NBA należy już do świata? Kevin Durant nie do końca się z tym zgadza

14 godzin temu

NBA przechodzi w ostatnich latach wyraźną zmianę. Przez dekady ligowe parkiety zdominowane były przez Amerykanów, których uosabiali tacy giganci jak Wilt Chamberlain, Michael Jordan czy też – nieco później – Stephen Curry i LeBron James. Dziś w walce o nagrodę MVP coraz częściej pierwszoplanowe role odgrywają jednak zawodnicy spoza Stanów Zjednoczonych – Shai Gilgeous-Alexander, Nikola Jokić, Luka Doncić, Giannis Antetokounmpo czy Victor Wembanyama. Dla części ekspertów to dowód na rosnącą dominację zagranicznych koszykarzy. Kevin Durant zdaje się jednak patrzeć na ten trend zupełnie inaczej. W programie „Boardroom Talk” 37-latek przedstawił chłodną, zdecydowaną opinię, która może zmienić sposób, w jaki postrzegamy globalizację NBA.

Buty NIKE i JORDAN za połowę ceny! Ponad 1000 modeli butów w nowej promocji!

Dla Kevina Duranta obecność zawodników z całego świata na szczycie NBA nie jest żadną rewolucją, ale naturalną koleją rzeczy. Gwiazdor Houston Rockets przypomniał, iż najlepsi koszykarze z zagranicy trafiali do ligi już w latach 80. XX wieku, jako przykłady podając Hakeema Olajuwona z Nigerii czy Niemca, Detlefa Schrempfa. Jego zdaniem najważniejsze pytanie nie dotyczy jednak ich pochodzenia. Znacznie ważniejsze jest to, kto nauczył ich grać w koszykówkę.

– Najwyższy czas. To po prostu naturalna ewolucja – gracze z całego świata będą zajmować czołowe miejsca i walczyć o miano najlepszych w lidze. Prawdziwa dyskusja powinna jednak dotyczyć tego, pod czyim wpływem się znajdują – zauważył Durant, komentując rosnącą rolę zagranicznych zawodników.

Jego zdaniem odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna. Choć gwiazdy z innych państw nadają dziś NBA coraz bardziej międzynarodowy charakter, ich koszykarskie korzenie w dużej mierze sięgają Stanów Zjednoczonych.

Pod czyim wpływem jest większość z tych gości? Amerykanów. Fajnie, iż zdobywają nagrody MVP i tak dalej, ale powiedzcie mi: kogo oglądali, dorastając? Jokić, Porzingis, Shai – wszyscy wychowywali się w koszulkach Iversona, z warkoczykami na głowie, ucząc się crossoverów… Oni też chcieli grać jak my. Osiągnęli ten poziom i zrobili to po swojemu, ale właśnie tak to wygląda – stwierdził KD.

Kevin Durant on international players in the NBA:
“It’s about time. They been coming into the league since the 80s…real argument should be who are they influenced by? Americans. It’s cool getting MVPs and stuff, but who did you watch?
They tryna play like us. Shai, is he… pic.twitter.com/eobMpP4gfc

— MrBuckBuck (@MrBuckBuckNBA) August 28, 2026

Trudno zresztą całkowicie podważyć jego argumentację. Wpływ takich postaci jak Allen Iverson wykraczał daleko poza granice USA i na trwałe zmienił sposób, w jaki gra się w koszykówkę. Jego charakterystyczny styl kozłowania wpłynął choćby na interpretację przepisów, a młodzi zawodnicy na całym świecie dorastali, próbując naśladować jego ruchy.

Kolejnym argumentem Duranta jest rola amerykańskiego systemu szkolenia, który jego zdaniem odegrał ogromną rolę w rozwoju wielu zagranicznych gwiazd. Jako przykład Kevin wskazał lidera Oklahoma City Thunder, Shaia Gilgeous-Alexandra. Choć Kanadyjczyk reprezentuje inny kraj, jego droga do NBA w dużej mierze prowadziła przez Stany Zjednoczone.

– Spójrzcie na Shaia. Czy naprawdę jest graczem międzynarodowym? Przecież jego droga do NBA prowadziła przez amerykański system. Gdzie grał w college’u? Gdzie chodził do szkoły średniej? – retorycznie pytał lider Rockets.

Dla Duranta sukcesy współczesnych gwiazd to przede wszystkim efekt ogromu pracy, jaki włożyli w rozwój swoich umiejętności. Jednocześnie nie zamierzał kryć, iż w jego mniemaniu ich sposób gry w dużej mierze wyrósł z obserwowania i naśladowania amerykańskich zawodników.

– Jest wiele czynników, które doprowadziły tych gości do miejsca, w którym są. Przede wszystkim ciężko na to pracowali. Ale jeżeli chodzi o rozwój samej gry, wszyscy kogoś naśladujemy. Patrzysz na zawodników, których podziwiasz, i próbujesz przenieść ich ruchy na własne boisko. Tak stałem się lepszy. Tak stają się lepsi wszyscy. A kogo oni naśladowali? Amerykanów. Uczyli się od nas – kontynuował.

Trudno pominąć znaczenie amerykańskich szkół średnich i uczelni w rozwoju zawodników takich jak Gilgeous-Alexander czy Joel Embiid. Dla wielu koszykarzy z całego świata właśnie tam zaczyna się droga do profesjonalnej kariery.

Jest jednak i druga strona medalu. Choć Durant miał sporo racji, wskazując na amerykańskie fundamenty globalnych karier, jego argumentacja nie wyczerpała tematu. Współczesna koszykówka od dawna stanowi bowiem mieszankę różnych kultur i stylów, a wiele elementów dzisiejszej gry narodziło się poza Stanami Zjednoczonymi.

Dobrym przykładem jest Hakeem Olajuwon, który swoim słynnym „Dream Shake” wyznaczył standard gry tyłem do kosza i zainspirował całe pokolenia zawodników na całym świecie. A to tylko wierzchołek góry lodowej, jeżeli chodzi o ikoniczne zagrania współczesnej NBA, które nie mają amerykańskiego rodowodu.

Słynny „Eurostep” trafił do najlepszej koszykarskiej ligi świata pod koniec lat 80. za sprawą Litwina, Sarunasa Marciulionisa, a później na dobre spopularyzował go Argentyńczyk, Manu Ginobili. Z europejskich boisk wywodzi się również „Shammgod”, zwód znany w Europie jako „El Latigo” („bicz”), którego autorstwo przypisuje się Dejanowi Bodirodze (on akurat za oceanem nie grał, ale zagranie spopularyzował – ponownie – Ginobili). W NBA zagraniczni zawodnicy nie tylko więc czerpali z amerykańskich wzorców – niektóre z ich własnych rozwiązań na stałe zmieniły oblicze ligi.

W słowach Duranta wyraźnie pobrzmiewa również jego silna więź z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Gwiazdor z dumą podkreślił jej sukcesy, w tym złoty medal igrzysk w Paryżu w 2024 roku, który dał mu rekordowe, czwarte olimpijskie złoto. Trudno się więc dziwić, iż takie sukcesy wzmocniły jego wiarę w siłę amerykańskiego modelu koszykarskiego.

Co ciekawe, sam zainteresowany coraz częściej doświadcza tej zmiany z pierwszej ręki. W Houston jego najważniejszym partnerem jest turecki środkowy, Alperen Sengun, czyli zawodnik wychowany poza Stanami Zjednoczonymi. Wcześniej Durant przez lata występował u boku takich amerykańskich gwiazd jak Russell Westbrook, Stephen Curry czy James Harden. Jedynym istotnym wyjątkiem był Kyrie Irving, choć i on całą swoją koszykarską edukację przeszedł w USA.

Nie wszystko układa się jednak idealnie. W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia, iż KD miał z fałszywego konta (tzw. „burner”) krytykować swojego młodszego kolegę, kwestionując jego zdolność do poprowadzenia Rockets do zwycięstw. Choć autentyczność tych wpisów nie została jednoznacznie potwierdzona, sama sytuacja dolała oliwy do ognia.

Ostatecznie debata wywołana przez 37-latka pokazuje napięcie między amerykańskimi korzeniami NBA a jej coraz bardziej międzynarodowym charakterem. Świat coraz śmielej podbija najlepszą ligę świata, ale – jak przekonuje Durant – wciąż gra do rytmu, który po raz pierwszy wybrzmiał w Ameryce.

Buty NIKE i JORDAN za połowę ceny! Ponad 1000 modeli butów w nowej promocji!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału