Z rzeczy, których byście się kompletnie nie spodziewali – Piast Gliwice od przyjścia Daniela Myśliwca jest… najlepiej punktującą drużyną w Ekstraklasie. Fakty. Z nimi nie sposób dyskutować. Są oczywiście pewne warunki, bez których nie udałoby się takiego wyniku osiągnąć, ale to przez cały czas jedna z bardziej efektownych przemian, jaką przeszedł w tym sezonie jakikolwiek zespół w lidze. No dobra, najbardziej efektowna.
Wszyscy oczywiście wiemy, jaka była narracja Gliwiczan (nowego trenera także) jeszcze kilka tygodni temu. Zgodnie z nią podwaliny pod świetne wyniki położył Max Moelder, szwedzki wizjoner, który nauczył piłkarzy Piasta gry z piłką przy nodze. Zastał Gliwice drewniane, a zostawił murowane. Tyle iż nie zdążył spić śmietanki, którą teraz z wąsów zlizuje Daniel Myśliwiec. Trener najlepszego od 23 października ubiegłego roku zespołu Ekstraklasy.
Bez transferów, wzmocnień, bez wielkich przemeblowań. Przyszedł i z najgorszej drużyny zrobił najlepszą, bo tak można tę sprawę ująć. Zwyczajnie – doceniamy.
Daniel Myśliwiec ma czarodziejską różdżkę? Od cieniasów do kozaków
Z drugiej strony mamy jasny dowód na to, iż z kadry zmontowanej latem w Gliwicach da się po prostu wyciskać więcej. Przekonywał o tym parokrotnie dyrektor sportowy klubu z Okrzei, Łukasz Piworowicz, ale wcześniej trudno było w jego słowa wierzyć. Piast był cieniutki jak barszcz, wydawało się, iż potrzeba mu cudotwórcy, a nie spokoju. – W jakimś stopniu trener Myśliwiec będzie kontynuował pracę, która została już rozpoczęta. Kadra, którą zbudowaliśmy, jest dla niego odpowiednia. Trener pokazał już, iż grając właśnie w ten sposób jest w stanie osiągać bardzo dobre wyniki – mówił Weszło Piworowicz pod koniec października, niedługo po zatrudnieniu Myśliwca.
Wówczas jego zespół miał na koncie siedem punktów po dziesięciu spotkaniach.
Zajmował ostatnie miejsce w tabeli.
Różnica jest kolosalna, a Daniel Myśliwiec wydaje się dopasowany idealnie do potrzeb Piasta. Raz jeszcze fragment wypowiedzi Piworowicza z końca października, tuż po debiucie nowego szkoleniowca: – Fakty są takie, iż nie doszliśmy jeszcze choćby do 1/3 sezonu. Przed nami wciąż 23 mecze ligowe. Mamy naprawdę interesujący zespół i naprawdę dobrego trenera. Jest dobra, zdrowa atmosfera współpracy i wzajemnego wsparcia. Jestem relatywnie spokojny o to, iż wyniki będą lepsze – twierdził wówczas dyrektor sportowy ekipy z Gliwic.
Zwykle takie wypowiedzi wrzucamy do szufladki z bajdurzeniem i czekamy kilka miesięcy, aż źle się zestarzeją. Ta starzeje się z gracją, bo słowa Piworowicza znajdują potwierdzenie na boisku. Jak tak dalej pójdzie, to chyba serio uwierzymy też w to, iż raczej wyśmiewany za posiadanie piłki, które niczego nie wnosiło Max Moelder zbudował potwora.
„Max Moelder dał nam bazę, na której możemy budować przez lata” [WYWIAD]
Piast jest w naprawdę świetnej formie. Tabela tylko to potwierdza
Na razie wierzymy jednak, iż to w największym stopniu zasługa trenera Myśliwca, za czym przemawia… cóż, adekwatnie wszystko. Rzućcie sobie okiem sami, tak wygląda tabela Ekstraklasy za kadencji Moeldera (zrzut ekranu oczywiście z 90minut.pl):

A teraz zerknijcie na cuda, które wyczynia Piast już bez Szweda (zwróćcie też uwagę na interesujący spód tabeli):

Jasne, gliwiczanie zagrali w tym czasie dwa zaległe spotkania, mają gorszą średnią punktową niż Raków, Lechia czy GKS Katowice, ale czy to im w jakimkolwiek stopniu umniejsza? No nie, kompletnie nie. Nie grają może najpiękniejszej piłki w lidze, ale to też nie styl, od którego bolą zęby. Jest po prostu w porządku, co też należy docenić z perspektywy widza. I to znajduje odzwierciedlenie w wynikach. Dość powiedzieć, iż w tych dziewięciu spotkaniach Piast trenera Myśliwca rozprawił się ze wspomnianymi Rakowem i GieKSą. Wygrane z Legią (dwukrotnie) i Lechem też robią wrażenie, ale nie na podstawie tabeli za ostatnie trzy miesiące z hakiem, bo w niej oba te zespoły są w strefie spadkowej.
Skoro już o strefie spadkowej mowa – małym celem trenera Piasta na ten sezon było wyskoczenie nad kreskę jeszcze przed końcem ubiegłego roku. Wiadomo, o niczym to nie świadczy w perspektywie wyników z całego sezonu i stałego zagrożenia relegacją, ale jest jasnym dowodem na to, iż Daniel Myśliwiec przeanalizował całą sytuację i wyznaczył swojemu zespołowi realny cel.
To jest właśnie chyba najlepsze w całej tej przemianie – ten jeden raz wygląda ona dokładnie tak, jak zakładano w gabinetach. Trener wycisnął z dostępnej kadry więcej, jak zapowiadano. Wyrwał się ze strefy spadkowej, jak sam oczekiwał. Wykonuje pracę, na którą się umówił i z kadrą, którą uznaje za wystarczająco jakościową, by utrzymać się w Ekstraklasie.
– Mi się ten zespół podobał przed przyjściem, gdyby mi się nie podobał, to bym nie podjął się tego wyzwania – mówił już w listopadzie podczas jednej z konferencji prasowych. Od tego czasu w pewno nie zmienił zdania, bo też nie miał ku temu najmniejszych choćby powodów.
Ekstraklasa. Wiosna to wielka przyjaciółka Piasta Gliwice
Teraz jeszcze kilka słów o perspektywach, które otwierają się przed drużyną z Gliwic. Jest to bowiem zespół, który w ostatnich czterech sezonach – czyli od ostatniej reformy Ekstraklasy – na wiosnę radzi sobie najlepiej ze wszystkich. To adekwatnie królowie wiosny.
„Ekipa z Gliwic tylko raz w ostatnich czterech latach straciła pozycję po rundzie jesiennej, a dwukrotnie zyskiwała bardzo dużo. W sumie ma najlepszy pod tym względem bilans ze wszystkich ekip grających na przestrzeni ostatnich czterech sezonów w Ekstraklasie. +18. Średnio 4,5 miejsca odzyskiwanego wiosną co sezon” – pisałem niedawno na Weszło, zauważając różne schematy pomiędzy rundą jesienną i ostatecznymi ligowymi rozstrzygnięciami.
Co tabela jesieni mówi o końcowej? Sporo… ale mamy pokręcony sezon
Spodziewam się więc, choć to trudne do wytłumaczenia, typowego Piasta w wydaniu wiosennym. Nie wiem, dlaczego ten zespół lepiej czuje się w rundzie rewanżowej, ale nie zdziwię się, jeżeli sezon zakończy ostatecznie gdzieś w środku stawki, ze spokojnym utrzymaniem. Przede wszystkim dlatego, iż zapowiedzi sprzed kilku miesięcy – nie bez podstaw podawane wcześniej w wątpliwość – zaczynają się sprawdzać albo już się sprawdziły. Dla mnie to dowód na to, iż w Gliwicach naprawdę idą zgodnie z jakimś planem, budują z pomysłem.
A plan i pomysł to w naszej lidze już chyba połowa sukcesu. Albo i więcej.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Górak: Gdybyśmy grali u siebie, mecz z Jagą by się odbył [WYWIAD]
- Huja w końcu wybrał. Jeden ze stu chętnych klubów
- Dariusz Mioduski przerwał milczenie. Niestety
Fot. Newspix

4 godzin temu

















