W dzisiejszej NBA, gdzie kontrakty opiewające na dziesiątki milionów dolarów są codziennością, postawa Neemiasa Quety, środkowego Boston Celtics, rzuciła nowe światło na finansowy pragmatyzm współczesnych sportowców. Mimo podpisania czteroletniego przedłużenia kontraktu wartego 56 milionów dolarów, portugalski środkowy stanowczo odrzucił możliwość skorzystania z elitarnych, ale kosztownych treningów u legendy ligi, Hakeema Olajuwona. Taka decyzja wywołała szeroką dyskusję na temat wartości indywidualnych szkoleń oferowanych przez ikony koszykówki. Podczas gdy niektórzy postrzegają to jako przejaw dojrzałości i zaufania do własnego procesu rozwoju, inni wskazują na bezcenną wiedzę, jaką dwukrotny mistrz NBA i lider wszech czasów w blokach mógłby potencjalnie przekazać młodemu pokoleniu.
Podczas wywiadu dla portugalskiego dziennika „A Bola”, środkowy Boston Celtics został zapytany o to, czy nowy, lukratywny kontrakt ułatwi mu podjęcie decyzji o wydaniu około 100 tysięcy dolarów na tygodniowy obóz treningowy poświęcony pracy nóg i ruchom podkoszowym u boku Hakeema Olajuwona. Odpowiedź zawodnika była zaskakująco bezpośrednia.
– Jestem skąpy. Nie, nie wydaję 100 tysięcy dolarów na treningi – żartobliwie stwierdził Portugalczyk. Zapytany, czy zrobiłby wyjątek dla takiej legendy, jak popularny „The Dream”, dodał krótko: – Nawet z Hakeemem Olajuwonem.
Dla Quety, który drogę do NBA wywalczył sobie poprzez Maine Celtics po tym, jak został odrzucony przez Sacramento Kings – inna sprawa, iż trudno przyznać, by w Kalifornii otrzymał jakąkolwiek szansę – najwyraźniej ważniejsza od finansowego splendoru jest stabilizacja. Jak sam przyznał, kluczowym aspektem nowej umowy nie była kwota, ale poczucie bezpieczeństwa.
Neemias Queta says he has no interest in spending $100K per week to train with Hakeem Olajuwon
“I don't spend $100,000 on training… Not even with Hakeem Olajuwon.”
(Via A Bola) pic.twitter.com/aXZyk6qVG0
– Tak, dla mnie pieniądze w ogóle nie były najważniejsze. Liczyło się to, iż Boston uwierzył we mnie na kolejne cztery lata. Przez cały ten czas będę mógł przez cały czas nazywać to miasto swoim domem, bez konieczności oglądania się za siebie. Bez martwienia się o kolejny sezon, o to, czego będę chciał albo co się wydarzy – wyjaśnił sam zainteresowany, podkreślając przy tym, iż dzięki temu może skupić się na koszykówce bez presji zbliżającego się rynku wolnych agentów czy obawy o wpływ ewentualnych kontuzji na jego przyszłość.
Zamiast jednak inwestować sześciocyfrowe kwoty w zewnętrzne konsultacje, podkoszowy Celtics zdaje się w pełni ufać klubowemu programowi rozwoju zawodników oraz własnej pracy nad warsztatem. Queta ma jasno określone cele na nadchodzący sezon 2026-27. W defensywie chce skupić się na poprawie mobilności przy zmianach krycia na niższych i szybszych rywali, natomiast w ofensywie zamierza pracować nad kontrolą piłki, kreowaniem przewagi w pojedynkach jeden na jeden w low post oraz ustabilizowaniem rzutu z dystansu.
Część ekspertów popiera to podejście, zauważając, iż rola najbardziej niedocenianego zawodnika NBA według Bleacher Report w systemie Joe Mazzulli jest specyficzna. Oczekuje się od niego przede wszystkim solidnego stawiania zasłon, dynamicznego rolowania pod kosz, walki na tablicach i aktywnej gry w defensywie. Z tej perspektywy nauka efektownego, ale rzadko wykorzystywanego we współczesnej koszykówce „Dream Shake” może wydawać się bardziej ekstrawagancją niż rzeczywistą potrzebą. Nie brakuje zresztą głosów krytycznych, według których letnie treningi z legendami coraz częściej stają się kosztownym elementem wizerunkowym, który niekoniecznie przekłada się na konkretne efekty podczas sezonu.
Hakeem Olajuwon is working with both Kel’El Ware & Victor Wembanyama in the 2026 NBA offseason in Houston!
How will both Ware & Wemby benefit from Hakeem?
Via. @richfelder
pic.twitter.com/rJFswJkeY9
Z drugiej strony, choć Neemias pozostaje nieugięty, inne wschodzące gwiazdy ligi widzą w naukach Olajuwona szansę na wejście na wyższy poziom. Przykładem jest najlepszy obrońca NBA minionego sezonu, Victor Wembanyama, który tego lata ponownie trenował z legendą Houston Rockets. Towarzyszył mu Kel’el Ware, nowy nabytek Milwaukee Bucks, co pokazało, iż najzdolniejsi młodzi środkowi wciąż szukają mentora w Hakeemie. Nie mówiąc już o tym, iż gwiazdor San Antonio Spurs, który dopiero co doprowadził swój zespół do Finałów NBA, niezwykle ceni sobie te sesje, wskazując na aspekty, których nie da się wyczytać ze statystyk.
– Cała praca nóg, wszystkie te elementy, które wyglądają na łatwe, choć w rzeczywistości takie nie są, a on potrafi uczynić je prostszymi. Jednak przede wszystkim cenne były wskazówki wynikające z doświadczenia, jakie nabył przez lata na boisku. Tego nie da się niczym zastąpić – wspominał Francuz w rozmowie z ESPN. Wembanyama przyznał nawet, iż w kluczowych momentach play-offów, jak chociażby przy rzucie nad Rudym Gobertem, korzystał z technik, których nauczył go właśnie „The Dream”.
Dla graczy takich jak Victor czy Kel’el Ware, kontakt z Olajuwonem to nie tylko trening techniczny, ale także budowanie mentalności zwycięzcy pod okiem gracza, który dwukrotnie sięgał po tytuł mistrzowski. To właśnie te doświadczenia stanowią najsilniejszy kontrargument dla pragmatycznej postawy Quety. Podczas gdy środkowy Celtics woli stawiać na rzemiosło i systemowość, młodzi liderzy ligi inwestują w dziedzictwo i unikalne umiejętności, które mają ich odróżnić od reszty stawki. Czy oszczędność Portugalczyka okaże się lepszą strategią niż inwestycja jego mlodszych kolegów po fachu? Odpowiedź poznamy na parkietach NBA w nadchodzącym sezonie.

5 godzin temu













