NBA chce działać, ale są problemy. Ważą się losy europejskiej koszykówki

8 godzin temu

W poniedziałek udziałowcy Euroligi mają omówić propozycję współpracy z NBA. Stawką jest odpowiedź na pytanie, czy nowe rozgrywki NBA Europe powstaną razem z najlepszą europejską ligą, czy zaczną z nią rywalizować o kluby, zawodników i pieniądze? Obie strony przygotowują już własne plany na 2027 rok, więc czasu w porozumienie pozostaje coraz mniej.

Spotkanie ma się odbyć w poniedziałek nad jeziorem Como we Włoszech. Udziałowcy Euroligi będą rozmawiać o propozycji połączenia sił z NBA. Fakt, iż będą o tym dyskutować nie oznacza, iż podejmą jakąkolwiek decyzję. Czasu jest jednak coraz mniej i trzeba będzie zdecydować – w prawo czy w lewo.

Niedawno wyjaśnialiśmy, czym ma być NBA Europe i czego przez cały czas nie wiadomo. NBA we współpracy z FIBA chce uruchomić nowe rozgrywki już za rok na jesieni. Dla jasności, to ma być liga europejskich klubów, a nie dodatkowa konferencja amerykańskiej NBA ani jej zaplecze. Problem pozostaje ten sam. Co zrobić z Euroligą, w której gra dziś wiele najsilniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zespołów w Europie?

NBA może wprowadzić na Stary Kontynent pieniądze, inwestorów oraz znacznie większą machinę marketingową. Euroliga ma coś, czego nie da się zbudować w ciągu jednego lata, a więc istniejące kluby, wieloletnią rywalizację i kibiców przywiązanych do swoich drużyn. jeżeli obie organizacje nie znajdą sposobu na współpracę, zaczną zabiegać o część tych samych uczestników, a biorąc pod uwagę kapitał, jaki stoi za NBA, to można się spodziewać, iż prędzej czy później Euroliga będzie musiała się poddać lub zostanie zmarginalizowana. Czemu więc nie lepiej sprzedać wszystko, kiedy ktoś składa dobrą ofertę?

– To historyczna okazja, by zebrać wszystkie strony, włącznie z FIBA, i na nowo ułożyć europejską koszykówkę – uważa Maurizio Gherardini, prezes włoskiej ligi. Jego słowa brzmią zachęcająco, ale o powodzeniu rozmów zdecyduje podział wpływów, miejsc i pieniędzy.

NBA Europe jest planowana jako liga 16 zespołów. W modelu, który opisywaliśmy trzy tygodnie temu, 12 miejsc miałoby być stałych, a cztery dostępne co roku dzięki wynikom sportowym. Najnowsze doniesienia mówią też o rozważanych wariantach z 10–12 stałymi uczestnikami i czterema do sześciu miejscami kwalifikacyjnymi. Ostateczny format nie został zatwierdzony.

Są za to wskazane miasta, które interesują organizatorów. Wśród nich znajdują się Londyn, Manchester, Paryż, Lyon, Mediolan, Rzym, Berlin, Monachium, Madryt, Barcelona, Ateny i Stambuł. Co interesujące w jednych miastach działają już potężne koszykarskie marki, a w innych będzie trzeba wszystko budować od zera.

Ten szczegół tłumaczy, dlaczego stanowisko Euroligi jest tak istotne również dla potencjalnych właścicieli drużyn NBA Europe. Podobno część zainteresowanych, w tym klubów piłkarskich, wstrzymuje się z decyzjami, dopóki nie będzie jasne, czy obie ligi dojdą do porozumienia. Inaczej wygląda inwestycja w wspólne rozgrywki z udziałem najlepszych europejskich zespołów, a inaczej wejście do ligi, która od pierwszego dnia będzie musiała z nimi konkurować.

Ostatnio okazało się, iż Qatar Sports Investments, właściciel piłkarskiego Paris Saint-Germain, został zaproszony do rozmów o projekcie NBA Europe już dwa lata temu i aktywnie uczestniczy w nich co najmniej od roku. Nie oznacza to, iż PSG ma już koszykarską drużynę w nowej lidze. Pokazuje natomiast, jakiego rodzaju inwestorów chce przyciągnąć NBA.

Euroliga nie siedzi z założonymi rękami. Rozważa rozszerzenie swoich rozgrywek z 20 do 24 zespołów już w następnym sezonie. Otrzymali 14 ofert dotyczących ośmiu nowych miejsc o długoterminowym charakterze. Łączna wartość proponowanych opłat przekracza 800 mln euro.

Tylko, żeby doprecyzować. To nie oznacza, iż 800 mln euro już wpłynęło na konto Euroligi ani iż wszystkie 14 ofert zostanie przyjętych. Pokazuje za to skalę zainteresowania inwestorów i wzmacnia pozycję organizacji przy negocjacyjnym stole. Euroliga może powiedzieć NBA, iż oni też mają chętnych, kluby i plan rozwoju.

O rozmowach obu stron pisaliśmy na PROBASKET także wiosną. Wtedy pytanie dotyczyło przede wszystkim tego, czy w ogóle potrafią uzgodnić wspólny projekt. Teraz coraz ważniejsze staje się coś bardziej praktycznego: kto będzie nim zarządzał i na jakich zasadach obecne kluby Euroligi mogłyby do niego wejść?

Kłopot w tym, iż choćby w razie porozumienia nie każdy z obecnych stałych uczestników Euroligi miałby zagwarantowane miejsce w NBA Europe. Możliwe więc, iż jeżeli dojdą do porozumienia, to to będzie główne pole do dyskusji. Trudno będzie przecież przekonać klub do poparcia nowego systemu, o ile w zamian może stracić pewność gry na najwyższym poziomie.

Z drugiej strony sama NBA nie musi przyjąć zasad, według których najlepsze miejsca automatycznie otrzymują wszyscy dzisiejsi uczestnicy Euroligi. NBA szuka dużych aglomeracji, nowych hal i inwestorów gotowych wydawać ogromne pieniądze. Tu spotykają się dwie różne wizje. Jedna to liga rozwijana wokół istniejących klubów, a druga to projekt budowany również wokół wartości nowych zespołów.

FIBA natomiast ma w tej układance własne interesy. Chce, by europejski kalendarz pozwalał koszykarzom grać zarówno dla klubów, jak i reprezentacji. Konflikty o terminy meczów od lat utrudniają funkcjonowanie europejskiej koszykówki. Na czas meczów reprezentacji rozgrywki krajowe przestają grać, ale Euroliga nie. Wspólny projekt dawałby szansę na uporządkowanie kalendarza.

Głos zawodników również powinien mieć znaczenie. Były koszykarz Euroligi Pete Mickeal zwrócił uwagę, iż wejście NBA może przynieść większe pieniądze i poprawę warunków pracy. To istotny argument, ale dla kibica równie ważne pozostanie pytanie, czy nowe rozgrywki zachowają emocje związane z dotychczasowymi klubami i ich rywalizacją.

A co z Polską? Na liście 12 wskazywanych rynków nie ma Warszawy ani innego polskiego miasta. To nie przekreśla udziału polskiej drużyny, bo NBA i FIBA zapowiadały ścieżkę kwalifikacji opartą na wynikach sportowych, między innymi poprzez Ligę Mistrzów FIBA lub osobny turniej. przez cały czas nie znamy jednak szczegółowych zasad, ale wymarzoną sytuacją byłoby gdyby mistrz Polski otrzymywał automatyczny awans.

W poniedziałek nie poznamy pełnej listy zespołów NBA Europe, ale może dowiemy się czy Euroliga chce dalej negocjować wspólny model i na jakich warunkach. To może być decyzja ważniejsza niż ogłoszenie pierwszego uczestnika.

NBA deklaruje gotowość do startu w 2027 roku także bez porozumienia. Euroliga przygotowuje odpowiedź w postaci własnej ekspansji. o ile żadna ze stron nie ustąpi, europejskie kluby mogą niedługo dostać dwie bardzo różne propozycje i zostać zmuszone do wyboru. Dopiero wtedy okaże się, ile naprawdę warta jest obietnica jednej, silniejszej koszykówki w Europie.

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

NBA: Kiedy ruszy liga NBA Europe? Co już wiemy, a czego przez cały czas nie wiadomo?

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału