Nerd, który potrafi przyłożyć. Zawodnik roku 2025 w polskim MMA

2 godzin temu


Czas na ostatnią z kategorii Nagród MMA.pl 2025. Jednak tę najważniejszą. Kto w ostatnich dwunastu miesiącach w polskim MMA był najlepszy? Przekonajmy się.

Dwie walki rocznie to częsty standard na najwyższym poziomie. Wszyscy wyróżnieni przez nas zawodnicy w ubiegłym roku wykazali się właśnie taką aktywnością. Cała trójka zanotowała oczywiście po dwa zwycięstwa.

Miejsce 3. Piotr Kuberski

Piotr Kuberski to zawodnik, który imponuje od lat. Niepokonany pozostaje od 2019 roku a jego seria zwycięstw przedłużyła się już do czternastu. W 2022 roku został mistrzem Fight Exclusive Night, ale wiadomo było, iż jego potencjał jest znacznie większy. Po dwóch kolejnych obronach związał się w końcu z KSW.

„Qbear” wciąż się nie zatrzymywał. Demolował kolejnych rywali a na liście jego „ofiar” znalazły się takie nazwiska jak Bartosz Leśko, Michał Materla czy Damian Janikowski.

Imponująca postawa w okrągłej klatce KSW sprawiła, iż reprezentant poznańskiego Ankosu otrzymał szansy walki o pas tymczasowy na marcowej gali XTB KSW 104. Jego przeciwnikiem podczas gali w Gorzowie Wielkopolskim był natomiast znany ze swojego charakteru i waleczności Tomasz Romanowski. „Tommy” miał już spore doświadczenie, z walką o pas KSW na czele.

Kuberski pokazał klasę w tym pojedynku. Romanowski był oczywiście groźny ze swoimi obszernymi ciosami. „Qbear” korzystał za to z przewagi warunków fizycznych bijąc ciosy proste i wyprowadzając frontalne kopnięcia. W trzeciej rundzie przeszedł do ostatecznej ofensywy. Kuberski zadawał mnóstwo ciosów, które spadały na głowę Romanowskiego. Charakter „Tommy’ego” nie pozwalał mu się poddać, ale w końcu sędzia przerwał walkę. W międzyczasie narożnik Romanowskiego rzucił też choćby ręcznik.

Zazwyczaj po zdobyciu pasa tymczasowego przychodzi pora na unifikację. Problemy zdrowotne Pawła Pawlaka sprawiły jednak, iż Kuberskiemu przyszło bronić swojego tytułu. Tym razem oponentem zawodnika Ankos MMA był Radosław Paczuski.

„Qbear” obronił pas na gali XTB KSW 109 w najlepszy możliwy sposób. Od początku starcia z Radkiem to on miał inicjatywę. Do „egzekucji” doszło w rundzie trzeciej. Kuberski doskonale wykorzystał moment, gdy rywal na moment obniżył nieco pozycję i posłał go na deski high kickiem. To był nokaut roku!

Miejsce 2. Adrian Bartosiński

Adrian Bartosiński długo w swojej karierze pozostawał zawodnikiem niepokonanym. Wygrał bowiem aż piętnaście pojedynków z rzędu zostając przy okazji mistrzem KSW w wadze półśredniej. Co więcej „Bartos” zdążył choćby ten tytuł dwukrotnie obronić. W końcu znalazł jednak swojego pogromcę pod koniec 2024 roku w postaci żywej legendy KSW Mameda Khalidova. Mimo przewagi wpadł w pułapkę doświadczonego rywala, który złapał go w balachę.

W rok 2025 „Bartos” wchodził więc w sytuacji dla siebie dotąd niespotykanej. Kolejna obrona pasa w kategorii do 77 kg była rewanżem z Andrzejem Grzebykiem. Ich pierwszy pojedynek był pełnen dramaturgii, ale rewanżowe starcie na gali XTB KSW 105 w Gliwicach okazało się jeszcze lepsze.

Obaj zawodnicy dali z siebie wszystko tworząc niezapomniane widowisko. Mnóstwo czystych ciosów, momentami przecieraliśmy oczy ze zdumienia, iż obaj wciąż stoją. „Bartos” udowodnił jednak dlaczego to on jest mistrzem. Jeszcze bardziej imponujące, iż zrobił to mimo urazu bicepsa. Ostatecznie to ręka Bartosińskiego powędrowała w górę po pięciu pełnych rundach. Była to naprawdę epicka walka, naszym zdaniem lepszej w polskim MMA w ubiegłym roku nie było.

Jak przystało na prawdziwą gwiazdę KSW „Bartos” został bohaterem walki wieczoru ostatniej. mocno obsadzonej gali XTB KSW 113. Tym razem naprzeciw niego stanął zaś Muslim Tulshaev. I tym razem reprezentant Octopusu Łódź udowodnił dlaczego to on zasługuje na pas. Kilka razy sprowadzał pretendenta do parteru aż w końcu w trzeciej rundzie rozpuścił ręce w parterze i doprowadził do przerwania pojedynku. W kategorii półśredniej KSW wciąż nie ma niego mocnego.

Miejsce 1. Michał Oleksiejczuk

UFC to Liga Mistrzów światowego MMA. Rywalizują w niej najlepsi zawodnicy na świecie choćby jeżeli mówimy „jedynie” o kartach wstępnych numerowanych gal. Zwycięstwa w UFC smakują szczególnie a jeszcze lepiej gdy są to zwycięstwa efektowne. Pod tym względem Michał Oleksiejczuk zaliczył znakomity rok.

„Husarz” w UFC występuje już od wielu lat. Od zawsze był zawodnikiem bezkompromisowym, na którego pojedynkach nie warto było mrugać. Wielu rywali przekonało się o sile jego ciosu.

Rok 2024 okazał się dla Polaka zdecydowanie najgorszy. Trzykrotnie występował wówczas w oktagonie i za każdym razem musiał uznawać wyższość rywali. Michel Pereira i Kevin Holland poddali go już w pierwszych rundach. Walka z Shara Magomedovem potrwała już co prawda pełne trzy rundy, ale i tym razem to ręka rywala powędrowała w górze. Bilans 0-3 w 2024 roku wyglądał więc fatalnie. Kto by wówczas pomyślał, iż w ciągu roku sytuacja tak się odmieni?

Fighting Nerds to miejsce dla niego

Kluczowa okazała się chyba decyzja o dołączeniu do Fighting Nerds. Wydaje się, iż Michał Oleksiejczuk odnalazł w Brazylii „swoje miejsce na ziemi” a przynajmniej pod względem sportowym. Tamtejsze metody treningowe służą zresztą nie tylko jemu, ale również jego młodszemu bratu. Cezary Oleksiejczuk w 2025 roku najpierw zdobył kontrakt z UFC przez Dana White’s Contender Series a potem udanie zadebiutował w amerykańskiej organizacji.

Wróćmy jednak do Michała. Na kwietniowej gali UFC 314 w Miami jego rywalem był Sedriques Dumas. Oleksiejczuk od początku przejął inicjatywę. Raz po raz celował na wątrobę Amerykanina. W końcu trafił przedramieniem i oponent się przewrócił. „Husarz” dopadł do niego i zasypał gradem ciosów. Niespełna trzy minuty i było już po walce.

Kolejną walkę Oleksiejczuk stoczył już w sierpniu i znowu była to gala numerowana. Tym razem było to UFC 319 w Chicago. W słynącym z licznej polonii „Wietrznym Mieście” Polak dał kolejny popis. Jego przeciwnikiem był niezwykle doświadczony Gerald Meerschaert. Od początku to jednak Oleksiejczuk miał inicjatywę. Punktował prostymi i mocniejszymi obszernymi ciosami. Słynący z umiejętności parterowych rywal (29 poddań w karierze) próbował sprowadzać walkę na matę, ale bezskutecznie. Po potężnym podbródkowym Polaka rywal został zamroczony. Po chwili znowu mocniej trafił i Meerschaert się przewrócił. Seria ciosów młotkowych bez odpowiedzi sprawiła, iż sędzia Herb Dean przerwał walkę. Oleksiejczuk ponownie potrzebował mniej więcej trzech minut by skończyć rywala.

Mamy nadzieję, iż Michał Oleksiejczuk będzie kontynuował dobrą passę również w 2026 roku. Okazję do kolejnego zwycięstwa będzie miał już niedługo, bo na początku lutego podczas gali w Las Vegas. Tym razem zestawiono go z Kanadyjczykiem Marcem-André Barriaultem. Liczymy, iż i tym razem pokaże w oktagonie wielką moc. Jak widać bycie „nerdem” mi służy. Chcemy kolejnych wywiadów Michała w okatgonie podczas których nosi charakterystyczne dla brazylijskiego klubu okulary. Tymczasem gratulujemy mu tytułu Zawodnika Roku 2025 w polskim MMA.

Idź do oryginalnego materiału