W niedzielę świat koszykówki pogrążył się w żałobie po informacji o śmierci Dona Nelsona, jednej z najbardziej barwnych i innowacyjnych postaci w historii NBA. Legendarny zawodnik i trener zmarł w wieku 86 lat, odchodząc spokojnie w otoczeniu najbliższej rodziny. Pozostawił po sobie dziedzictwo, które wykracza daleko poza statystyki zwycięstw. Był jednym z ludzi, którzy pomogli zmienić sposób, w jaki współczesna NBA patrzy na koszykówkę.
Kariera Dona Nelsona była unikalnym połączeniem sukcesów na parkiecie i na ławce trenerskiej. Jako zawodnik był kluczowym elementem dynastii Boston Celtics w latach 60. i 70., z którą zdobył pięć tytułów mistrzowskich. Jego wkład w historię klubu był tak znaczący, iż organizacja z Massachusetts zdecydowała się zastrzec jego numer „19’’, który do dziś widnieje pod dachem hali TD Garden.
Po zakończeniu kariery zawodniczej w 1976 roku Nelson niemal natychmiast odnalazł powołanie jako szkoleniowiec, prowadząc kolejno Milwaukee Bucks, New York Knicks, Dallas Mavericks oraz Golden State Warriors. Kolejnego pierścienia już nie zdobył, ale przez dwanaście lat dzierżył rekord największej liczby zwycięstw w historii NBA (1335 wygranych), zanim w 2022 roku wyprzedził go Gregg Popovich. Trzykrotnie wybierany Trenerem Roku, w 2012 został wprowadzony do koszykarskiej Galerii Sław (Naismith Memorial Basketball Hall of Fame), co było ostatecznym potwierdzeniem jego wielkości.
Wbrew pozorom Nelson nie był jedynie kolekcjonerem zwycięstw; był przede wszystkim innowatorem, który „widział grę inaczej i nigdy nie bał się kwestionować konwencjonalnego myślenia”. To on stał za narodzinami tzw. „Nellie Ball” – stylu gry opartego na szybkim tempie i wszechstronności, który położył fundamenty pod współczesną, dynamiczną koszykówkę.
Jednym z jego najbardziej kontrowersyjnych, a zarazem genialnych wynalazków była taktyka znana jako „Hack-a-Shaq”. W latach 90., gdy Shaquille O’Neal dominował pod koszami jako niepowstrzymana siła natury, Nelson jako pierwszy zdecydował się na wprowadzenie systemu gry opartego na celowym faulowaniu olbrzyma, by zmusić go do rzutów wolnych – jego największej słabości. Matematyka była bezwzględna, co z perspektywy rywala oznaczało prosty rachunek: lepiej wysłać Shaqa na linię niż pozwolić mu zdobywać niemal pewne punkty spod kosza.
Trener potrafił być w tym ekstremalnie pragmatyczny. Keith Jennings, były zawodnik Warriors, wspominał swego czasu, iż jego pryncypał oferował swoim graczom finansowe premie za agresywną grę przeciwko liderowi Orlando Magic: – Pamiętam, jak tamtej nocy graliśmy z Orlando, kiedy zerwałem więzadło krzyżowe. Trener Nelson powiedział wtedy: „Każdemu, kto sfauluje Shaqa, dam 100 dolarów”. No i rzeczywiście go sfaulowałem, ale przy okazji uszkodziłem kolano i spóźniłem się na autobus.
Jennings faktycznie miał wówczas otrzymać obiecaną nagrodę prosto z kieszeni trenera tuż po meczu. Choć strategia była krytykowana za niszczenie widowiska, gwałtownie rozpowszechniła się w całej lidze i na lata zmieniła sposób, w jaki zespoły próbowały ograniczać słabych strzelców z linii rzutów wolnych.
Nellie… You didn't just draft me. You believed in me. You saw things in my game before I ever realized I could do them. I've said it a million times and I will always say it: I don't think my career could have turned out how it did without you being my first coach and giving me…
— Dirk Nowitzki (@swish41) August 9, 2026O klasie wybitnego szkoleniowca najlepiej świadczą głosy tych, których wprowadzał do wielkiego sportu. To on był jednym z ludzi, którzy najmocniej uwierzyli w Dirka Nowitzkiego i pomogli mu odnaleźć się w NBA. Niemiec w emocjonalnym pożegnaniu napisał: – Nellie… Nie tylko mnie wybrałeś w drafcie. Ty we mnie uwierzyłeś. Dostrzegłeś w mojej grze rzeczy, zanim ja sam zrozumiałem, iż potrafię je robić. Powtarzałem to już milion razy i zawsze będę powtarzał: nie sądzę, żeby moja kariera potoczyła się tak, jak się potoczyła, gdybyś nie był moim pierwszym trenerem i nie dał mi swobody, bym mógł grać po swojemu. Mogę tylko powiedzieć: DZIĘKUJĘ. Za wszystko. Spoczywaj w pokoju, legendo.
– Jeden z najwspanialszych umysłów w tej grze… Nellie Ball było czymś prawdziwym – wspominał Stephen Curry, który podkreślił, iż Nelson od pierwszego dnia dał mu swobodę gry i pozwolił być sobą. Z kolei Luka Doncić, z którym 86-latek pozostawał w bliskich relacjach, mówił o ogromnym szacunku do trenera, szczególnie za jego wiarę w zawodników z zagranicy. Co ciekawe, Nelson do końca nie pozostawał obojętny wobec tego, co działo się w NBA. Jeszcze w 2025 roku potrafił publicznie protestować przeciwko decyzjom kadrowym Mavericks, zakładając buty sygnowane nazwiskiem słoweńskiego gwiazdora.
Według informacji podanych przez „The Dallas Morning News” 86-latek trzy tygodnie temu dostał udaru, po którym został przyjęty do hospicjum. Choć był postacią o „osobowości większej niż życie”, jego odejście było ciche i pełne godności. Rodzina trenera przekazała w oficjalnym oświadczeniu, iż zmarł on w spokoju, otoczony najbliższymi: – W niedzielny poranek nasz ukochany mąż, tata, dziadek i pradziadek Don Nelson spokojnie odszedł do Pana, otoczony swoją kochającą rodziną.

4 dni temu













