W obliczu nadchodzącego sezonu NBA 2026-2027, włodarze Los Angeles Clippers podjęli odważne kroki w celu wzmocnienia swojej kadry, stawiając na zawodników o skrajnych parametrach fizycznych. Oficjalne ogłoszenie podpisania kontraktów z Jamarionem Sharpem oraz Yukim Kawamurą sprawiło, iż w szeregach drużyny z Miasta Aniołów znaleźli się w tej chwili najwyższy oraz najniższy zawodnik w całej lidze. Te strategiczne ruchy kadrowe mają nie tylko załatać luki w defensywie podkoszowej, ale również wnieść nową energię do formacji obwodowej, budując unikalny i wielowymiarowy skład gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie.
Największe poruszenie wywołało zakontraktowanie Jamariona Sharpa, mierzącego aż 226 centymetrów środkowego, który podpisał z klubem umowę typu two-way. 24-latek oficjalnie zdetronizował gwiazdę San Antonio Spurs, Victora Wembanyamę, przejmując tytuł najwyższego w tej chwili koszykarza związanego kontraktem z którąś z drużyn NBA. Absolwent uczelni Western Kentucky i Ole Miss trafił do Los Angeles Clippers z opinią fenomenalnego defensora; w poprzednim sezonie w barwach Texas Legends został wybrany Obrońcą Roku G League, notując średnio 3,8 bloku na mecz.
Jego obecność ma być kluczowa w rywalizacji z takimi gigantami jak wspomniany Wembanyama, który w dotychczasowych starciach z Clippers dominował, notując średnio ponad 20 punktów i 10 zbiórek. Sharp, dysponujący niespotykanym zasięgiem ramion, będzie miał za zadanie stać się filarem obrony obręczy, co jest szczególnie istotne w kontekście absencji innych wysokich graczy zespołu, takich jak Yanic Konan-Niederhauser, który z powodów zdrowotnych może stracić początek sezonu. Choć gra ofensywna nowego nabytku LAC wciąż wymaga oszlifowania, osiągana w G League skuteczność z gry na poziomie 71,2% sugeruje, iż pod koszem może być on niezwykle efektywnym egzekutorem (nawet biorąc pod uwagę, iż w NBA z pewnością spotka silniejszych i szybszych rywali).
Drugim interesującym nabytkiem jest Yuki Kawamura, który dołączył do Clippers na zasadzie kontraktu Exhibit 10. Mierzący zaledwie 173 centymetry rozgrywający to absolutne przeciwieństwo Sharpa pod względem fizycznym, ale już determinacją na parkiecie co najmniej mu dorównuje.
Kawamura, który w ubiegłym sezonie występował w Chicago Bulls, zyskał status ulubieńca kibiców dzięki swojej nieustępliwości i wizji gry. Jego umiejętności zostały publicznie docenione przez uznanego trenera Indiana Pacers, Ricka Carlisle’a, który po występach Japończyka w Lidze Letniej wypowiadał się o nim w samych superlatywach.
– To zawodnik, którego łatwo polubić. Kiedy pojawia się na parkiecie, od razu daje z siebie wszystko. Gdy trener wskazuje na niego na ławce, Yuki błyskawicznie podrywa się i biegnie do stolika sędziowskiego, a potem na parkiecie po prostu zaczynają dziać się rzeczy. Naprawdę doskonale rozumie grę – rozpływał się w pochwałach doświadczony szkoleniowiec.
Podpisanie kontraktu z Kawamurą ma również wymiar symboliczny i biznesowy. Rozgrywający ponownie połączy siły ze swoim kolegą z reprezentacji Japonii, Rui Hachimurą, który niedawno podpisał z Clippers dwuletnią umowę opiewającą na 28 milionów dolarów. Duet ten przyciągnął ogromną uwagę podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, gdzie Yuki błyszczał, zdobywając średnio 20,3 punktu oraz notując 7,7 asysty na mecz. Jego występ na turnieju zwrócił uwagę Memphis Grizzlies, którzy dali mu pierwszą szansę w NBA.
Jednak mimo iż obaj zawodnicy wnoszą do zespołu unikalne atuty, ich droga do stałej rotacji nie będzie łatwa. Sharp będzie prawdopodobnie dzielił czas między występy w NBA a rozwój w zespole San Diego Clippers w G League. Z kolei Kawamura będzie musiał udowodnić swoją wartość podczas zbliżającego się obozu treningowego, aby zamienić swój Exhibit 10 na umowę typu two-way lub standardowy kontrakt ligowy.
The Clippers signed center Jamarion Sharp to a two-way contract today, which means they now have the shortest and the tallest players in the league on the same roster
Jamarion Sharp – 7’5”
Yuki Kawamura – 5’7” pic.twitter.com/NrHv9aImx4
Choć liga widywała już podobne przypadki, to obaj gracze nie mogliby różnić się bardziej. Jeden ma być odpowiedzią na problemy Clippers pod koszem, drugi ma wnieść energię i kreatywność na obwodzie. Łączy ich natomiast jedno: żaden nie ma zagwarantowanego miejsca w rotacji. Być może właśnie dlatego ich historie warto obserwować. W Los Angeles pojawili się dwaj zawodnicy z dwóch zupełnie różnych krańców koszykarskiego spektrum, ale obaj stoją przed dokładnie tym samym zadaniem – udowodnić, iż w NBA jest dla nich miejsce.

2 dni temu













