NBA: Jak Spurs zatrzymali Gilgeous-Alexandra? Shai: Zabrakło agresji

4 godzin temu

Za nami pierwszy mecz finałów konferencji wschodniej i wszyscy jesteśmy chyba pod ogromnym wrażeniem, jakie widowisko zaserwowali nam San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder. To ekipa Spurs wyszła z niego zwycięsko, natomiast dopiero po dwóch dogrywkach, wielkich emocjach i solidnej porcji taktycznych szachów. Ten mecz to zapowiedź wspaniałej serii. Thunder jednak, jeżeli chcą w niej powalczyć, muszą dokonać pewnych usprawnień przeciwko defensywie rywali.

San Antonio Spurs ograli Oklahoma City Thunder 122:115 w pierwszym meczu finałów konferencji zachodniej i potwierdzili tym samym, iż ich trzy zwycięstwa w bezpośredniej rywalizacji z sezonu regularnego nie były przypadkiem. Można to już chyba bez wątpliwości powiedzieć: San Antonio Spurs mają sposób na obrońców tytułu i najlepsza drużynę sezonu regularnego.

Lider Thunder, Shai Gilgeous-Alexander, po kiepskim indywidualnie występie nie szukał wymówek:

Musimy po prostu grać lepiej. Przede wszystkim ja. Muszę być lepszy, zwłaszcza przeciwko drużynie takiego kalibru. Nic ponadto – po przegranym meczu bił się w pierś Shai Gilgeous-Alexander.

Shai Gilgeous-Alexander spędził na parkiecie aż 51 minut, zdobywając skromne jak na ten wymiar czasowy 24 punkty. Lider Thunder wymusił zaledwie 9 rzutów wolnych i trafił 7/23 rzutów z gry – daje to słabą skuteczność na poziomie 30%. Jak wspomina sam zainteresowany, nie był to jego najlepszy dzień. San Antonio Spurs zrobili jednak wiele, żeby utrudnić mu robotę.

Wiem do czego zdolni są moi koledzy, do czego jesteśmy zdolni jako drużyna, kiedy gramy swoje. Niestety, nie byłem dziś w stanie dać najlepszej wersji siebie, czasem tak się zdarza. Czasem jesteś swoją najlepszą wersją, a czasem nie. Musisz umieć to przetrwać, nie zniechęcać się i pozostać wiernym swojej grze – tłumaczył Gilgeous-Alexander.

Przede wszystkim widać, iż Victora Wembanyamę zawodnicy OKC mają ciągle z tyłu głowy. Także Shai Gilgeous-Alexander. Świetnym przykładem jest akcja z czwartej kwarty, w której SGA dostał podanie pod kosz, skąd oddał rzut, którego Victor choćby nie kontestował. Lider Thunder jednak – ze względu na samą obecność Wembanyamy – oddał rzut wyjątkowo bojaźliwie:

[Wembanyama] to oczywiście duże wyzwanie. Jest bardzo wysoki, bardzo długi i bardzo wpływa na grę przy obręczy. Musisz grać bardzo cierpliwie, ale pozostać przy tym agresywnym. Nie ma miejsca na bojaźliwość. jeżeli dasz się złapać na tym, iż za bardzo się martwisz, to tracisz impet. To jest element, którym naprawdę dominują grę […]. Czuję, iż tego właśnie potrzebowaliśmy w tym meczu, więcej agresji, posiadań w polu trzech sekund. Sam kilka tego z siebie dałem tej nocy – diagnozował Shai, dając uznanie liderowi zespołu rywali.

Wembanyama zagrał bardzo udany indywidualnie mecz, w którym zdobył aż 41 punktów, 24 zbiórki, trzy asysty i trzy bloki. Z nim na parkiecie Spurs byli od rywali lepsi o +16 punktów.

Obrona Spurs zaczyna się na Victorze Wembanyamie, ale wcale się na nim nie kończy. Trener Mitch Johnson zadbał o to, by możliwie najagresywniej odcinać Shaia od gry na piłce. Kiedy udawało się go zmusić do oddania piłki jeszcze zanim wszedł w atak pozycyjny, ofensywa Thunder stawała czasem w miejscu. Jak przy tym agresywnym podwojeniu:

Prym w agresywnej defensywie Spurs wiódł młodziutki Dylan Harper. 20-letni debiutant oprócz 24 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst, zanotował też aż 7 przechwytów, zapisując drugi najlepszy w drużynie plus/minus na poziomie +14.

Spurs korzystali z całego zastępu swoich zawodników, by upilnować Gilgeous-Alexandra z piłką. Przy większości zasłon rywali korzystali z pomocy z rogu boiska, nieraz odpuszczając trochę pozostałych graczy. To między innymi agresywny schemat krycia Spurs pozwolił Alexowi Caruso rozegrać świetny ofensywnie mecz na 8/14 za trzy i aż 31 punktów z ławki.

Przykładowa akcja z zasłoną na piłce Shaia. Wyciągnięty do obrony pick and roll Wembanyama nie podwaja Gilgeous-Alexandra z piłką – wraca pod kosz, a podwojenie przychodzi ze skrzydła. Spurs korzystają przy tym z ogromnego zasięgu Wembanyamy, który może jednocześnie przejąć krycie na skrzydle i pilnować przed penetracją pola trzech sekund. To dla niego kwestia jednego kroku i wyciągnięcia ręki w prawo lub w lewo:

– To coś, co musimy rozpracować. Mają bardzo dobry schemat. To jasne, iż dzięki Wembanyamie mają wiele narzędzi do stosowania agresywnej gry w obronie. Nie bez powodu są tu, gdzie są, ale nie bez powodu też my tutaj jesteśmy, a jedną z rzeczy, którą najbardziej kocham w naszej drużynie, to podejście do rozwiązywania problemów. […] Byliśmy już w tego typu seriach. Przechodziliśmy już takie dołki. Pomimo tego wszystkiego, mieliśmy dziś jednak szansę na wygranie tego meczu dzięki swojej defensywie. Musimy po prostu rozwiązać kilka problemów przed drugim meczem – Podsumowuje pierwszy mecz serii trener Thunder, Mark Daigneault.

Kolejny mecz serii (która być może jest przedwczesnym finałem?) zobaczymy w nocy ze środy na czwartek o godzinie 2:30 naszego czasu. Thunder po raz kolejny na własnym parkiecie spróbują powstrzymać Spurs, żeby nie lecieć do San Antonio z bilansem 0-2.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału