W życiu pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i Ben Simmons w życiowej formie podczas preseasonu. 30-letni Australijczyk po raz kolejny zachwyca na początku przygotowań do nowej kampanii, rozbudzając nadzieje, iż tym razem naprawdę uda mu się wrócić do dawnej dyspozycji. A potem przychodzi rzeczywistość. I właśnie dlatego Sacramento Kings podchodzą do jego powrotu z nadzieją, ale też sporą ostrożnością.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Ben Simmons, który po ponadrocznej przerwie wraca do ligowej rywalizacji, podpisał z klubem z Kalifornii roczny kontrakt opiewający na 3,5 miliona dolarów. Z obozu przygotowawczego napływają wręcz entuzjastyczne doniesienia, a choć sztab szkoleniowy oszczędził go w inauguracyjnym meczu przedsezonowym przeciwko Los Angeles Lakers, eksperci i dziennikarze blisko związani z ligą sugerują, iż Australijczyk może niedługo wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie. Kibice pamiętają jednak, jak podobne historie kończyły się w przeszłości. Zachwyty nad jego formą w preseasonie nie są niczym nowym — problem w tym, iż rzeczywistość regularnie wystawiała je na próbę.
Doniesienia z obozu przygotowawczego Sacramento Kings sugerują, iż Simmons zaprezentował formę, jakiej w jego wykonaniu nie widziano od lat. Znany insider ESPN, Marc J. Spears, ujawnił na antenie „NBA Today”, iż 30-letni Australijczyk zrobił w Sacramento ogromne wrażenie, a docierające do niego opinie z wnętrza klubu były wyjątkowo entuzjastyczne. Według dziennikarza Ben prezentuje się tak dobrze, iż niewykluczone, iż już w pierwszym miesiącu sezonu wywalczy miejsce w wyjściowym składzie:
Marc Spears on Ben Simmons:
"I've heard he's had an outstanding camp. I wouldn't be surprised from what I'm hearing within a month in, he's starting. I think he's doing that well, but the Kings are going slow with him. He looks like he's playing with the Sixers again" pic.twitter.com/1h80sbTX74
– Słyszałem, iż miał znakomity obóz. Nie zdziwiłbym się, gdyby — sądząc po tym, co do mnie dociera — w ciągu miesiąca został zawodnikiem pierwszej piątki. Myślę, iż radzi sobie aż tak dobrze, ale Kings podchodzą do niego spokojnie. Wygląda, jakby znowu grał w Sixers.
Decyzja o tym, by Simmons nie zagrał w pierwszym przedsezonowym spotkaniu z Lakers, nie miała związku z żadnym nawrotem urazu. Dziennikarz Sean Cunningham z Fox40 poinformował, iż klub wyłączył z tego meczu nie tylko Australijczyka, ale również Malika Monka i Keegana Murraya. W przypadku Bena chodziło o ostrożne zarządzanie jego obciążeniem po długiej przerwie od gry. Wszystko wskazuje na to, iż jego debiut w koszulce Kings nastąpi podczas czwartkowego rewanżu z „Jeziorowcami” w Los Angeles lub sobotniego starcia z Golden State Warriors.
Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, iż powrót Simmonsa do NBA stanie się wydarzeniem wymagającym aż tak wielu znaków zapytania. Wybrany z pierwszym numerem draftu w 2016 roku przez Philadelphia 76ers Australijczyk gwałtownie wyrósł na jedną z największych młodych gwiazd całej ligi.
W pierwszych czterech sezonach trzykrotnie wystąpił w Meczu Gwiazd, dwukrotnie znalazł się w pierwszej piątce najlepszych defensorów ligi, a w 2021 roku zajął drugie miejsce w głosowaniu na obrońcę roku, ustępując jedynie Rudy’emu Gobertowi. Mierzący 208 centymetrów wzrostu rozgrywający zachwycał przeglądem pola i wszechstronnością w defensywie, ale jego kariera gwałtownie zwolniła podczas play-offów w 2021 roku.
To właśnie wtedy coraz wyraźniej zaczęły się uwidaczniać problemy Simmonsa z rzutami wolnymi, które rywale zaczęli bezlitośnie wykorzystywać. Czarę goryczy przelał siódmy mecz półfinału Konferencji Wschodniej przeciwko Atlanta Hawks. Australijczyk zrezygnował w nim z oddania rzutu w sytuacji, w której miał przed sobą niemal pusty kosz, a po porażce został publicznie skrytykowany przez Joela Embiida oraz ówczesnego trenera, Doca Riversa.
Konflikt z klubem doprowadził do odsunięcia się zawodnika od zespołu, a w lutym 2022 roku Simmons został wytransferowany do Brooklyn Nets. Od tego momentu jego karierę zaczęły naznaczać przede wszystkim problemy zdrowotne, w tym przepuklina dysku i ucisk na nerwy w kręgosłupie. W ostatnim sezonie, w którym pojawił się na parkiecie — 2024-25 — występował w barwach Nets i Los Angeles Clippers, notując średnio zaledwie 5,0 punktu, 5,6 asysty i 4,7 zbiórki na mecz.
Sezon 2025-26 całkowicie stracił z powodu problemów zdrowotnych. W przerwie od koszykówki próbował choćby swoich sił jako zawodowy wędkarz, a gdy pojawiła się możliwość powrotu do NBA, odrzucił ofertę Warriors i wybrał Sacramento Kings jako miejsce, w którym chce odbudować swoją karierę.
Choć trener Doug Christie chwali wszechstronność swojego nowego podopiecznego po bronionej stronie parkietu, jego ewentualna obecność w wyjściowym składzie rodzi kilka pytań dotyczących funkcjonowania ofensywy. Wspólna gra z Domantasem Sabonisem może ograniczać przestrzeń na parkiecie, ponieważ żaden z nich nie jest wiarygodnym zagrożeniem zza łuku. Do tego Sacramento chce w tym sezonie rozwijać siódmy numer tegorocznego draftu, Dariusa Acuffa, co oznacza konieczność odpowiedniego podziału obowiązków w rozegraniu.
Kibice NBA podchodzą jednak do kolejnych doniesień o „wybitnej formie” Simmonsa z dużym dystansem. Trudno się dziwić — w przeszłości podobne zapowiedzi pojawiały się wielokrotnie, by później boleśnie zderzyć się z rzeczywistością. W mediach społecznościowych gwałtownie pojawiły się więc głosy podważające entuzjazm płynący z Sacramento.
– Skończy się tak samo, jak wszędzie, gdzie grał. Będzie nieistotny i wyląduje na ławce – napisał jeden z fanów na platformie X.
– Pompujecie ten balonik od lat, a za każdym razem to ściema. On wciąż nie będzie miał rzutu z dystansu i będzie bał się wchodzić pod kosz, żeby tylko nie rzucać wolnych – dodał inny użytkownik.
W teorii Simmons może dać Kings sporo w defensywie i kreowaniu gry, ale jego obecność wymaga znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak najlepiej wykorzystać go w ataku. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tego kalifornijskiego eksperymentu.
Czy obóz w Sacramento rzeczywiście okaże się punktem zwrotnym w karierze Australijczyka, czy po raz kolejny potwierdzą się pesymistyczne przewidywania fanów? Odpowiedź przyniosą nadchodzące tygodnie.
Na razie całe zamieszanie najlepiej podsumowuje jeden z krótkich komentarzy: – Trasa powrotna Bena Simmonsa. Sponsorowana przez złudzenia.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

9 godzin temu











