New York Knicks cieszą się ze swojego pierwszego mistrzostwa od ponad 50 lat. Zabawa trwa. Jednak już za moment będzie trzeba wziąć się do pracy, żeby w kolejnym sezonie wystawić skład, który będzie mógł skutecznie powalczyć o obronę tytułu. Fani Knicks nie muszą obawiać się o starterów – oni wszyscy mają ważne kontrakty. Jest jednak kilku graczy, których przyszłość w Nowym Jorku rysuje się niepewnie. Wśród nich znajdziemy także zawodnika o najdłuższym w tej chwili stażu w drużynie. To oczywiście Mitchell Robinson, któremu właśnie kończy się umowa.
Jest jeden zawodnik New York Knicks, który pamięta jeszcze bardzo mroczne czasy. Mitchell Robinson w swoim debiutanckim sezonie w Nowym Jorku nie miał zbyt wielu powodów do radości. Wybrany w drugiej rundzie draftu w 2018 roku środkowy trafił wtedy do zespołu, który w całych rozgrywkach wygrał zaledwie 17 meczów. A teraz Robinson – jako wychowanek Knicks – może świętować mistrzostwo NBA.
W finałach Robinson miał swoje lepsze i gorsze momenty. Jako chyba najgorszy wykonawca rzutów wolnych w historii ligi był na celowniku San Antonio Spurs w ramach taktyki „hack-a-Robinson”. Ale zaliczył też sporo ważnych zagrań. Jest przecież jednym z najlepiej zbierających w ataku zawodników w NBA. I pokazał to choćby w końcówce piątego meczu, który przesądził o mistrzostwie Knicks, kiedy to zebrał być może najważniejszą piłkę w spotkaniu:
HUGE OFFENSIVE BOARD BY MITCHELL ROBINSON.
WHAT A PLAY FOR THE KNICKS TO KEEP POSSESSION. pic.twitter.com/ImFcnQ42Sq
28-latek wraz z końcem czerwca wypełni swój obecny kontrakt i zostanie niezastrzeżonym wolnym graczem. Nie ma wątpliwości, iż będzie mógł liczyć na spore zainteresowanie – choćby mimo swoich wad i nawracających problemów zdrowotnych. Już w trakcie finałów Jake Fischer informował, iż wśród potencjalnych zainteresowanych klubów wymienia się w tej chwili m.in. Chicago Bulls, Charlotte Hornets, Los Angeles Lakers czy Toronto Raptors.
Brian Windhorst z kolei stwierdził, iż zatrzymanie Robinsona w składzie będzie dla Knicks priorytetem na to lato. Nowojorska ekipa na przyszły sezon ma pod kontraktem ośmiu zawodników. Jose Alvarado ma opcję gracza w umowie na kolejne rozgrywki. jeżeli z niej skorzysta, a Knicks dodadzą też do składu gracza z 24. numerem draftu, to ich wydatki na następny sezon wyniosą około 209 milionów dolarów. To już całkiem dużo, bo do drugiego progu apron zostanie ledwie kilkanaście milionów przestrzeni.
Jeśli więc Knicks będą chcieli zatrzymać Robinsona – ale też kilku innych ważnych zawodników rezerwowych jak np. Landry’ego Shameta – to najprawdopodobniej będą musieli przekroczyć drugi próg apron. Przed władzami nowojorskiego zespołu kilka trudnych więc decyzji. Z drugiej strony, smak właśnie zdobytego mistrzostwa powinien nieco wszystko ułatwić. Duże wydatki na kontrakty i podatek będą przecież tego warte, jeżeli za rok Knicks mają obronić tytuł.

13 godzin temu














