NBA: Śledztwo blokuje transfer Leonarda. Co wiemy do tej pory?

2 dni temu

Kawhi Leonard chce wrócić do Toronto Raptors. Clippers i Raptors uzgodnili transfer już 30 czerwca, ale ponad miesiąc później przez cały czas nie mogą go przeprowadzić. Powodem jest śledztwo NBA dotyczące podejrzenia, iż Los Angeles Clippers mogli przez firmy współpracujące z klubem przekazywać zawodnikowi dodatkowe miliony dolarów poza oficjalnym kontraktem. Najpierw była firma Aspiration i umowa warta 28 mln dolarów. Teraz pojawił się Daktronics, producent ogromnego ekranu w Intuit Dome. Sprawa wygląda coraz poważniej, ale jednocześnie przez cały czas nie ma decyzji NBA ani dowodu przesądzającego o winie Clippers. Spróbujmy uporządkować całą historię, bo zaczęła się ona znacznie wcześniej niż kilka tygodni temu.

O dziwo najnowsze informacje są dla Kawhiego Leonarda i Toronto Raptors raczej optymistyczne. Według Jake’a Fischera 35-letni skrzydłowy przez cały czas zakłada, iż dołączy do drużyny z Kanady przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego. Adam Silver mówił w połowie lipca, iż kancelaria prowadząca śledztwo zakończyła już zbieranie dużej części materiałów i analizuje wnioski. Komisarz chciałby zakończyć sprawę przed rozpoczęciem sezonu. Clippers jednocześnie przygotowują się na możliwość walki, jeżeli uznają ewentualne sankcje za zbyt poważne albo oparte na niewystarczających dowodach. W takim przypadku sprawa może trafić do arbitrażu i przeciągnąć się znacznie dłużej.

Jak więc doszło do sytuacji, w której uzgodniony transfer gwiazdy NBA zależy od prawników analizujących kilkuletnią historię inwestycji, przelewów i umów reklamowych?

Żeby zrozumieć tę sytuację musimy się cofnąć aż do 2019 roku. Leonard zdobył wtedy mistrzostwo z Raptors i został MVP finałów, ale zamiast zostać w Toronto zdecydował się podpisać kontrakt z Los Angeles Clippers. Już wtedy pojawiły się pytania dotyczące negocjacji prowadzonych przez jego otoczenie. NBA badała informacje, według których wujek i doradca zawodnika Dennis Robertson miał domagać się korzyści, których klub nie mógł zgodnie z przepisami zapewnić zawodnikowi. Liga nie znalazła wtedy dowodów, iż Clippers spełnili takie żądania i sprawa na kilka lat adekwatnie zniknęła.

Kluczowy dla obecnego śledztwa jest jednak rok 2021. 12 sierpnia Clippers podpisali z Leonardem czteroletnie przedłużenie warte około 176 mln dolarów. Miesiąc później firma należąca do właściciela Clippers Steve’a Ballmera zobowiązała się zainwestować 50 mln dolarów w firmę Aspiration, a po kolejnych dwóch tygodniach klub ogłosił z nią ogromne partnerstwo. Umowa miała obowiązywać przez 23 lata i być warta około 300 mln dolarów. Aspiration została jednym z najważniejszych partnerów powstającej hali Intuit Dome.

Teoretycznie sama chronologia niczego nie udowadnia. Właściciel klubu może inwestować w inne firmy, drużyna może podpisywać wielomilionowe kontrakty sponsorskie, a sponsor może zawierać osobne umowy reklamowe z zawodnikami. Problem pojawił się jednak kilka miesięcy później. W listopadzie 2021 roku powstała spółka KL2 Aspire LLC związana z Leonardem, a od kwietnia 2022 roku zaczęła obowiązywać jego czteroletnia umowa z Aspiration o wartości 28 mln dolarów. Warunki tej umowy stały się później sednem całej afery.

28 milionów dolarów i najważniejsze pytanie dla całej sprawy

Dziennikarz Pablo Torre po wielomiesięcznym śledztwie dotarł do wewnętrznych dokumentów Aspiration i byłych pracowników tej firmy. We wrześniu zeszłego roku opublikował materiał, według którego Leonard miał otrzymać 28 mln dolarów w ciągu czterech lat. Umowa dawała mu bardzo dużą kontrolę nad tym, jakie działania promocyjne chce wykonywać, a jej obowiązywanie miało być związane z tym, czy pozostanie zawodnikiem Clippers. Byli pracownicy Aspiration opisywali ją jako tak zwaną umowę „no-show”, czyli taką, w której Leonard miał otrzymywać bardzo duże pieniądze bez normalnej aktywności reklamowej. Torre i jego źródła nie znaleźli publicznych kampanii czy wystąpień Leonarda promujących firmę, choć Aspiration korzystała przy promocji z wielu innych znanych osób. To oczywiście nie jest żaden dowód, ale każdemu kto słyszy o takiej sytuacji zapala się czerwona lampka.

Kluczowe pytanie dla całej sprawy brzmi: czy Aspiration rzeczywiście płaciła Leonardowi za jego wartość marketingową, czy była tylko pośrednikiem, za pomocą którego Clippers mogli zapłacić swojej gwieździe więcej, niż pozwalają na to przepisy NBA?

Kiedy zawodnik otrzymuje duże pieniądze, a nie wykonuje żadnych świadczeń, to jest bardzo prawdopodobne, iż taka umowa jest fikcyjna, tzn. iż została podpisana tylko po to, aby klub obszedł limity salary cap. Dla NBA, która bazuje na transparentności i trzymaniu się ustalanych przepisów takie zachowanie uderza w fundament ligi. Jest jednym z najpoważniejszych możliwych naruszeń zasad obowiązujących w NBA.

Clippers oczywiście zdecydowanie temu zaprzeczają. Ballmer utrzymuje, iż jego inwestycja w Aspiration była normalną inwestycją biznesową, a klub nie kontrolował indywidualnej umowy sponsorskiej Leonarda. Sam zawodnik również odrzucił określenie jego kontraktu jako fikcyjnego.

Kilka dni po pierwszej publikacji Torre przedstawił następne dokumenty. Dennis Wong, mniejszościowy udziałowiec Clippers, miał zainwestować około 1,99 mln dolarów w znajdującą się już wtedy w problemach finansowych Aspiration. Dziewięć dni później firma wypłaciła Leonardowi zaległe 1,75 mln dolarów. Znów sam fakt, iż takie dwa wydarzenia nastąpiły blisko siebie, nie jest dowodem na zmowę, ale kiedy podobnych powiązań zaczyna pojawiać się coraz więcej. Teraz NBA musi sprawdzić, czy są one przypadkowe czy nie.

Do tego Aspiration okazała się firmą z ogromnymi problemami. Złożyła wniosek o upadłość, a jej współzałożyciel Joe Sanberg przyznał się do oszustw na kwotę przekraczającą 248 mln dolarów. To właśnie problemy finansowe firmy i dostęp do dokumentacji pozwoliły odtworzyć część przepływów pieniędzy, o których wcześniej opinia publiczna nie wiedziała.

NBA rozpoczęła oficjalne śledztwo we wrześniu 2025 roku i od tamtej pory próbuje ustalić nie tylko, dokąd trafiały pieniądze, ale przede wszystkim po co były wypłacane.

Żeby była jasność. Sponsor klubu może podpisać umowę z zawodnikiem i nie ma w tym niczego złego. Jest wręcz często naturalne i dzieje się w wielu klubach. Teraz zadaniem ligi jest udowodnić, iż środki dla Leonarda były w rzeczywistości dodatkowym wynagrodzeniem za grę w Clippers, a zewnętrzna firma służyła tylko do zapłacenia „pod stołem”.

Śledztwo trwa już jednak strasznie długo, ale to dlatego, iż jest po prostu skomplikowane. Śledczy mają do przeanalizowania bardzo dużo materiałów. Przesłuchali już Leonarda, Ballmera, Dennisa Robertsona, przedstawicieli Clippers oraz ludzi związanych z Aspiration. Liga zatrudniła do zewnętrzną kancelarię, która ma ustalić fakty niezależnie od tego, jak bardzo cała historia wygląda podejrzanie z zewnątrz.

Kawhi znów zaczął wyglądać jak wielka gwiazda

Cała sprawa ciągnęła się w tle, a Leonard rozegrał najlepszy sezon od lat. W 65 spotkaniach zdobywał średnio 27,9 punktu, 6,4 zbiórki i 3,6 asysty. Był zdrowy przez większą część rozgrywek i ponownie wyglądał jak jeden z najlepszych skrzydłowych w NBA. Clippers jednak odpadli w play-inach i zaczęli przygotowywać się do większych zmian.

30 czerwca doszli do porozumienia z Toronto Raptors. Leonard miał wrócić do klubu, z którym w 2019 roku zdobył mistrzostwo NBA. Toronto zgodziło się oddać za niego Brandona Ingrama, Gradeya Dicka, niechronione wybory pierwszej rundy draftu 2031 i 2033, prawo do zamiany picków w 2027 roku oraz dwa wybory drugiej rundy.

To bardzo wysoka cena za 35-letniego zawodnika, ale po sezonie, jaki rozegrał Leonard, Raptors uznali jednak, iż warto podjąć ryzyko. Dziewięć dni później wymiana została jednak zatrzymana. Toronto zostało poinformowane, iż po przeprowadzeniu transferu to właśnie Raptors przejęliby ryzyko konsekwencji śledztwa dotyczących samego zawodnika i jego kontraktu.

Chodzi o to, iż jeżeli NBA uzna Leonarda i Clippers za winnych, to kara będzie dotyczyć zarówno klubu, jak i zawodnika. Ligi nie będzie interesowało, w której drużynie występuje Kawhi. Zawieszenie oznaczać będzie zawieszenie. W dodatku nikt nie wie czy mówimy o 10 meczach, 25, a może 40?

Nic więc dziwnego, iż Raptors, którzy zaoferowali Clippers Ingrama i Dicka oraz spory pakiet wyborów w drafcie, wstrzymali się z akceptacją tej transakcji do czasu wyjaśnienia śledztwa. jeżeli NBA uzna, iż kontrakt Leonarda był elementem mechanizmu obchodzenia limitu, to kary mogą być naprawdę surowe. Nic dziwnego, iż zespół z Toronto chce wiedzieć jak się ta sprawa zakończy.

Raptors twierdzą, iż przez cały czas chcą Leonarda. Clippers też chcą przez cały czas przeprowadzić ten transfer. Sam Kawhi też liczy na ponowną przeprowadzkę do Kanady. Problemem nie jest więc sam transfer, ale to jaką decyzję podejmie NBA tzn. co się stanie z kontraktem Leonarda i Clippers.

Na początku sierpnia Pablo Torre opublikował materiał dotyczący Daktronics, firmy odpowiedzialnej między innymi za ogromny ekran w nowej hali Clippers. Według jego źródeł Leonard miał posiadać z Daktronics nieujawnioną wcześniej wielomilionową umowę sponsorską. Jedna z osób pracujących przy projekcie hali twierdziła nawet, iż pieniądze miały przechodzić od Clippers przez Daktronics do Leonarda.

To bardzo poważne oskarżenie, ale bez dowodów i oficjalnych zeznań pozostanie tylko anonimowym oskarżeniem, a nie ustaleniem NBA. W tym wszystkim interesujący jest też sam profil Daktronics, bo firma działa przede wszystkim w modelu B2B, czyli jest firmą współpracującą z innymi firmami. Nie sprzedaje swoich produktów czy usług zwykłym konsumentom, ale nastawia się na realizację projektów dla innych firm. Taki biznes nie potrzebuje budowania kampanii reklamowych z udziałem celebrytów czy gwiazd sportu. W takim przypadku największym atutem jest realizacja dotychczasowych projektów, cena, rzetelność i wiarygodność, a to zdobywa się przez jak najlepsze realizacje projektów, a nie marketingiem. Nie oznacza to oczywiście, iż taka nie może podpisać umowy ze znanym sportowcem. Pytanie jednak po co?

Informacje Daktronics wyglądają jak bomba wrzucona do trwającego śledztwa, ale Marc Stein i Jake Fischer zmieniają trochę ten obraz. Twierdzą bowiem, iż kancelaria prowadząca dochodzenie dla NBA już wcześniej analizowała relacje Leonarda z Daktronics, a także jego związki z klubem piłkarskim Rhode Island FC.

Jak widać śledztwo jest bardziej skomplikowane i rozbudowane, niż nam się wydawało na początku. Myśleliśmy, iż chodzi tylko o jedną firmę – Aspiration i iż NBA lada moment podejmie decyzję w tej sprawie. Okazuje się jednak, iż potrzebna jest wnikliwa analiza i bardzo dużo czasu, aby w pełni ustalić co tam tak naprawdę się wydarzyło i czy Clippers oraz Leonard celowo ominęli regulamin NBA, aby zawodnik otrzymał od nich więcej pieniędzy, niż pozwala na to liga.

Co teraz może zrobić NBA?

Jeśli NBA uzna, iż zgromadzony materiał wskazuje na celowe obchodzenie salary cap, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Nie jest jednak tak, iż liga może podjąć każdą ekstremalną decyzję. CBA w artykule dotyczącym cap circumvention przewiduje m.in. wysoką grzywnę dla klubu, utratę wyborów w drafcie, możliwość unieważnienia kontraktu zawodnika, a w przypadku niedozwolonej dodatkowej umowy również karę finansową dla gracza, obowiązek zwrotu uzyskanych dzięki niej korzyści oraz zakaz podpisania kolejnej umowy lub przedłużenia między tym zawodnikiem i klubem. Osoby z personelu drużyny, które świadomie uczestniczyły w takim procederze, mogą zostać zawieszone choćby na rok. W przypadku naruszenia przepisów dotyczących niedozwolonych umów kara finansowa dla klubu może wynieść choćby 7,5 mln dolarów.

Co ciekawe, CBA nie wymienia w tym miejscu zawieszenia samego zawodnika na określoną liczbę spotkań jako standardowej kary za obchodzenie salary cap. Wobec gracza przewidziano przede wszystkim możliwość unieważnienia kontraktu, grzywnę w wysokości do 350 tys. dolarów oraz zwrot niedozwolonych korzyści. Gdyby więc NBA chciała dodatkowo zawiesić Leonarda, na przykład na kilkanaście czy kilkadziesiąt spotkań, to musiałaby oprzeć taką decyzję na innych uprawnieniach komisarza dotyczących „dyscyplinowania zawodników i ochrony integralności ligi”.

Taka decyzja też mogłaby zostać zakwestionowana przez samego gracza oraz związek zawodników (NBPA). Byłaby to jednak inna procedura niż samo rozstrzygnięcie, czy doszło do obejścia salary cap. CBA przewiduje możliwość arbitrażu przy decyzjach komisarza dotyczących integralności i zaufania do ligi, jeżeli ich finansowy skutek dla zawodnika przekracza 50 tys. dolarów.

W takiej sytuacji dla Raptors najważniejsze są więc nie tyle ewentualna wielomilionowa grzywna dla Clippers czy odebrane im wybory w drafcie, bo to ich bezpośrednio nie dotyczy, ale konsekwencje wobec Leonarda i jego kontraktu, który obowiązuje jeszcze tylko przez jeden sezon, w którym ma zarobić 50,3 mln dolarów. Właśnie dlatego władze Raptors wstrzymały uzgodniony transfer. Klub z Kanady został poinformowany, iż gdyby przeprowadził wymianę przed zakończeniem sprawy, to przejąłby również ryzyko związane z ewentualnymi konsekwencjami dotyczącymi kontraktu zawodnika.

Wyobraźmy sobie dwa skrajnie różne scenariusze. NBA odbiera Clippers wybory w drafcie i nakłada na klub kilka milionów dolarów kary. Wtedy Raptors mogą uznać, iż to nie jest ich problem i zgodzić się na ten transfer. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądałaby, gdyby liga doprowadziła do unieważnienia kontraktu Leonarda albo nałożyła na niego inną karę (jak np. zawieszenie). Raptors oddaliby za niego poważne aktywa z myślą nie tylko o najbliższym sezonie, ale też aby przedłużyć z nim kontrakt na kolejne lata. Dlatego Raptors nie chcą ryzykować, tylko poczekać i dowiedzieć się jak sprawa się zakończy.

Pamiętajmy też jednak, iż zakończenie obecnego śledztwa przez kancelarię pracującą dla NBA nie musi oznaczać natychmiastowego i ostatecznego zakończenia całej sprawy. Spory dotyczące artykułu XIII CBA, a więc właśnie obchodzenia salary cap, należą do arbitra ds. systemu wynagrodzeń (System Arbitrator). To niezależny arbiter, który ma rozstrzygnąć, czy rzeczywiście doszło do naruszenia przepisów. Co więcej, CBA wprost mówi, iż główne kary za cap circumvention komisarz może nałożyć dopiero po rozstrzygnięciu sprawy przez arbitra ds. systemu wynagrodzeń i zakończeniu ewentualnego odwołania.

Od decyzji arbitra można odwołać się do komisji odwoławczej (Appeals Panel). Termin wynosi dziesięć dni, a prawidłowo złożone odwołanie automatycznie wstrzymuje wykonanie rozstrzygnięcia do momentu wydania decyzji. Wychodzi więc na to, iż choćby po przedstawieniu przez NBA wyników dochodzenia sprawa może się jeszcze ciągnąć i ciągnąć.

Najnowsze doniesienia mówią, iż Clippers są przygotowani na walkę arbitrażową, jeżeli uznają ustalenia lub proponowane sankcje za nieproporcjonalne albo niepoparte wystarczającymi dowodami. NBPA również bardzo uważnie obserwuje postępowanie, bo jeżeli NBA będzie chciała ukarać samego Leonarda, związek zawodników będzie miał interes w zakwestionowaniu takiej decyzji. Według ESPN brak porozumienia między stronami może sprawić, iż cała historia przeciągnie się choćby na 2027 rok.

Jeśli mielibyśmy do czynienia z ewentualnym osobnym zawieszeniem Leonarda nałożonym przez Adama Silvera, to zawodnik też mógłby się odwołać od tej decyzji. Samo złożenie takiego odwołania nie musi jednak oznaczać, iż będzie mógł normalnie grać do czasu rozstrzygnięcia. CBA mówi, iż zawodnik powinien podporządkować się nałożonej dyscyplinie, a jeżeli później okaże się ona nieprawidłowa, ma otrzymać rekompensatę za poniesione straty.

Pisałem ostatnio bardzo dużo o salary cap, second apron i ograniczeniach, które zmieniają sposób budowania drużyn w NBA. Celtics oddają bardzo dobrych zawodników, bo boją się wieloletnich kosztów i utraty elastyczności. Victor Wembanyama rezygnuje z możliwości zarobienia ponad 50 mln dolarów więcej, żeby Spurs mieli większe możliwości utrzymania jego kolegów. Nuggets muszą zastanawiać się, jak zbudować mistrzowski skład, jeżeli Nikola Jokić za rok podpisze umowę mogącą być wartą około 360 mln dolarów.

NBA mówi wszystkim klubom, aby pilnowały limitów, przestrzegały progów, bo każdy milion ma znaczenie. Właściciel nie może mówić, iż zapłaci dowolnie wysoki podatek i problem zniknie. jeżeli więc okazałoby się, iż jeden z najbogatszych właścicieli znalazł sposób na przekazywanie swojej gwieździe dodatkowych dziesiątek milionów dolarów przez powiązane biznesowo firmy, to byłby to ogromny problem wizerunkowy dla NBA i podważałoby to sens całego systemu.

Pamiętajmy jednak, iż o ile nam może się wydawać, iż sprawa jest oczywista, iż przecież śmierdzi na kilometr i „na pewno coś kręcili na boku„, to NBA żeby ukarać Clippers i Leonarda musi mieć niezbite dowody na łamanie przepisów. Nie można ukarać klubu tylko dlatego, iż chronologia zdarzeń źle wygląda, albo iż umowy są „podejrzane„.

Wiem, iż większość kibiców wydała już wyrok w tej sprawie, ale NBA niestety (a może jednak stety?) musi działać zgodnie z najwyższymi standardami trzymając się procedur prawnych. Chodzi o to, iż liga nie może stwierdzić „to były podejrzane umowy, na pewno chcieli zapłacić pod stołem„. Musi udowodnić łamanie przepisów. Dlatego to wszystko tyle trwa. Sam fakt, iż Ballmer zainwestował w firmę, która później zapłaciła Leonardowi niczego nie przesądza. Tak samo umowa z Daktronics. Tu potrzebne są dowody na działania niezgodne z prawem.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to poleć go proszę znajomym. Znajdziesz mnie na Twitterze oraz

, a więcej moich artykułów jest tutaj.

Zachęcam też do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na portalu pracasport.pl. Opowiadam w nim o historii PROBASKETU, który w tym roku skończył 25 lat oraz o tym jak działamy i jak to możliwe, iż udało nam się przetrwać.

Polecam też nasz specjalny artykuł „Składy drużyn NBA na sezon 2026/2027„, bo tam opisaliśmy każdą drużynę według schematu: kto został, kto przyszedł i skąd oraz kto odszedł i dokąd.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału