedynek w charakterystycznym dla siebie stylu. To zwycięstwo miało ogromne znaczenie nie tylko sportowe, ale i mentalne. Brazylijczyk pokazał, iż potrafi wyciągać wnioski i wracać po trudniejszych momentach. Jego postawa w oktagonie była wyrachowana, ale jednocześnie bezwzględna – dokładnie taka, jakiej oczekuje się od mistrza. Pod wielkim wrażeniem jego występu był chociażby jego niegdyś największy nemezis – Israel Adesanya.
ZOBACZ TAKŻE: Opublikowano kartę walk UFC 326. Świetne walki w rozpisce, w tym starcie o pas
Bazując na ostatnich doniesieniach zdaje się jednak, iż UFC nie będzie się tym razem „ratować” nagłym występem Alexa Pereiry. Najzwyczajniej w świecie pojedynek Seana O’Malleya z Songiem Yadongiem uzyska rangę co-main eventu.
Tak więc gala w dalszym ciągu opierać się będzie na konfrontacji Justina Gaethje z „The Baddym”. Poniżej można się zapoznać z jak dotąd jedynym zwycięstwem Anglika z zawodnikiem z rankingu UFC. Podkreślić należy, iż jego rywal – Michael Chandler – swoje najlepsze lata miał już za sobą, a ponadto miał na koncie serię porażek.
Z pewnością „Highlight” będzie większym wyzwaniem dla Paddy’ego. Mimo wszystko jednak on również aktualnie nie przeżywa swojej młodości, a były mistrz Cage Warriors może być dla niego znacznie większym wyzwaniem, niż się może zdawać.

1 godzina temu