Brady Kurtz w piątek stał się jednym ze zwycięzców Plebiscytu na Sportowca Roku na Dolnym Śląsku. Australijczyk napisał kolejny rozdział historii tego konkursu. Jest on bowiem pierwszym triumfatorem pochodzącym zza granicy. Jego osiągnięcia w pełni uzasadniają jednak miejsce, na którym znalazł się drugi żużlowiec Speedway Grand Prix. Srebrny medal mistrzostw świata, brąz w PGE Ekstralidze, a także wygrana w Speedway of Nations, to laury, jakie udało się zdobyć Kurtzowi w 2025 roku.
Po transferze do Wrocławia Brady Kurtz jeszcze bardziej rozwinął swoją karierę. Wyniki w rywalizacji międzynarodowej tylko potwierdzają, iż 29-latek należy w tej chwili do światowej czołówki speedwaya. Betard Sparta Wrocław pozyskując Australijczyka, dokonała świetnego ruchu. Teraz wiemy, iż żużlowiec spędzi kolejne lata w stolicy Dolnego Śląska.
Negocjacje nie trwały wiele
Obecny na balu Andrzej Rusko po odebraniu nagrody w imieniu zawodnika przekazał istotną informację. Kurtz podpisał bowiem z klubem umowę obowiązującą do 2028 roku. To oznacza, iż najbliższe 3 lata „Kangur” spędzi we wrocławskim zespole. Jak mówił sam prezes wrocławskiej ekipy, negocjacje z liderem Betard Sparty przebiegły bardzo sprawnie i owocnie.
– Powiem szczerze, iż to chyba była najkrótsza rozmowa kontraktowa, jaką odbyłem w swojej trzydziestoparoletniej karierze prezesa Betard Sparty Wrocław. Rozmowa wyglądała na tej zasadzie. Brady chcielibyśmy z tobą przedłużyć umowę. On mówi: okej. Ja mówię: A na jakich warunkach? Tyle i tyle. Wiesz nie stać nas na tyle, może tyle i tyle. Okej. Dosłownie piętnaście, dwadzieścia sekund i wszystko było pozałatwiane – mówił dla Gazety Wrocławskiej Andrzej Rusko.
Transfer byłego zawodnika Innpro ROW-u Rybnik wywołał masę dyskusji w mediach. Ostatecznie Kurtz udowodnił wielu swoją wartość. Mało kto spodziewał się, iż 29-latek będzie prezentował się od tej strony. Nie dość, iż był on czwartym najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi, to jeszcze w debiutanckim sezonie w Speedway Grand Prix do końca rywalizował z Bartoszem Zmarzlikiem o tytuł. Australijczyk wyraźnie przerósł więc oczekiwania.
– Nie ponosiliśmy dużego ryzyka, kontraktując Bradyego, dlatego iż byliśmy przekonani o tym, iż on poradzi sobie w lidze. Oczywiście, kontraktując go, nie stawialiśmy, iż od razu stanie się jednym z liderów zespołu, raczej traktowaliśmy, iż będzie zawodnikiem doparowym. Natomiast to, co zrobił w Grand Prix, to w ogóle szacun pełny – zaznaczył prezes wrocławskiego klubu.
Fredrik Lindgren, Brady Kurtz, Andrzej Lebiediew













