San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder trzymali kibiców w niezwykłym napięciu w pierwszym meczu finałów Konferencji Zachodniej. Gracze z Teksasu wygrali po dwóch dogrywkach, zdobywając przewagę własnego parkietu w serii do czterech zwycięstw.
Koszykarze Oklahoma City Thunder dotarli do finałów Konferencji Zachodniej jako obrońcy tytułu z nieskazitelnym bilansem w play-offach (8:0). Przeszli przez dwie pierwsze rundy bez porażki, a Shai Gilgeous-Alexander odebrał z rąk komisarza Adama Silvera trofeum MVP przed rozpoczęciem pierwszego meczu finałów Konferencji.
Krótka ceremonia jeszcze bardziej nakręciła Victora Wembanyamę do zaprezentowania się z jak najlepszej strony. 22-letni gwiazdor San Antonio Spurs
zaliczył jeden z najbardziej niezwykłych występów indywidualnych w historii play-offów, za pomocą którego Ostrogi prowadzą w serii 1:0 po emocjonującym meczu z dwiema dogrywkami w Paycom Center (122:115).
Poniedziałkowy mecz będzie miał też znaczenie historyczne. Według reporterki NBA Keerthiki Uthayakumar, po raz pierwszy od 1976 roku mecz finałów Konferencji Zachodniej zakończył się podwójną dogrywką, kończąc pięćdziesięcioletnią serię bez dwóch dodatkowych pięciu minut. Ostatnim razem, gdy tak się stało, Phoenix Suns w czwartym meczu pokonali Golden State Warriors (133:129), a rywalizacja zakończyła się w siedmiu meczach. Zespół z Arizony awansował wówczas do finałów, ale nie zdołał sprostać ekipie z Bostonu (4:2).
50 lat później Spurs i Thunder zostali godnymi następcami tamtej serii. Gracze z San Antonio objęli szybkie prowadzenie 12:3 na początku meczu i kontrolowali jego przebieg przez większą część spotkania, ale zawodnicy z Oklahoma City odrobili dziesięciopunktową stratę w czwartej kwarcie i doprowadzili do dogrywki. Thunder mieli swoje szanse w pierwszej dogrywce, zanim Wembanyama trafił za trzy punkty (z wysokości logo!), doprowadzając do drugiej dogrywki. Od tego momentu gracze Spurs przejęli inicjatywę i nie oglądali się za siebie, wygrywając w pierwszym meczu Konferencji Zachodniej.
Wembanyama zakończył mecz z 41 punktami, 24 zbiórkami, trzema asystami i trzema blokami w 49 minut, najwięcej w swojej karierze koszykarskiej. Nie zabrakło mu sił, gdy zespół go najbardziej potrzebował.
Ten występ umieścił Wembanyamę w szczególnym gronie. Jego 40 punktów i 20 zbiórek uczyniło go zaledwie siódmym zawodnikiem w historii NBA, który dokonał tego wyczynu w finale konferencji. Wemby dołączył do członków Galerii Sław: Kareema Abdul-Jabbara, Charlesa Barkleya,Mosesa Malone’a, Elgina Baylora, Wilta Chamberlaina, Davida Rbonsona i Shaquille’a O’Neala. Jest również najmłodszym zawodnikiem w historii play-offów, który osiągnął taki wynik, i pierwszym graczem Spurs, który dokonał tego od czasów legendarnego Admirała.
Po ostatnim gwizdkuWembanyama wspominał moment, gdy Gilgeous-Alexander odbierał nagrodę MVP przed rozpoczęciem meczu. -Chciałbym zdobyć to trofeum wiele razy w mojej karierze – powiedział Wembanyama. Przesłanie było jasne. Występ tylko to potwierdził.
Należy jeszcze wspomnieć o fantastycznym dyspozycji pierwszoroczniaka San Antonio Spurs. Dylan Harper zakończył mecz z 24 punktami, 11 zbiórkami, sześcioma asystami isiedmioma przechwytami, notując tylko jedną stratę. Jego występ plasuje go obok Charlesa Barkleya, Magica Johnsona,Larry’ego Birda iAnthony’ego Robertsa jako zaledwie piątego debiutanta w historii NBA, który zaliczył double-double z 20 punktami w finale konferencji. 20-latek został również pierwszym debiutantem, który zdobył ponad 15 punktów, miał ponad pięć zbiórek i ponad pięć przechwytów w meczu play-off od czasów Magica Johnsona w 1980 roku.

4 godzin temu












