Josh Hart może podpisać z New York Knicks przedłużenie kontraktu warte maksymalnie 132 mln dolarów. Na papierze brzmi to świetnie, ale dla Knicks pojawia się znacznie poważniejsze pytanie: czy klub będzie w stanie zatrzymać całą mistrzowską piątkę, nie wpadając jednocześnie w pułapkę drugiego apronu?
Na razie sytuacja jest jednak dla Knicks komfortowa. Hart ma istotny kontrakt jeszcze przez dwa lata i nie ma potrzeby, by klub pozbywał się go tylko po to, żeby uwolnić miejsce w budżecie. w okresie 2026/27 zarobi 20,9 mln dolarów, a rok później – 22,4 mln. Jak na zawodnika, który w poprzednich rozgrywkach dostarczał średnio 12,0 punktu, 7,4 zbiórki i 4,8 asysty na mecz oraz trafiał 41,3% rzutów za trzy, nie są to wygórowane pieniądze.
Sytuacja zaczyna się jednak komplikować. Od 10 sierpnia Hart może podpisać z Knicks przedłużenie kontraktu – zgodnie z przepisami choćby czteroletnie, warte 132 mln dolarów. Dziennikarze „The Athletic” przewidują jednak znacznie skromniejszy scenariusz: trzyletnią umowę opiewającą na 54–62 mln dolarów.
To ogromna różnica. Trzeba jednak pamiętać, iż maksymalna możliwa oferta nie oznacza automatycznie rynkowej wartości zawodnika. Knicks nie muszą przecież płacić Hartowi 33 mln dolarów rocznie tylko dlatego, iż przepisy dają im taką możliwość.
Nowa umowa weszłaby w życie dopiero w 2028 roku, po wygaśnięciu obecnego kontraktu. Knicks nie odczują więc jej skutków w najbliższym sezonie, ale decyzja podjęta dziś może mieć bardzo duże znaczenie dla finansowej przyszłości zespołu.
Problem w tym, iż podstawowa piątka Knicks będzie w okresie 2026/27 kosztować klub łącznie prawie 192 mln dolarów.
| Karl-Anthony Towns | 57,1 mln dolarów |
| OG Anunoby | 42,5 mln dolarów |
| Jalen Brunson | 37,7 mln dolarów |
| Mikal Bridges | 33,5 mln dolarów |
| Josh Hart | 20,9 mln dolarów |
| Łącznie | 191,7 mln dolarów |
Próg drugiego apronu wynosi 221,686 mln dolarów, a obecna wartość całego składu Knicks to około 218 mln, co zostawia klubowi niespełna 4 mln dolarów marginesu.
Drugi apron to jednak znacznie więcej niż kolejny rachunek dla bogatych właścicieli. Jego przekroczenie ogranicza możliwości budowania zespołu: klub nie może łączyć pensji zawodników w wymianach, ma ograniczenia przy pozyskiwaniu większych kontraktów, traci dostęp do części wyjątków przewidzianych przez salary cap, a z czasem coraz trudniej jest mu także wzmacniać ławkę wartościowymi rezerwowymi.
Knicks już tego lata budowali skład z myślą o tym, by nie przekroczyć tej granicy. Oddawali wybory w drafcie za tańsze, podpisywali weteranów za minimum i uważnie pilnowali każdego dolara. Hart jest jednak w tej układance zawodnikiem wyjątkowym.
Nie jest największą gwiazdą zespołu, ale trudno znaleźć drugiego skrzydłowego o podobnej wszechstronności i charakterze do walki. Jego wartość szczególnie rośnie w play-offach, gdzie może być wykorzystywany w różnych schematach defensywnych i kryć zawodników na kilku pozycjach.
Dlatego można zakładać, iż Knicks będą chcieli zatrzymać takiego zawodnika. Problem w tym, iż za dwa lata ich sytuacja finansowa może wyglądać zupełnie inaczej. w okresie 2028/29 sam trzon zespołu – Brunson, Anunoby i Bridges – będzie kosztował ponad 130 mln dolarów. Wtedy wygaśnie kontrakt Harta, a klub będzie musiał również zdecydować, co dalej z Karlem-Anthonym Townsem i jego kolejną umową.
Jeśli Knicks zdecydują się płacić Hartowi 18–20 mln dolarów rocznie, będą musieli liczyć się z kolejnym dylematem: ile zaoferować Townsowi i ile pieniędzy pozostanie im na zbudowanie wartościowej ławki.
Wtedy Hart może znaleźć się w centrum rozmów transferowych. Nie dlatego, iż Knicks będą chcieli się go pozbyć, ani tym bardziej dlatego, iż gra za słabo. Wręcz przeciwnie – jego wszechstronność i pensja w okolicach 20 mln dolarów czynią go bardzo wartościowym elementem potencjalnej wymiany. Jest wystarczająco dobry, by inny klub chciał go pozyskać, i wystarczająco drogi, by jego odejście realnie zmieniło sytuację finansową zespołu. Oddanie go mogłoby pozwolić klubowi zejść poniżej drugiego apronu, uniknąć części ograniczeń i odzyskać większą elastyczność przy budowaniu składu.
Wymarzony scenariusz dla Knicks jest prosty: trzyletnia umowa z Hartem za około 60 mln dolarów, zachowanie obecnego trzonu zespołu i dalsze wzmacnianie składu wokół Brunsona, Anunoby’ego, Bridgesa i Townsa. Problem w tym, iż w świecie drugiego apronu choćby najlepsze plany gwałtownie zderzają się z rzeczywistością.
Josh Hart nie musi już dziś pakować walizek. Prawdziwy test przyjdzie jednak za dwa lata, gdy Knicks będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ich finansowa układanka pozwala zatrzymać zawodnika, który stał się jednym z fundamentów zespołu.

6 godzin temu












