Wydawałoby się, iż kto jak kto, ale akurat Adam Małysz nie będzie miał kłopotów z wejściem na areny zbliżających się igrzysk we Włoszech. Okazuje się jednak, iż swoją akredytację na zawody... oddał. I teraz ma problem.
REKLAMA
Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"
"Próbujemy kupić bilety, ale nie jest łatwo"
Gorączka przedolimpijska dopiero się zaczyna, choć dla Adama Małysza weszła na wyższy poziom. Jak to możliwe, iż szefa Polskiego Związku Narciarskiego może zabraknąć na trybunach podczas zawodów olimpijskich?
Małysz już w grudniu w rozmowie z naszym dziennikarzem Łukaszem Jachimiakiem mówił:
- Dostaliśmy z PKOl-u odpowiedź, iż mogę dostać akredytację, ale zamiast kogoś, kogo potrzebują nasi sportowcy. Nie ma opcji, żebym zabrał miejsce jakiemuś trenerowi albo innej osobie ze sztabu. Kiedyś prezesi związków jeździli na igrzyska normalnie, prezes Apoloniusz Tajner był w Soczi czy w Pjongczangu. Jeździł z puli akredytacji dla PKOl-u. Teraz jest inaczej. Może to efekt tej wojny, jaka była między prezesem PKOl-u i ministrem sportu po igrzyskach w Paryżu, gdzie prezes Piesiewicz zabrał wielu prezesów różnych związków. Nie wiem - przyznał szef PZN-u na naszych łamach.
- W każdym razie powiedzieli nam, iż dostaniemy tyle i tyle akredytacji i iż to jest już nasza sprawa, co my sobie z tym zrobimy. Ostatecznie chyba będzie tak, iż będę mógł zostać dołączony do teamu skoków, bo poza tym, iż jestem prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, cały czas jestem też dyrektorem ds. skoków. A na snowboard, narciarstwo alpejskie czy narciarstwo biegowe będę kupował bilety - zaznaczył Małysz.
Sytuacja jest więc dość kuriozalna. Prezes PZN nie zamierza jednak rezygnować z wyjazdu do Włoch. Czy dostanie bilety?
- Tu myśmy jako związek przespali sytuację, bo ze trzy miesiące temu trzeba było to załatwiać przez PKOl. W każdym razie teraz działamy przez organizatorów igrzysk. Na pewno poszkodowani nie będą zawodnicy. W ich przypadku jesteśmy pewni, iż każdy będzie miał prawo kupić po dwa bilety dla swoich bliskich - powiedział prezes PZN.
W niedawnej rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Małysz przyznał, iż przez cały czas ma problem z kupnem wejściówek. - Największy problem jest z biletami na konkurs na dużej skoczni. Są różne możliwości, pojawiają się w internecie dużo droższe bilety, ale tak naprawdę nie wiadomo nawet, co to jest.
Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo rozpoczną się 6 lutego. Terminarz skoków narciarskich na obiektach w Predazzo prezentuje się następująco:
7 lutego o godz. 18:45 - Skocznia normalna kobiet (finał)
9 lutego o 19:00 - Skocznia normalna mężczyzn (finał)
10 lutego o 18:45 - Konkurs drużyn mieszanych (finał)
14 lutego o 18:45 - Skocznia duża mężczyzn (finał)
15 lutego o 18:45 - Skocznia duża kobiet (finał)
16 lutego o 19:00 - Konkurs duetów mężczyzn (finał)

2 godzin temu













