Niemiecki żużlowiec porównywany do Pedersena! Mówi o swojej irytacji

speedwaynews.pl 1 godzina temu

ADAC Int. 21. Auerhahnpokal przyciągnął sporo widzów, a zarazem spowodował mnóstwo emocji, choćby tych negatywnych. Norick Blodorn przez niektóre osoby został oskarżony o to, jakoby kopnął Mario Hausla podczas zawodów. Niemiecki żużlowiec dał się ostatnio poznać z nieco agresywnej strony, przez co zyskał porównanie do niemieckiego Nickiego Pedersena. Jak sam przyznał na łamach Speedway Stara, zdecydowanie wyglądało to inaczej.

W tym roku każdy powtarza, iż zmieniam się w niemieckiego Nickiego Pedersena! Dla przykładu opowiem historię z Mario Hauslem. Wyrzucił mnie z pierwszego łuku na tyle, aby mnie zirytować, bo wiedziałem, iż to się tak skończy – opowiedział Blodorn. – Na torze była tylko jedna ścieżka, po której poruszał się dobrze sam Mario. Po biegu podchodzę do niego i krzyczę „Co ty odpier*?”.

Skąd wzięła się irytacja oraz plotka o kopnięciu nogą? Jak się okazało, sam żużlowiec nieco przyczynił się do tychże plotek. Odpowiadał on z przekąsem, iż kopnął Mario Hausla, co miało być sarkastyczną odpowiedzią na pytania kibiców. Sam Hausl wówczas miał przesadzić, a Norick Blodorn musiał ratować się przed upadkiem.

– Byłem mocno wkurzony, bo mój motocykl wręcz jechał po dmuchanej bandzie. Kibice myśleli, iż go kopnąłem i doszło do bójki, ale tylko podszedłem do niego i dałem upust emocjom. Nic więcej. Sam potem odpowiadałem kibicom, iż go kopnąłem, więc przyczyniłem się do tej plotki. Nie rozmawialiśmy z Mario od tego zdarzenia, ale nie ma żadnego problemu – opowiada Norick Blodorn.

Jeżeli chodzi o temat niemieckiego Nickiego Pedersena, jako pierwszy na tapet przychodzi moment z meczu Pres Grupa Deweloperska Toruń – Fogo Unia Leszno. Jadący na 5:1 z Mikkelem Michelsenem Norick Blodorn doznaje problemów sprzętowych, co sprawia, iż wychodzi z siebie.

Spędzałem każdy dzień w moim garażu, ale niektóre dni musiałem ominąć przez wyjazdy do Wielkiej Brytanii. Wracam do Polski, a mój motocykl doznaje pięciu defektów w ciągu jednego spotkania. To było frustrujące. Doznałem defektu dwadzieścia metrów od linii mety, kiedy jechałem z Mikkelem Michelsenem na 5:1 w Toruniu – przyznaje. – Szczerze to jestem zaskoczony, iż tak mi dobrze idzie w PGE Ekstralidze. Otrzymałem szansę z nieba od Torunia, więc nie mogłem tego odrzucić. Miałem dobrą formę w pierwszej połowie sezonu.

Idź do oryginalnego materiału